Strona główna Chodaków Spierali się o Dom Dziecka

Spierali się o Dom Dziecka

290
0
PODZIEL SIĘ

Niezwykle gorący i ekscytujący przebieg miało spotkanie przedstawicieli Sochaczewa i powiatu sochaczewskiego z mieszkańcami Chodakowa, które odbyło się w środę, 1 lipca w Sochaczewskim Centrum Kultury.

Sprawa dotyczyła kontrowersyjnych dyskusji wokół ostatniej sesji Rady Powiatu, która odbyła się 23 czerwca i gdzie podjęto uchwałę w sprawie przekształcenia Placówki Opiekuńczo – Wychowawczej z filią „Mały domek” w Giżycach w dwie odrębne placówki tego typu. Pomysł zakłada wyprowadzenie częściowo placówki z Giżyc i przeniesienie jej do Sochaczewa, na ulicę Matejki w Chodakowie. To nie spodobało się niektórym mieszkańcom tej dzielnicy, którzy wystosowali protest do władz powiatu z podpisami 217 osób nie popierających tego pomysłu.

Na spotkaniu byli starosta Jolanta Gonta i wicestarosta Tadeusz Głuchowski wraz Kamilą Gołaszewską-Kotlarz, z dyrektor PO-W oraz Katarzyną Kajak, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Wyjaśniali oni mieszkańcom przyczyny konieczności przeniesienia placówki z Giżyc, omawiając wytyczne ustawowe, które nakładają obowiązek zmiany warunków prowadzenia tego typu placówek. Mówili też, dlaczego będzie ona zlokalizowana w Chodakowie. Podkreślali, iż w żaden sposób nie zaburzy ona, ani nie wpłynie niekorzystnie na lokalne środowisko, a tym samym nie zakłóci życia mieszkańców tej dzielnicy.

Uchwała Rady Powiatu, jak poinformowała w trakcie spotkania Jolanta Gonta, starosta sochaczewski, dotyczy też zapewnienia wspólnej obsługi administracyjnej, finansowej, organizacyjnej oraz specjalistycznej ww. tego ośrodka. Jej podjęcie rozpoczyna złożony proces wprowadzania ustawowych zmian w funkcjonowaniu i życiu dzieci z domu dziecka w Giżycach.

– Niestety, części mieszkańców dzielnicy Chodaków nie spodobał się pomysł nowej lokalizacji placówki, przy ul. Matejki. W tej sprawie wystosowali pisemny protest przeciw nowej lokalizacji, a tym samym przeciw temu, by w ich okolicy mieścił się dom dziecka dla maksymalnie 14 dzieci. Grupa 5 radnych zagłosowała przeciw przekształceniu placówki, a trzech się wstrzymało od głosu. Nie pomogły tu tłumaczenia i wyjaśniania starosty oraz  dyrekcji giżyckiej placówki – poinformował otwierając spotkanie Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa, który także był na spotkaniu.

Nie było konsultacji

Od samego początku spotkania Marcin Kania, jeden z sąsiadów mającej powstać placówki na ulicy Matejki głośno protestował. Nie wyrażał zgody na przeczytanie treści protestu. Jednak okrzyki publiczności z sali wyrażały żądania, by zapoznać obecnych z treścią protestu. I ta została przedstawiona. Jako jeden z argumentów przytoczono, że jest to spokojna okolica i nie nadaje się na tego typu placówkę.

– To zbyt mały dom i jakie są tam warunki. My nie jesteśmy przeciw tym dzieciom, ale to mały dom i nie ma tam warunków, uliczka ciasna i dzieci nie będą miały możliwości dobrze mieszkać i bawić się – oponowała po spotkaniu jedna z pań, mieszkanek Chodakowi, nie zgadzająca się z argumentacją starosty i burmistrza.

– Warto tu nadmienić, iż to rządowa ustawa o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej nałożyła na nas obowiązek dostosowania domów dziecka do nowej wizji funkcjonowania dzieci w tego typu placówkach. Odchodzi się od instytucji, dzieci mają żyć w domach rodzinnych. Nie chodzi tylko o mury czy o mniejsze powierzchnie, ale głównie o sam proces wychowawczy, który ma się tam odbywać i o wszelkie zasady funkcjonowania podobne do tych, jakie są w rodzinie. Podjęta na sesji uchwała to pierwszy etap długiego procesu. Pozwala na podjęcie czynności wprowadzających te zmiany od uzyskania zezwoleń formalnych do końcowej decyzji wojewody, dotyczącej możliwości funkcjonowania domu dziecka w nowej formie – zaznaczyła w czasie spotkania Jolanta Gonta.

Jak wspomniała zarząd powiatu po rozpatrzeniu wszystkich argumentów za i przeciw odnośnie danej lokalizacji postanowił zmienić miejsce i poszukać innego, które da dzieciom szersze możliwości rozwoju. Na decyzję w dużej mierzę miały wpływ plany likwidacji Szkoły Podstawowej w Gizycach. Zdaniem starosty usytuowanie Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej na terenie Sochaczewa na osiedlu domków jednorodzinnych to decyzja zgodna z wymogami ustawy.

Nikt z nami nie konsultował tej sprawy. Nie pytał się czy zgadzamy się na umiejscowienie takiej placówki w naszej okolicy. Są odpowiednie procedury – oponował pan Kania.

Kilku z mieszkańców sąsiednich domów wsparło go w tym zdaniu. Jeden z nich zauważył nawet, że przez płot graniczy z tym domem, a sąsiedztwo spowoduje brak możliwości organizowania towarzyskich spotkań integracyjnych z alkoholem na własnym podwórku. Część osób z publiczności odkrzyknęło mu na taki argument, że może to być okazja, by ograniczyć swe pomysły alkoholowe.

