Strona główna Kultura Pamięci genialnego malarza

Pamięci genialnego malarza

165
0
PODZIEL SIĘ

24 marca 1918 roku, w szpitalu Cochin w Paryżu zmarł Władysław Ślewiński, światowej sławy malarz. Przegrał walkę z ciężką chorobą. Miał wówczas 62 lata. W tym roku mija 102. rocznica śmierci artysty, ochrzczonego w kościele w Mikołajewie. Niestety, w związku z panującą epidemią koronawirusa, oficjalne uroczystości zostały odwołane. Podobnie jak cieszący się dużym uznaniem IX Ogólnopolski Konkurs Plastyczny im. Władysława Ślewińskiego „Kocham Polskę… Rodzina Życia i Miłości”, mający odbyć się pod Patronatem Artystycznym Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Władysław Ślewiński był jednym z przedstawicieli Młodej Polski i secesji. Jego dzieła wciąż przynoszą radość oczom i duszy. Propagowaniem jego twórczości, nie tylko na ziemi sochaczewskiej, zajmuje się niezwykle zaangażowany Jarosław Miaśkiewicz, prezes Towarzystwa Miłośników Malarstwa Władysława Ślewińskiego. To właśnie on przytoczył nam wiele cennych informacji na temat życia i twórczości słynnego malarza.

Przypomnijmy, że artystę pochowano na cmentarzu paryskim Bagneux, powstałym w 1886 roku. Po obu stronach cmentarnej alei znajdują się kwatery, w których spoczęło wielu polskich malarzy, m.in. Nela Muter, Sarah Lipska, no i właśnie Władysław Ślewiński. Jednak jego grób został sprzedany w 1930 roku, a szczątki prawdopodobnie zostały pochowane w zbiorowej mogile.

W 1925 roku odbyła się pośmiertna wystawa obrazów Władysława Ślewińskiego w Towarzystwie Zachęty.

Do Polski zwiozła ją żona Eugenia Szewcowa. Wtedy to w monografii malarza Tytus Czyżewski napisał: „Ślewiński, umarł jak tułacz”. Majątek po matce, który odziedziczył na ziemi lubelskiej, leżał w Królestwie Polskim, które było pod silnymi wpływami władz rosyjskich. Władysław Ślewiński nie akceptował rządów rosyjskich. Żądali od niego, tak jak od innych Polaków, podatków i rościli swoje pretensje do ziemi polskiej. Bieda w ówczesnych czasach, jaka zaglądała do polskich domów, stanowiła ogólny społeczny problem. Władysław Ślewiński nie płacił podatków zaborcom rosyjskim. Majątek Pilaszkowice należał do Polaków, którzy cierpieli z głodu, nędzy i chorób. Opłaty podatkowe zostały spłacone dopiero w 1905 roku do ostatniego rubla przez najbliższą rodzinę Fijałkowskich od strony siostry Heleny z domu Ślewińskiej. Władze rosyjskie miały też pretensje za niezapłacony podatek paszportowy. Opłata ta jednak została w końcu umorzona przez wstawiennictwo do władz rosyjskich dalekiego krewnego żony Ślewińskiego, Eugenii Szewcowej, Rosjanki – opowiada Jarosław Miaśkiewicz. – Malarstwo Władysława Ślewińskiego było poszukiwaniem bezkresów morza, poszukiwaniem w jego toni bogactwa barw, niewyczerpanego ruchu morskich fal i kształtów. Widział je tylko sam artysta. Ślewiński kochał polskie morze oraz Tatry. Miał wrażliwą duszę artysty Polaka, choć był jako malarz wykształcony we Francji, jak większość twórców w tym czasie – dodaje. Przyznaje również, że po siedemnastu latach pobytu za granicą Ślewiński wrócił do Polski. – Był zachwycony obrazami Józefa Chełmońskiego, a szczególnie „Czwórką” znajdującą się dziś w Muzeum Narodowym w Krakowie. Artysta zwracał wielką uwagę na detale obrazów, a przede wszystkim namalowanym błotem pod kopytami biegnących koni. Władysław Ślewiński jako malarz był wiecznym poszukiwaczem w otwartej przestrzeni i siły malarstwa, zadawania odwiecznego pytania sobie – czy ja dobrze i umiejętnie maluję swoje obrazy? W tym wiecznym pytaniu, zastanawianiu się, mówił o swoim ostatnim portrecie – testamencie malowanym w latach 1912, a ukończonym ostatecznie 1915 roku. Praca ta stanowi manifest artystyczny malarza – zauważa prezes Miaśkiewicz.

Przypomnijmy, w 2018 roku, w 100. rocznicę śmierci malarza na grobie jego matki Heleny z Mysyrowiczów na cmentarzu w Mikołajewie odsłonięto pamiątkową tablicę, ku czci artysty. Poświęcili ją wspólnie – biskup diecezji łowickiej Andrzej Dziuba oraz proboszcz tutejszej parafii ks. Krzysztof Żochowski. Uroczystości, w których czynny udział brał m.in. poseł Maciej Małecki, odbyły się z inicjatywy przede wszystkim prezesa Towarzystwa Miłośników Malarstwa Władysława Ślewińskiego Jarosława Miaśkiewicza.

Marcin Odolczyk

Kajetan Ślewiński ojciec malarza, dziedzic Białynina. Zdjęcie dotąd nigdzie nie było publikowane

Fot. ze zbiorów Jarosława Miaśkiewicza