Strona główna Sochaczew miasto LEJĄ ŚCIEKI DO RZEKI

LEJĄ ŚCIEKI DO RZEKI

531
0
PODZIEL SIĘ

Policja umorzyła dochodzenie

W ubiegłym tygodniu doszło do kolejnego zanieczyszczenia Pisi. Ropopochodne substancje dostały się do Bzury, która została skażona na odcinku co najmniej 4 kilometrów. Prawdopodobnie do sytuacji nie doszłoby, gdyby służby zareagowały odpowiednio już w maju, gdy Pisia został zalana ściekami.

Zanieczyszczenia 14 lipca dostały się do Pisi, a następnie do Bzury poprzez jeden z wylotów kanalizacji deszczowej w rejonie ulicy 15 Sierpnia, do którego trafiają wody opadowe m.in. z pobliskiej stacji paliw. Skażenie zostało zaobserwowane około godziny 14.00 i na miejscu zdarzenia pojawiły się wszystkie służby – policja, strażacy, Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Swoich pracowników do pomocy skierował również Zakład Wodociągów i Kanalizacji, a z Płocka sprowadzono sekcję ratownictwa ekologicznego.

O zanieczyszczeniu powiadomiono także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, którego pracownicy dokonali oględzin miejsca skażenia oraz pobrali próbki zanieczyszczonej wody do badań. Jak czytamy w komunikacie wydanym przez WIOŚ: „W wyniku podjętych działań ustalono, że zanieczyszczenie rzek spowodowane było przedostaniem się substancji ropopochodnych wylotem kanalizacji miejskiej opadowej do rzeki Pisi, jak również, że zanieczyszczenie kanalizacji substancjami ropopochodnymi mogło być związane z odprowadzeniem do kanalizacji miejskiej zanieczyszczeń z terenów pobliskiej stacji paliw lub myjni“.

Szukanie winnych

Pełne ręce pracy mieli także strażacy, których akcja – mająca na celu powstrzymanie wycieku zanieczyszczeń do Pisi – trwała do późnych godzin nocnych. Strażacy u wylotu kanału rozłożyli bele słomy, aby zatrzymać szkodliwe substancje. Otwarto kilka studni w kanale deszczowym, a ponieważ wydobywał się z niego wyraźny zapach substancji ropopochodnej, zaczopowano wylot deszczówki prowadzący ze stacji paliw do kanału głównego. Z kolei pracownicy ZWiK przeprowadzili specjalnym urządzeniem monitoring kanalizacji deszczowej w tym rejonie, co być może pozwoli ustalić źródło wycieku. Zdecydowano się również na dokonanie zadymienia kanalizacji deszczowej. Pozwoliło to ustalić, skąd pochodziły zanieczyszczenia, które dostały się do Bzury i zanieczyściły ja na odcinku 4 kilometrów. Pozostałości substancji   ropopochodnych znaleziono jedynie w kanale deszczowym na terenie myjni stacji paliw przy 15 Sierpnia. Co wskazuje na to, że właśnie z tego terenu pochodziły zanieczyszczenia, które zatruły Pisię a następnie Bzurę. Kanał na terenie stacji został zablokowany, a właściciele otrzymali polecenie jego oczyszczenia. Gorzej będzie z rzekami, te są tak brudne, że zdecydowano się na zamknięcie kąpieliska miejskiego. Będzie ono nieczynne do czasu przeprowadzenia kolejnych badań wody w Bzurze.

Dodajmy, że sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie oraz Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej.

Opieszałość służb

Może w końcu uda się ustalić sprawców i ich ukarać. Tym bardziej, że to nie pierwszy raz, kiedy Pisia a następnie Bzura były zatruwane. Do ostatniego zdarzenia tego typu doszło w maju. Wtedy do Pisi, także kanalizacją deszczową, dostały się zanieczyszczenia. Dodajmy, że maj był bardzo suchy, tymczasem z kanału burzowego, którym odprowadzane są wody opadowe z terenu ulicy Gwardyjskiej do Pisi, płynęło coś, co tylko teoretycznie przypominało wodę. Gdyby to była deszczówka, nie byłoby problemu. Tymczasem były to ścieki. Świadczyło to o tym, że któraś z firm mających swoją siedzibę przy Gwardyjskiej ma lewe podłączenie, i zamiast ścieki odprowadzać do sieci kanalizacyjnej, wrzuca je do burzowca. O sytuacji została powiadomiona policja.

Ta, co prawda przyjechała na miejsce i zrobiła zdjęcia, ale po pięciu dniach umorzyła sprawę z powodu niewykrycia sprawcy. Było to co najmniej dziwne, ponieważ wystarczyło zwrócić się do ZWIK, aby ten dokonał zadymienia deszczówki i od razu byłoby wiadomo, skąd i kto wrzuca ścieki do Pisi. Być może, gdyby wtedy podjęto odpowiednie działania, to nie doszłoby do zanieczyszczenia obydwu rzek, jakie miało miejsce w ubiegłym tygodniu.

Dodajmy, że praktycznie co roku dochodzi do zanieczyszczenia Pisi. Do największego doszło w lipcu 2016 roku. Wtedy rzeka została skażona na odcinku od Bielic do jej ujścia do Bzury, która również została zanieczyszczona. W wyniku zatrucia na tym odcinku Pisi wyginęły wszystkie żyjące w rzece ryby.

Jerzy Szostak

Fot. WIOŚ Płock