Strona główna Sochaczew miasto Ogień wypalił kuchnię  

Ogień wypalił kuchnię  

165
0
PODZIEL SIĘ

W jednym z sochaczewskich bloków przy ulicy Słowackiego w środę, 24 czerwca doszło do pożaru. Jego przyczyna było pozostawienie na gazie garnka z obiadem. Zdaniem strażaków pozostawienie się gotujących potraw na ogniu jest dość częstym przypadkiem pożarów domowych.

To nie jest takie rzadkie zdarzenie, kiedy ktoś zostawia na ogniu gotującą się potrawę i zapomina o niej. Dramatu nie ma, kiedy jest w domu. Gorzej, gdy zostawi na gazie saganek i wyjdzie z domu. Wtedy konsekwencje tego mogą być tragiczne. Zapewne tak było w tym przypadku – mówi Rafał Krupa, rzecznik prasowy Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.

Zawiadomienie o pożarze wpłynęło do strażaków tuż przed godziną 11.00. Na miejsce zadysponowane zostały dwa zastępy gaśnicze oraz podnośnik hydrauliczny z sochaczewskiej Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej. Po dojeździe zastano zadymienie wydobywające się z okien mieszkania na parterze trzykondygnacyjnego budynku mieszkalnego. Osoba przebywająca w mieszkaniu po zauważeniu oznak pożaru opuściła je przed przybyciem zastępów straży pożarnej.

­– W toku przeprowadzonego rozpoznania ustalono, że pożar powstał w pomieszczeniu kuchennym. Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, odłączeniu dopływu prądu do lokalu oraz wprowadzeniu jednego prądu gaśniczego wody. Spalone wyposażenie dogaszono po usunięciu na zewnątrz budynku. Po oddymieniu i przewietrzeniu klatki schodowej oraz lokalu przeprowadzono pomiary detektorem wielogazowym na obecność tlenku węgla, a miejsce pożaru sprawdzono kamerą termowizyjną – dodaje Rafał Krupa.

Wnętrze kuchni przedstawia się koszmarnie. Straty są bardzo duże i praktycznie wszystko wymaga remontu i wymiany. Jednak gdyby strażacy nie dojechali na czas ogień mógłby przenieść się na pozostałą część bloku.

­– Apelujemy o sprawdzanie przed wyjściem z domu lub z kuchni, czy wszystkie urządzenia elektryczne, takie jak żelazka i gazowe, na których gotuje się są wyłączone. Brak nadzoru może się skończyć bardzo źle i być przyczyna tragedii. Tym razem udało się ugasić ogień – zaznacza Rafał Krupa.

BN

Fot. mł. bryg. T. Fijołek