Strona główna Powiat Być dyskryminowaną

Być dyskryminowaną

115
0
PODZIEL SIĘ

Ma na imię Agata, ale to nie ma znaczenia. I tak nikt się do niej po imieniu nie zwraca. W ogóle nikt się nie zwraca. Jakby jej nie było. Mówią o niej (ale tak, żeby słyszała): „gruba, słonina, grubaska, Pepa”.

Niby chodzi do klasy z dwudziestką innych dzieciaków, ale czuje się bardzo samotna. Nikt jej o nic nie pyta, nic do niej nie mówią, nie informują, nie piszą smsów, nawet nie stoją blisko, tak jakby bali się zarazić. Nawet pani odwołując wycieczkę zapomniała do niej zadzwonić. Agata przyszła na zbiórkę do szkoły o ósmej piętnaście, z torbą i karimatą. I stała tam jak kretynka. Cała szkoła miała ubaw. Pani nawet nie przeprosiła. Powiedziała, że takie pomyłki się zdarzają. Boże, jak bardzo Agata nienawidzi siebie, swoich rodziców i tej szkoły. Wie, że w każdej innej będzie tak samo. Gdyby miała czarodziejską różdżkę to stałaby się niewidzialna, albo…

Agata jest duża jak na swój wiek, ma nadwagę, ale ma także masę innych cech, na które nikt nie zwraca uwagi. Świetnie pisze. Ma bogatą wyobraźnię. Jej prace z polskiego są zawsze szóstkowe. Pani zawsze oddaje jej zeszyt bez komentarza, nawet na nią nie patrzy. Kilka czasopism regularnie zamieszcza jej opowiadania. Nikt o tym nie wie. Dopiero by się śmiali, mówiliby, że „Pepa jest sławna, pewnie rodzice lodówkę zamknęli, to naskrobała coś kopytkiem”. Mówi biegle w trzech językach, ale nie kontaktuje się z rówieśnikami z innych krajów, nie ma fejsa. Przecież prędzej czy później trzeba tam będzie wstawić swoje zdjęcie. O nie, tego by nie przeżyła. Czasem chciałaby zasnąć i się nie obudzić. Jak widzi swoją przyszłość? Będzie na pewno mieszkać sama, będzie pisać, na pewno nie pokaże czytelnikom swojej twarzy, nie będzie żadnych spotkań autorskich. Nie będzie psa, chociaż tak kocha zwierzęta. Musiałaby z nim chodzić na spacery. I słyszeć za plecami to co zwykle. Nie zrobi sobie operacji plastycznej, nie zmniejszy żołądka. Przy jej chorobie to wykluczone. Będzie takim serdelkiem przez całe życie. Będzie się ubierać w sklepie dla puszystych.

Czy czuje się dyskryminowana? Na każdym kroku. Najgorzej jest na wuefie. Nie ma zwolnienia, ale i tak nie ćwiczy. Nikt nie wybiera jej do drużyny, zawsze siedzi na ławce, albo mierzy czas, albo idzie po piłki do kantorka. Wszyscy wtedy rechoczą jak opętani, a jak się potknie niechcący, to do końca dnia przypominają jak to szyneczka się poturlała…

To tylko fragment, cały tekst przeczytacie państwo w środę na facebooku Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Sochaczewie. Przeczytacie także jak pomóc dzieciom dyskryminowanym przez rówieśników. Zapraszamy.

PCPR Sochaczew

fot.pixabay