Strona główna Mazowsze Szaleństwo na rynku kredytowym

Szaleństwo na rynku kredytowym

261
0
PODZIEL SIĘ

Co się dzieje z kredytami? Pomimo obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, kredyty w niektórych bankach nie spadły, a nawet wzrosły.

„Kredyt umarł, kryzys żyje…” to część popularnego hasła, które można dalej napotkać w wielu sklepach spożywczych. Ówcześnie tekst ten jest bardzo na czasie. Jak pokazują badania: zainteresowanie ofertami firm pożyczkowych w  kwietniu spadło o połowę – samych nowych pożyczek udzielono o 75 procent mniej rok do roku.

Pożyczki pułapki

Według prezesa Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych Jarosława Ryby, bezpośrednią przyczyną krachu na rynku pożyczkowym były zbyt ostre, kryzysowe zmiany w prawie w zakresie ustalenia maksymalnych kosztów kredytu konsumenckiego. „Bez pilnej rewizji i poluzowania zwiększy się wykluczenie finansowe klientów, którzy swoje potrzeby zaspokoją w szarej strefie. Niedawny spadek popytu na kredyt konsumencki miał natychmiastowe przełożenie na rozkwit paralegalnych ofert, jak pożyczki cywilne, lombardowe lub zupełnie bezumowne formy, jak tzw. pożyczki sąsiedzkie” – ostrzegał na łamach prasy szef PZIP.

Pan Grzegorz, 50 letni mieszkaniec powiatu sochaczewskiego, zaciągnął w maju pożyczkę cywilną: – Zobaczyłem na słupie ogłoszenie z napisem: „Pożyczki dla każdego”. Zadzwoniłem, bo byłem w kilku bankach i wszędzie odmówiono mi udzielenia kredytu. Tyle czasu zmarnowałem, bo kolejki były strasznie duże ze względu na ogromne zainteresowanie wypłatami oszczędności. Niestety od doradców bankowych usłyszałem, że teraz w sytuacji epidemii, z moimi dochodami nie mam szans na kredyt. Nie miałem więc wyjścia, zaciągnąłem dług u osoby z ogłoszenia.

Takich historii jest wiele. Niestety, często ich finał jest straszny, bo takiej pożyczki nie da się spłacić przez ciągle rosnące odsetki. Lub niekiedy dochodzi nawet do utraty mieszkań, pod które zostały wzięte małe pożyczki.

Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

Źródło wyschło

A jak jest teraz z wysokością rat w spłacaniu kredytu konsumenckiego? Z doniesień finansowych portali wynika, że: tylko siedem na dziesięć badanych banków obniżyło ratę kredytu konsumenckiego po obniżkach niemalże do zera stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. W trzech zapłacimy więcej niż przed kilkoma miesiącami.

Przyczyna leży w tym, że część banków znacznie podniosła prowizję za udzielenie finansowania. W ocenie Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich: – To, że banki podnoszą prowizje od udzielanego kredytowania, jest sprawą naturalną. Banki przestały zarabiać na dochodach odsetkowych, więc aby zarobić, muszą gdzieś utracone dochody zrekompensować. Mają przecież zobowiązania w stosunku do klientów, którzy zdeponowali u nich swoje oszczędności. Dotąd głównym źródłem zarabiania pieniędzy były dla nich dochody z odsetek. Na skutek bardzo wysokich obciążeń – najwyższych w świecie, jakie obowiązują w systemie bankowym – i spadku stóp procentowych, to źródło wyschło niemalże do zera, muszą więc rekompensować sobie dochody, aby nie popaść w tarapaty.

Każdy ma zatem swoją rację: klient chce pożyczyć, a bank chce zarobić – to kwestie oczywiste. Ale tak samo, jak wyznacza się umiar co do wysokości możliwego kredytu, powinien być wyznaczony i respektowany umiar, co do wysokości pobieranych prowizji i odsetek.

Wkład własny w górę

– Cały okres kwarantanny spędzaliśmy z mężem i dwójką dzieci na niespełna 40 metrach kwadratowych naszego mieszkania. Powiedzieliśmy sobie: szukamy nowego domu, koniecznie z choć małym ogródkiem. Mieliśmy oszczędności, do tego chcieliśmy sprzedać nasze mieszkanie. Uzbierało się prawie 70 procent kosztu domu wraz z działką, który spodobała się nam w okolicach Sochaczewa. Byliśmy niemalże pewni, że bez żadnych problemów dostaniemy od ręki kredyt hipoteczny. Ale wszystko się przeciągało, sprzedawca domu tracił cierpliwość, groziło nam, że stracimy zadatek. Przez dwa miesiące nie mieliśmy, żadnej oficjalnej odpowiedzi z banku. Doradca kredytowy powiedział, że przez koronawirusa teraz wszystko trwa dłużej, potem, że nasze dochody są zbyt niskie, ale w końcu udało się, pozytywna decyzja – mówi pani Joanna, była mieszkanka dzielnicy Chodaków.

Powyższy przykład można nazwać ekstremalnym, ale rzeczywiście wszystkie banki podniosły progi tak zwanego wkładu własnego dla kredytów pod hipotekę. 20 a nawet 30 procent wartości nieruchomości – tyle teraz jest niezbędne, aby mieć szansę na własne wymarzone mieszkanie czy dom.

Musimy zatem zapomnieć o czasach, gdy była możliwość wzięcia popularnej hipoteki na 100 czy na 110 procent – takie oferty odeszły, na pewno i na zawsze, ale może to i lepiej? Pamiętajmy: mniejsza pożyczka, to mniej do oddania. A w dzisiejszym świecie wszystkie firmy, w tym banki, pilnują terminów spłacania swoich należności, jak nigdy wcześniej. Tym bardziej powinniśmy zatem pamiętać, że w oszczędzaniu siła: „grosz do grosza, a będzie kokosza”

Marcin Jarkiewicz

fot.pixabay