Strona główna Kronika kryminalna NIEUDANE SEX PARTY SOCHACZEWSKICH BIZNESMENÓW

NIEUDANE SEX PARTY SOCHACZEWSKICH BIZNESMENÓW

2665
0
PODZIEL SIĘ

Filmowe seriale z życia tak zwanych wyższych sfer, działają na wyobraźnię wielu ludzi. Przepych wnętrz, najdroższe alkohole, ubrania od najlepszych projektantów oraz piękne kobiety u boku zasobnych w gotówkę mężczyzn. Kto nie chciałby tak żyć?
Takich historii musieli również naoglądać się dwaj nowobogaccy biznesmeni z Sochaczewa, gdyż zapragnęli filmowego życia. Pieniądze już mieli – choć niezbyt wielkie, ale jednak pieniądze. Alkoholi w życiu też wchłonęli sporą dawkę. Do szczęścia brakowała im tylko kobiet. Najlepiej ładnych i bezpruderyjnych. Nie chodziło rzecz jasna o trwałe związki, lecz o jednorazową zabawę. I to dyskretną, z dala od oczu czujnych małżonek i reszty rodziny.
Wiadomo zatem, że nie mogli urządzić baletów w swoich willach. Skorzystali zatem z pomocy znajomego, który pomógł im wynająć na jedną noc dyskretny bungalow. Miejsce schadzki zapewne nie nadawałoby się na scenerię jakiegokolwiek ze 100 tysięcy odcinków „Mody na sukces”. Ot, nieotynkowany, nieco zaniedbany domek pod Sochaczewem. Biznesmeni zakupili jeszcze alkohole w markowych butelkach. Brakowało tylko kobiety. Telefonicznie umówili się z człowiekiem, który wykonywał trudny i odpowiedzialny zawód alfonsa, i dokonali stosownego zamówienia.
Noc przebiegała szampańsko, wszyscy byli szczęśliwi od alkoholu, dragów i erotycznych fantazji. Jednak rano dziewczyny mocno zmarkotniały i płacząc uciekły w nieznanym kierunku. Pozostawiając tym samym sochaczewskich biznesmenów w gaciach i na wielkim kacu.
Gdy przyszedł czas, aby wracać do rodzin i biznesu, nasi bohaterzy otrzymali zadziwiającą informacje. Dowiedzieli się, że dziewczyny rzekomo były na policji, składały zeznania i może to być sprawa o zgwałcenie, pozbawienie wolności i częstowanie narkotykami, oraz diabli wiedzą, o co jeszcze.
Co robić? Wpadli w panikę. Uznali, że może im pomóc tylko facet, który im to spotkanie zaaranżował. Udali się zatem do tego człowieka, który ponoć mógł wszystko załatwić. Wysłuchał ich i wykonał tylko jeden telefon.
– Od 3 do 5 lat bez zawieszenia za to dostaniecie – oznajmił po chwili. Nietrudno zgadnąć, co działo się w ich głowach. Reakcja była taka, jakiej oczekiwał ich rozmówca: – Pomóż – krzyknęli jednogłośnie. Pomoc została wyceniona na 25 tysięcy złotych, które miały być przeznaczone na „ukręceniu łba sprawie”. Następnego dnia ich znajomy dostał pieniądze, a za tydzień oni dostali informację, że sprawy już nie ma.
Niestety dla nich, nie było to do końca prawdą. W zasadzie sprawa dopiero się zaczynała, gdyż dowiedzieli się o niej sochaczewscy kryminalni. Początkowo nikt nie dawał wiary temu, że dorośli ludzie, szanowani członkowie lokalnej społeczności, mogli wkręcić się w takie szambo. Jednak rozmowa z jednym z naszych bohaterów przekonała mnie, że to prawda.
Plotka ma swoją moc, ale w przypadku działań policji, siła ta – bez faktów – jest niczym. Kilka tygodni ustalaliśmy fakty, przygotowując się do przedstawienia zarzutów wyłudzenia pieniędzy, udzielania narkotyków, czerpania dochodów z cudzego nierządu itp. Gdy byliśmy już gotowi, to zaprosiliśmy całe towarzystwo na komendę i zapytaliśmy o zdarzenia pamiętnej nocy.
Panienki stwierdziły, że nie tylko nie znają biznesmenów, ale też nie znają siebie nawzajem. Były wprost gotowe okazać nam swoje dziewictwa, aby nie podejrzewać ich o moralny upadek. Biznesmeni zasugerowali nam, że mają duże znajomości, a i ich miłość do małżonek jest niepodważalna. Jak chcemy, to nam pokażą, ale nie sprecyzowali co.
Pan alfons, jak to alfons, urokliwym głosem, z dobrotliwą miną, zanegował wszystkie możliwe do zaprzeczenia fakty i z uśmiechem na twarzy opuścił progi komendy. Pozostał pan załatwiacz. To był mój znajomy, zatem rozmawiając z nim wiedziałem, że może mi powiedzieć więcej i tak też się stało. To on wymyślił numer na biznesmena znany od lat. Wszystko było wyreżyserowane i mistrzowsko odegrane, jak w prawdziwym filmie. Panienki dostały swoje dole za role, alfons też otrzymał honorarium. Zaś załatwiacz zgarnął resztę, w sumie nic nie załatwiając, tylko sprowadzając kłopoty na naiwnych biznesmenów.
W pamięci z tej sprawy pozostało mi stwierdzenie alfonsa: – Panie Irku, erekcja to nie wszystko. Trzeba też myśleć.
Ireneusz Kisiołek