Strona główna Blogi Maski opadły

Maski opadły

429
0
PODZIEL SIĘ

Jak zapowiada Łukasz Szumowski, minister zdrowia, już wkrótce nie będziemy musieli nosić masek ochronnych, które w związku z epidemią koronawirusa towarzyszyły nam od 16 kwietnia. Dla zwykłego obywatela decyzja ministra zdrowia jest dobrą wiadomością. Inaczej jest według mnie z politykami, ponieważ wraz ze zdjęciem masek może się okazać, że w końcu zobaczymy ich prawdziwe twarze. A to dla wielu może być zaskoczeniem. Szczególnie teraz przed wyborami prezydenckimi, do których został niecały miesiąc.

Jest dość długi okres, aby zorientować się w szczerości zamiarów i obietnic składanych przez kandydatów. Weźmy choćby opozycję. Ta zapewnia wyborców, że jeśli wygra, to spełni ich marzenia. Problem jednak w tym, że prezydent w naszym systemie prawnym niewiele może, jeżeli nie ma poparcia rządu. A gdy go brakuje, to pełni bardziej rolę żyrandola niż osoby, która włącza lub wyłącza prąd.

Faktem jest, że opozycyjny prezydent może stopować niektóre zapędy ekipy rządzącej oraz pójść z nią na „zwarcie”. Jednak skutki tego dla kraju byłyby tragiczne. Tymczasem w opozycji brak jest kandydata, który po wygraniu wyborów byłby skory do kompromisu.

Tak można odczytać ostatnie badania nastrojów społecznych przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego. Od razu zaznaczam, że znaczna część kadry naukowej UW nie jest przychylna PiS. Ale nauka ma to do siebie, że w pewnych momentach politykę musi odrzucić. I tak się stało tym razem, a efekt badań może być dla niektórych zaskoczeniem. Wywracają one do góry nogami wszystko to, co próbowano nam wmówić przez ostatnie lata.

Zacznijmy jednak od początku, od tzw. operacji „Dubler”, czyli zamiany przez Platformę Obywatelską Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego. Była ona przygotowywana od co najmniej kilku tygodni. Od momentu, kiedy notowania Kidawy zaczęły spadać w sondażach. Natomiast sama zainteresowana o owej operacji nic nie wiedziała. Mało tego, Trzaskowski cały czas zapewniał ją o swoim poparciu.

Jak więc teraz traktować jego zapewnienia wyborcze, skoro nie potrafił nawet dotrzymać słowa danego koleżance partyjnej? Jakby tego było mało, wraz ze zmianą kandydata nastąpiła także zmiana w prowadzeniu samej kampanii przez PO.

A ta skupia się teraz jedynie na bezustannym atakowaniu wszystkiego, co jest związane z PiS. Tym samym mamy do czynienia z olbrzymią dawką negatywnych uczuć wobec wyborców PiS. O czym to świadczy? Jak pokazują badania przeprowadzone przez naukowców UW, taka postawa ze strony tzw. liberałów świadczy o ich ksenofobii i autorytaryzmie. Do tego pokazuje, że liberałowie oraz lewicowcy nie są tolerancyjni. Grzeszą poczuciem moralnej wyższości i traktują swoich przeciwników jako zacofanych, głupszych, zaślepionych. 

Mało tego, traktują politykę jako walkę i niszczenie. Czytaj – unicestwienie wszystkich tych, którzy myślą inaczej niż oni. Z kolei z badań UW wynika, że konserwatyści, czyli wyborcy PiS traktują politykę jako współpracę i  budowanie.

I tylko od nas samych zależy, jaki wariant wybierzemy podczas najbliższych wyborów. Ten pogardy, czy ten współpracy.

Jerzy Szostak

PS. Powyższy felieton jest krytyką prasową w myśl Prawa Prasowego oraz subiektywną oceną wydarzeń dokonaną przez autora.

fot. pixabay