Strona główna Kronika kryminalna Zamaskowani bandyci grasowali pod Sochaczewem

Zamaskowani bandyci grasowali pod Sochaczewem

431
0
PODZIEL SIĘ

Dziś zaglądamy do przedwojennych gazet, aby przypomnieć historie kryminalne z tamtych czasów. Jak się okazuje w okolicach Sochaczewa bywało wówczas bardzo niebezpiecznie.

Jak donosił „Express Wieczorny Ilustrowany” w nocy z 16 na 17 lutego 1928 roku we wsi Biachówka w gminie Chodaków trzej zamaskowani i uzbrojeni w rewolwery bandyci dokonali napadu rabunkowego na zagrodę gospodarza Michała Szymańskiego, któremu zrabowali 230 złotych gotówką. To była wówczas duża kwota. Podczas rabunku dwóch bandytów, którzy mieli umazane sadzami twarze i głowy owiązane chustkami, stało na czatach przed domem, podczas gdy trzeci z maską na twarzy okradał dom.

Inny napad odnotowano dwa lata później, gdy bandyci sterroryzowali podróżnych w pociągu relacji Łódź – Warszawa. Gdy pociąg znajdował się w niewielkiej odległości od stacji Sochaczew, nagle do jednego z wagonów II klasy wskoczyli trzej zamaskowani bandyci i grożąc rewolwerami zażądali od podróżnych wydania pieniędzy – czytamy w dzienniku „Nowa Republika” z 3 kwietnia 1930 r.

Jeden z pasażerów, chciał nacisnąć hamulec bezpieczeństwa, lecz bandyci spostrzegli jego manewr i zagrozili śmiercią w razie zatrzymania pociągu. Przerażeni ludzie, zwątpiwszy w nadejście pomocy, poczęli opróżniać kieszenie z kosztowności. Z pomocą rabowanym przyszedł pasażer sąsiedniego przedziału, który zauważył bandytów i uruchomił hamulec bezpieczeństwa.

Złoczyńcy szybko zorientowali się w sytuacji i wyskoczyli oknem, gdy pociąg się zatrzymał a do miejsca napadu nadbiegli policjanci i kolejarze.

Podczas kilkugodzinnej pogoni policjantom udało się ująć jednego z bandytów – Zygmunta Wiśniewskiego, który był już wcześniej poszukiwany za szereg napadów rabunkowych w pociągach kursujących między Łodzią a Warszawą.

Marcin Janowski