Strona główna Kronika kryminalna Sochaczewska fundacja odnalazła zwłoki w jeziorze (Galeria zdjęć)

Sochaczewska fundacja odnalazła zwłoki w jeziorze (Galeria zdjęć)

593
0
PODZIEL SIĘ

 Sochaczewska Fundacja Na Tropie odnalazła i wydobyła z Jeziora Dywickiego szczątki zamordowanej w 1996 roku Joanny Gibner. Wcześniej ciała poszukiwała policja oraz Marynarka Wojenna. Jednak bez skutku. 26 maja na zapakowane w torbę zwłoki trafił nurek Marcel Korkuś. Dzień później rozpoczęto wydobywanie szczątków.

Sprawa zamordowania Joanny Gibner trafiła do annałów polskiej kryminalistyki, gdyż był to jeden z pierwszych procesów poszlakowych. Obecnie sądy znacznie częściej skazują w procesach poszlakowych, wtedy był to precedens.

Zatopiona w jeziorze

Joanna poznała Marka W. – swojego męża i zabójcę, podczas dyskoteki w Dywitach, gdzie wybrała się 1 maja 1996 roku. Miała wówczas 23 lata, a on był od niej o 2 lata młodszy. Nie wyróżniał się urodą ani inteligencją. Miał zaledwie podstawowe wykształcenie, z zawodu był kuśnierzem. Trudnił się  dorywczymi pracami budowlanymi, jednak niezbyt często.

Mimo widocznych różnic, przypadli sobie do gustu i wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. 24 czerwca 1996 roku doszło do zaręczyn, a termin ślubu został wyznaczony na 24 sierpnia tegoż roku. 16 września już nie żyła. Została zamordowana przez męża, który jej ciało wrzucił do jeziora w torbie obciążonej cegłami i częściami samochodowymi.

Dopiero 16 września 2003 roku Marek W. został zatrzymany. Wcześniej policja nie podejrzewała go o dokonanie zbrodni. 9 listopada 2006 roku Marek W. został skazany na 15 lat pozbawienia wolności.

Morderca Asi w 2018 roku opuścił więzienie, wkrótce znalazł kolejną partnerkę, której nie przeszkadzała jego mroczna przeszłość. Związek ten jednak nie trwał długo. Pod koniec lutego 2019 roku Marek W. zmarł. Miał wówczas 44 lata. Został pochowany na cmentarzu w Dywitach. Kilkaset metrów dalej, na dnie jeziora spoczywała jego żona. Nikt jej już nie szukał.

Wkracza fundacja

W czerwcu 2019 roku poszukiwania szczątków 23-latki zorganizował Janusz Szostak z Fundacją Na Tropie. Wspierali go wówczas nurkowie z klubu 5Fal z Krakowa. Wówczas, mimo kilkudniowej penetracji 19-hektarowego jeziora, nie natrafiono na szczątki Joanny.

– Obiecałem jednak mamie Joasi, że znajdę jej córkę – mówi Janusz Szostak, który 26 maja wznowił poszukiwania. Ekipę Fundacji Na Tropie wspierał nurek Marcel Korkuś, ten sam, który 9 maja odnalazł i wydobył z rzeki Kwisy ciało 3,5-letniego Kacperka.

– Poszukiwania rozpoczęliśmy w Dzień Matki – wspomina Szostak. – Nad jeziorem była z nami mama Joasi. Powiedziała do nas: „Gdyby dziś Asia się odnalazła, to byłby dla mnie najwspanialszy prezent na Dzień Matki”.

Kilka godzin później Marcel Korkuś odnalazł zatopioną w jeziorze torbę. Natrafiły na nią magnesy neodymowe ciągnięte za motorówką. Wówczas nurek zszedł na dno jeziora, gdzie znajdowała się torba. Sfilmował jej obraz i zaznaczył położenie.

Następnego dnia nastąpiło wydobycie szczątków w obecności prokuratora i przy asyście policji.   W operacji uczestniczyli także strażacy z JRG2 z Olsztyna. Torby, ze względu na zbutwienie, nie udało się wydobyć w całości. Szczątki wyciągane były fragmentami. Wydobyto także odzież, buty, torebkę, charakterystyczny pasek, okulary i wiele innych drobiazgów należących do Joanny Gibner.

– Mimo że trzeba jeszcze poczekać na badania laboratoryjne, to na podstawie ubrania mamy pewność, że to szczątki Joanny – stwierdza Janusz Szostak i dodaje. – Dla nas to wielka satysfakcja, a dla mamy Asi ulga, że będzie mogła wreszcie pochować swoje jedyne dziecko.

W czerwcu sochaczewska fundacja wyrusza na poszukiwania zwłok Iwony Wieczorek, 19-latki zaginionej w Gdańsku, w lipcu 2010 roku.

Michał Jaworski

Fot. Fundacja Na Tropie