Strona główna Kronika kryminalna Zalany falą hejtu

Zalany falą hejtu

228
0
PODZIEL SIĘ

Po kilku miesiącach sochaczewskiej policji udało się w końcu wyjaśnić, kto wyrzucał śmieci w lesie w Wólce Smolanej. Okazało się, że nie był to właściciel odnalezionych odpadów, ale trzej mężczyźni, którym zapłacono za ich wywóz do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów.

Sprawa zaczęła się w grudniu ubiegłego roku, kiedy to na jednej z grup internetowych pojawiła się informacja dotycząca znalezienia odpadów budowlanych i innych śmieci w lesie znajdującym się w Wólce Smolanej. Na znajdującym się tam dzikim wysypisku odnaleziono również faktury.

 Fala hejtu

Znalezione w lesie dokumenty,   według autora informacji miały świadczyć, że odpady do lasu wywoziła osoba widniejąca na dokumencie.

„Państwa z ul. Łuszczewskich proszę o zabranie swoich śmieci pozostawionych w lesie! Numer domu też znam – był w śmieciach nie musiałam długo szukać” – pisała autorka informacji. W podobnym tonie o sprawie napisały niektóre lokalne portale.

Jak było do przewidzenia, nie pomogły tłumaczenia ze strony zaatakowanej osoby, na którą przy okazji wylała się fala złośliwości ze strony osób komentujących tę sprawę. Okazało się jednak, że   wygląda ona całkiem inaczej, niż próbowano ją przedstawić.

– W internecie pojawiło się zdjęcie śmieci, a także wskazano mieszkańca powiatu sochaczewskiego, który był ich właścicielem. Na mężczyznę wylała się fala hejtu, a niektórzy internauci wypowiadali się pod jego adresem w bardzo przykry sposób. Prowadzone postępowanie wykazało jednak, że mężczyzna nie miał nic wspólnego z wyrzuceniem odpadów i padł ofiarą – poinformowała nas Agnieszka Dzik, rzecznik prasowy sochaczewskiej policji. Dodając, że w toku prowadzonego postępowania ustalono, że właściciel zlecił i zapłacił trzem mężczyznom za dostarczenie odpadów do specjalnego punktu odbioru. Jednak nie trafiły one na składowisko, lecz zostały wyrzucone do lasu. W toku dalszych czynności ustalono osoby odpowiedzialne za wykroczenie. Wobec pierwszego sprawcy zastosowano postępowanie mandatowe. Dwaj pozostali będą tłumaczyć się przed sądem.

Milionowe kary

Przypadek wyrzucenia odpadów do lasu w Wólce Smolanej nie jest odosobniony. Praktycznie wszystkie lasy wokół Sochaczewa zawalone są śmieciami czy gruzem. Nie lepiej jest w samym Sochaczewie. Wystarczy wybrać się na spacer chociażby wzdłuż torów kolejki wąskotorowej, aby uświadomić sobie, że dla niektórych mieszkańców miasta apele o zachowanie czystości nie mają żadnego znaczenia. Co powoduje, że teren wokół torów powoli przemienia się w jedno wielkie wysypisko śmieci. Nie lepiej jest na ulicach. Nie dość, że są one zaśmiecane na potęgę, to na dodatek do stojących tam koszy trafiają odpady ze sklepów i firm. Jak wynika z naszych informacji, każdego dnia pracownicy ZGK zbierają z koszy ustawionych na miejskich ulicach ponad 7 metrów sześciennych odpadów. Bywają jednak dni, kiedy jest ich dwa razy więcej.

Co prawda pracownikom zakładu udaje się czasami znaleźć nierzetelnych przedsiębiorców i ich ukarać, ale jest to walka z wiatrakami, ponieważ na ich miejsce pojawiają się nowi, próbujący zaoszczędzić kilka złotych na wywozie odpadów. Jednak może to mieć dla nich tragiczne skutki finansowe.

Otóż od 1 stycznia każda firma, niezależnie czy duża fabryka, czy mały sklep lub salon fryzjerski, musi być zarejestrowana w bazie danych o produktach i opakowaniach (BDO). Brak takiego wpisu powoduje, że nikt nie odbierze od nich odpadów, a Inspektorat Środowiska, który będzie kontrolował firmy pod tym względem, nakładać będzie wysokie kary. Otóż za gospodarowanie odpadami niezgodne z informacjami zgłoszonymi do rejestru grozi kara aresztu albo grzywny. To samo grozi za brak wniosku o wpis do rejestru BDO, wykreślenie z niego lub złożenie wniosku niezgodnego ze stanem faktycznym. Jakby tego było mało, za prowadzenie działalności gospodarczej bez wymaganego wpisu do rejestru grozi kara do miliona zł. Tyle samo kosztować będzie brak numeru rejestrowego na dokumentach sporządzanych w związku z prowadzoną działalnością.

Tymczasem – jak wynika z naszych danych – znaczna część firm z terenu Sochaczewa nie jest wpisana do bazy danych o produktach i opakowaniach.

Jerzy Szostak

Fot. Spotted Sochaczew