Strona główna Kultura Śpiewanie ułatwia mi życie

Śpiewanie ułatwia mi życie

353
0
PODZIEL SIĘ

z Marysią Stasiak, młodą i utalentowaną wokalistką z Sochaczewa, rozmawia Bogumiła Nowak

Jakie były początki pani śpiewania? Skąd pomysł na zajęcie się muzyką?

Od dziecka lubiłam śpiewać. Zawsze coś tam nuciłam. Zawsze lubiłam muzykę. Towarzyszy mi ona od najmłodszych lat. I do dziś nic się nie zmieniło. Gdy miałam 6 lat mama zapisała mnie do szkoły muzycznej do klasy skrzypiec. Jeździłam również na zajęcia śpiewu do Artystycznego Domu Animacji w Warszawie. Od tego momentu zaczęły się moje pierwsze konkursy. Najpierw te dla dzieci, a teraz już dla młodzieży. Lubię je, bo to możliwość sprawdzenia, ile umiem.

Kto doradza pani przy wyborze repertuaru?

Najpierw ja coś wyszukam. Jednak zawsze wolę posłuchać starszych, co o tym sądzą. Przy wyborze repertuaru doradza mi głównie moja mama oraz moja nauczycielka śpiewu. Ich rady są bezcenne.

Kto szkoli i pomaga pani w kształceniu umiejętności wokalnych? Kogo najpilniej pani tu słucha?

W nauce śpiewu pomaga mi pani Magda Ptaszyńska, która uczy mnie już 6 lat. To świetna nauczycielka, z wielkim doświadczeniem i bardzo wymagająca. Ale to dzięki niej osiągnęłam to, co osiągnęłam, czyli jak na mój wiek dość dużo. Korzystam również z różnych warsztatów wokalnych i obozów artystycznych. One naprawdę pomagają. Poznaje się tam świetnych pedagogów, no i swoich rówieśników, którzy też śpiewają i grają.

Jakie inspiracje towarzyszą pani w muzyce?

Nie mam jednego ulubionego wykonawcy, który mógłby być dla mnie wzorem do naśladowania. Lubię wielu wokalistów i muzyków. Jestem otwarta w tym zakresie. Chętnie sięgam po repertuar Andrzeja Zauchy, Zbigniewa Wodeckiego, Wojciecha Młynarskiego, Adele, Jessie J. Lubię też ogromnie twórczość Agnieszki Osieckiej, jej nastrojowe i bardzo poetyckie piosenki.

Jest pani bardzo młodą osobą, a już ma spory wokalny dorobek. Co jest największym problemem dla młodych wokalistów?

Nie wiem, jak dla innych moich rówieśników. Dla mnie największym problemem jest brak czasu. Pogodzenie dwóch szkół. Prawie cały czas mam zajęty.

Czy śpiewanie ułatwia pani życie, czy też zmusza do większej dyscypliny, aby wszystkiemu podołać?

Zdecydowanie śpiewanie ułatwia mi bardzo życie. Dzięki występom na scenie nie mam problemów z tremą i jestem bardziej otwarta. Jednak śpiewanie zmusza mnie także do większej  dyscypliny, by wszystkiemu podołać i ze wszystkim zdążyć na czas.

A co z tremą przed występem, na ile jest ona pomocna w karierze, a na ile blokuje?

Trema to osobny temat. Zawsze ją mam przed występem. Jednak dla mnie jest ona mobilizująca. Zmusza mnie do koncentracji i wysiłku. No i pokonania strachu i obaw, czy dam radę.

Śpiewa nie tylko pani, ale również młodsza siostra próbuje kariery wokalnej? Jak ocenia pani jej możliwości?

Owszem ona też trochę próbuje śpiewać. Moja siostra Marcelina ma 12 lat i również uczęszcza do szkoły muzycznej, ale do klasy fortepianu. Jednak muzyka nie jest jej pasją. Woli zajmować się innymi sprawami. Muzykę traktuje jako dodatek, więc nie podchodzi do tego zbyt ambitnie. Jednak mimo to próbowałyśmy nawet wspólnie śpiewać. Z Marceliną mamy za sobą już kilka wspólnych występów. Na ogólnopolskim festiwalu kolęd i pastorałek „Nasze wieczne kolędowanie” w Niepokalanowie udało nam się nawet wyśpiewać główną nagrodę. Bierzemy udział także w koncertach organizowanych przez Państwową Szkołę Muzyczną w Sochaczewie w cyklu „Rodzinne Muzykowanie”.

Największy pani dotychczasowy sukces?

Cieszy mnie każdy konkurs i każda nagroda. Nawet ta najmniejsza, jak wyróżnienie. Każdy konkurs bardzo przeżywam. Ostatnio udało mi się wyśpiewać pierwszą nagrodę na międzynarodowym festiwalu Silver Bells na Łotwie. To pierwszy mój międzynarodowy sukces. Ucieszyło mnie również zdobycie pierwszego miejsca na ogólnopolskim festiwalu „Kwietnik”. Cieszę się więc, że nie tylko mieszkańcy powiatu sochaczewskiego doceniają mój wysiłek i pracę jako wokalistki i muzyka. Występuje przecież też w Wokalnym Zespole Mundurowym, w którym gram głównie na skrzypcach. Z zespołem też odnosimy wiele sukcesów.

Jak realizuje pani swój pomysł na życie i czy myśli pani o zostaniu zawodową wokalistką?

Mój pomysł na życie realizuję poprzez uczęszczanie na zajęcia wokalne oraz branie udziału w różnych koncertach i festiwalach. Chcę się uczyć i rozwijać. Na razie jeszcze dokładnie nie wiem, co będę robić w przyszłości. Po głowie chodzi mi wokalistyka jazzowa. Lubię ten styl śpiewania, choć nie jest łatwy.

Właśnie, w jakim gatunku muzycznym czuje się Pani najlepiej i co najbardziej lubi śpiewać?

Póki co nie mam specjalnie ulubionego gatunku muzycznego. Chcę się sprawdzić we wszystkim. Wszystkiego po trochu próbuję, aby poznać możliwości swoje i mojego głosu. Jednak najbliższy mojemu sercu jest jazz. Niewykluczone, że nim się zajmę.

Jakie ma zatem pani plany na najbliższą przyszłość związane z muzyką? Czy planuje jakieś występy, oczywiście po tym jak obecna sytuacja się uspokoi?

Miałam zaplanowane w najbliższym czasie kilka konkursów i występów. Niestety przez obecnie zaistniałą sytuację z koronawirusem większość jest odwoływana. Muszę poczekać na lepsze czasy.

Co radzi pani młodym osobom, takim jak pani, którzy próbują zaistnieć jako wokaliści?

Trzeba głównie wierzyć w siebie. Istotne jest także zapisanie się na zajęcia wokalne, uczestniczenie w różnych warsztatach wokalnych oraz bycie systematycznym. Te cechy bardzo pomagają. Ale w młodym wieku, takim jak mój, jest to bardzo trudne. Tyle jest ciekawych rzeczy wokół. Trzeba więc stale wybierać, co jest dla mnie ważniejsze.

Czy w gronie młodych wykonawców, którzy próbują swych sił na estradzie można mówić o przyjaźniach, czy ostrej rywalizacji?

Mam bardzo dużo znajomych i przyjaciół poznanych na konkursach oraz obozach artystycznych. Lubimy się i choć rywalizujemy w konkursach, to łączą nas wspólne cele i przyjaźnie. W tym roku kibicowałam i wspierałam moją przyjaciółkę Hanię Sztachańską podczas nagrań do programu The Voice Kids.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów

Zdjęcia z archiwum M. Stasiak