To tylko czternastka

W utworzonym domu będzie mogło mieszkać maksymalnie 14 dzieci powyżej 10 roku życia. Wychowawcy będą tu stwarzać namiastkę normalnego domu, chodzi o osiągnięcie efektu rodziny. Nie mogą być to wielkopowierzchniowe budynki. Według Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Wojewódzkiego, który jest organem nadrzędnym i sformułował wytyczne, dotyczące funkcjonowania – pałac w Gawłowie nie spełnia kryteriów ani formalnych ani tych, dotyczących organizacji pracy. W Chodakowie dzieci będą miały blisko do szkół, obiektów sportowych, ośrodków kulturalnych, co daje większą możliwości społecznego rozwoju. Nowe lokum zapewnia mnóstwo korzyści, dzieci bez problemu będą mogły uczęszczać na zajęcia dodatkowe, co przyniesie też oszczędności, bo nie będzie konieczności ich dowozów. Wychowankowie będą wdrażani w funkcjonowanie w środowisku miejskim, staną się bardziej samodzielni – argumentowała pani starosta.

– Zostałam podpuszczona do podpisania tej skargi na utworzenie domu dziecka na ulicy Matejki. Znajoma przyszła, kiedy zajęta robiłam obiad i tylko mówiła podpisz, podpisz, bo chcą nam ściągnąć jakieś trudne dzieciaki na dzielnicę, więc podpisałam. A teraz się wstydzę, bo wynika z tego, że mnie wykorzystano – stwierdziła jedna z mieszkanek Chodakowi. Jednocześnie zażądała, by usunąć jej podpis ze skargi, gdyż po poznaniu całej sprawy jest za tym, by dzieci mogły zamieszkać.

To przecież tylko czternastka nastolatków. To normalne dzieci, które i tak zostały skrzywdzone i należy im się szansa na lepsze życie. Trzeba im tę szansę dać, a nie traktować jak balast. Apeluje do przeciwników, by przyjrzeli się sobie i swemu zachowaniu. Te dzieci nie chcą być traktowane przedmiotowo i poniżane, a takie zachowania są dla nich krzywdzące – wspomniał Piotr Osiecki.

Głos zabierał także Jan Kraśniewski, wójt gminy Iłów, który przedstawił stanowisko władz gminy w tej sprawie. Wypowiadali się licznie mieszkańcy Chodakowa, młodzi wolontariusze, pedagodzy, radni. Nie zabrakło głosu mieszkańców Giżyc, w tym Krystyny Wilczek, dyrektor tutejszej szkoły, która mówiła, że zazdrości mieszkańcom takich sąsiadów, jak dzieci z placówki opiekuńczo – wychowawczej.

– To wspaniałe dzieci, mające na swym koncie wiele osiągnięć. Żal mi jest, że nie będzie ich w Giżyckach. Bardzo byśmy chcieli, by ta placówka została – wspomniała pani dyrektor.

Wypowiadała się także wychowanka domu dziecka, która spędziła w tej placówce 4 lata a dziś sama założyła rodzinę i mieszka w Giżycach. Zaznaczyła, że nie należy traktować tak bezdusznie dzieci, które znalazły się w domu dziecka, w większości nie z własnej winy.

Argumenty nie do obrony

Jednym z argumentów przytaczanych przez część mieszkańców Chodakowa był opinia, że przeniesienia na ulicę Matejki domu dziecka spowoduje spadek wartości pobliskich nieruchomości. Jednocześnie podkreślali, że brak parkingu przy tej ulicy. Te wątpliwe, jak i inne kwestie zostały szybko zweryfikowane i wytłumaczone.

– Jak można wysnuwać takie argumenty, tak poniżające dzieci. Ludzie, czy wy jesteście katolikami, chrześcijanami? Czy tak zachowują się ludzie wierzący, poniżając innych – pytała jedna ze starszych mieszkanek Chodakowa.

Nie wszyscy oponenci zostali do końca dyskusji. Część wyszła, gdyż jak zauważyli nie zgadzają się z argumentami władz powiatu. Jednak sporą grupę oponentów udało się przekonać. Zarówno mieszkańcy Chodakowa, jak i sam burmistrz Osiecki zapewniali, że dołożą wszelkich starań, by dzieci czuły się w tym lokalnym sochaczewskim środowisku bardzo dobrze, zarówno w szkole, jak i w przestrzeni publicznej.

Powiat zakupił działkę z domem o powierzchni 210 metrów kawdratowych oraz przyległą do tej – działką o powierzchni 1000 metrów. Dom jest w pełni wyposażony i gotowy do zamieszkania. Wokół panuje niemalże wiejsko-sielska atmosfera, sąsiedztwo to niska i estetyczna zabudowa jednorodzinna.

–  Nie jestem mieszkanką Chodakowi, ale zbulwersowały mnie doniesienia w sieci na ten temat, więc przyjechałam. I co widzę? Jak można tak traktować dzieci, gdzie chrześcijańskie miłosierdzie. Część z tych oponentów pójdzie zaraz do kościoła krzyżem leżeć, a tak potraktowali dzieci. Wstyd – podsumowała Mikrona, mieszkanka podsochaczewskiej wsi.

Czy sprawa przybierze inny wydźwięk, okaże się niebawem. Spotkanie jednak wyjaśniło wiele nie tylko mieszkańcom Chodakowi.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak