Strona główna Sport Jak z tym sportem w Sochaczewie? (cz. 3)

Jak z tym sportem w Sochaczewie? (cz. 3)

455
0
PODZIEL SIĘ

Cios w nos

Gdzie oni są? Ci wszyscy nasi mistrzowie. Odeszli stąd, choć zawsze było ich niewielu. Ale byli i się zmyli. Do rzeczy. Rozpocznę od sportów walki.

Przez pewien czas sochaczewskie judo liczyło się na arenie ogólnopolskiej nie tylko w kategoriach młodzieżowych. Dzisiaj punkty do klasyfikacji zdobywają tylko młodzicy. Starszych judoków nie ma, a jak są, to prezentują bardzo słaby poziom.

Pytam, gdzie się podziali: Daria Orzeszek, Klaudia Pazdro, Paulina Chłystek, Damian Paduch, Przemysław Tomecki, Łukasz Hatliński, Kacper Włodarski, Szymon Górka, Mateusz Pająk, Maciej Małodobry i wielu, wielu innych? Zapowiadali się dobrze. Zdobywali worki medali na turniejach bez większego prestiżu może nawet dostawali stypendia. Odeszli. Nie ma ich. Czy ktoś zastanowił się dlaczego? W rankingach ogólnopolskich znalazłem tylko Bartosza Ponichterę (AZS Uniwersytet Łódzki) – 11 miejsce w kategorii 81 kg.

Stawiam kolejne pytanie. Jaki sens ma organizowanie w naszym mieście turnieju Pucharu Polski Juniorów, skoro od kilku lat nie wystartowała w nim żadna osoba z naszego miasta?

Oprócz judo jest jeszcze MMA, karate, jiu-jitsu oraz inne tajemnicze sztuki walki. W ostatnich latach reprezentanci Sochaczewa zdobywali medale Mistrzostw Świata oraz liczne medale Mistrzostw Polski. Gdzie oni są? Brakuje ich choćby na turniejach MMA organizowanych w Sochaczewie. Chętnie obejrzałbym walki tych mistrzów i mistrzyń. Mogę na nich popatrzeć… są sędziami. Tak naprawdę punkty „spartakiadowe” zdobyło sześć osób z Dragona (jiu-jitsu).

Pozostały mi jeszcze na dziś dwie dyscypliny. Pierwszą będzie pływanie. Mieliśmy kilkoro gwiazd na miarę mistrzostw Polski. Niestety najmłodsza z nich, Alicja Ulicka odeszła do Nawy i dla Skierniewic zdobyła około trzydziestu punktów do klasyfikacji współzawodnictwa dzieci i młodzieży (za punktami idą pieniądze do klubów). Z tego co się orientuję, to Jakub Bartosiewicz pływa w uniwersyteckiej lidze w USA, a Kajetan Wilczak zakończył karierę. Większość z pływaków zostaje przy wodzie i staje się ratownikami wodnymi. Naprawdę nie mam nic przeciwko zawodom ratowników. Są ciekawe i nawet przyjemnie się je ogląda, ale dla mnie nie jest to dyscyplina sportowa, tylko rodzaj zawodowej rywalizacji.

Pozostała lekkoatletyka, pod której kątem powstaje w bólach tartanowa bieżnia na nowym stadionie przy ulicy Warszawskiej. Pytanie znowu stawiam – po co?

Grupę lekkoatletów prowadzi Emanuel Zimny. Jak na razie nie osiąga rezultatów na skalę ogólnopolską. Wierzę, że jego praca przyniesie w przyszłości pozytywne efekty. Drugi z trenerów, który już chyba powinien przejść na emeryturę, miał kilka talentów. Co można o nich powiedzieć, gdzie one są? Gdzie jest Dagmara Jarczyńska, czy przyszła medalistka olimpijska (to są jego słowa) Natalia Grefkowicz? Co się dzieje z Michałem Koźlickim, medalistą OOM w rzucie młotem? To tylko kilka przykładów.

Rodzi się kolejne pytanie; Czy warto finansować sport młodzieżowy? Może marnotrawione na żaków, skrzatów, młodzików i kadetów pieniądze przeznaczyć na stworzenie warunków dla seniorów, a kosztami obciążyć rodziców. Zasada jest prosta. Jak się za coś płaci – bardziej się to ceni.

Tomasz Ertman

fot.archiwum