Strona główna Jerzy Szostak Jak Kidawa za Konstytucję umierała

Jak Kidawa za Konstytucję umierała

216
0
PODZIEL SIĘ

 Patrząc na to, co dzieje się w kraju w związku z koronawirusem, można dojść do dwóch spostrzeżeń. Pierwsze z nich to  takie, że nasze społeczeństwo nie jest tak chore, jak do tej pory próbowali nam niektórzy wmówić. I nie chodzi tu o liczbę zarażeń, ale o gotowość do poświęceń w sytuacjach ekstremalnych. Z czym mamy do czynienia obecnie. Okazuje się, że zwykli obywatele wykazali się większym rozumem niż  opozycyjne elity.

Te ostatnie pokazały w ubiegłym tygodniu, że dla zdobycia władzy są w stanie wykorzystywać obecną sytuację i grać na emocjach związanych z koronawuirusem. Inaczej mówiąc, bezpieczeństwo obywateli nie ma dla nich żadnego znaczenia, ważne jest jedynie osłabienie rządu. Dobitnym przykładem takiej postawy jest Sławomir Nitras. Ten – gdy posłowie lewicy, których trudno jest posądzić o sympatię dla PiS, poparli zmiany regulaminowe dotyczące możliwości zdalnego głosowania – stwierdził, że gdy Platforma będzie rządzić z Konfederacją, to ta ostatnia rozprawi się z lewicą. Podobnego chamstwa w polskim sejmie już dawno nie słyszałem.

Nie lepiej zachowała się Małgorzata Kidawa – Błońska, kandydatka na prezydenta. Najpierw była za zmianą regulaminu. Jednak wkrótce zmieniła zdanie i stwierdziła, że nie poprze zmian i posłowie muszą przyjechać do sejmu, bo konstytucja jest najważniejsza. Dużo ważniejsza niż ludzkie życie. Skoro tak twierdzi, to dlaczego domaga się zmiany terminu wyborów prezydenckich? Czyżby w swoim zacietrzewieniu i nienawiści do rządu oraz obecnego prezydenta zapomniała, że muszą się one odbyć w wyznaczonym przez konstytucję terminie? Ale pozostawmy panią Małgorzatę z jej konstytucyjnymi dylematami. Tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że nie jest w stanie ogarnąć owego tematu. Raz, gdy jest to jej wygodnie – jest za przestrzeganiem zapisów konstytucji, ale gdy działają one na jej niekorzyść, jest już przeciw.

Ale nie tylko ona ma problemy z ocenianiem rzeczywistości, w tym informacji, jakimi zalewane są media, w tym społecznościowe. A te w ostatnim czasie pełne są wszelkiego rodzaju porad i przepisów, które rzekomo mają nas uchronić przed koronawirusem.

Weźmy chociażby porady mówiące, że należy zgolić brody, bo mogą być one siedliskiem wirusa. Co oczywiście jest nieprawdą, ale prawdą jest, że brody oraz  twarz i ręce trzeba myć. Nieprawdą jest również twierdzenie, że spożywanie alkoholu uchroni nas przed zarazą. Co prawda alkohol używany jest do produkcji środków dezynfekujących, ale dezynfekcja wewnętrzna napojami wysokoprocentowymi nie uchroni nas przed wirusem. Wprost przeciwnie. Zbyt wysokie stężenie promili w organizmie powoduje jego osłabienie, a tym samym zwiększa naszą podatność na zakażenie. Mitem jest również twierdzenie, że zakażenia unikniemy, jeśli będziemy wzmacniać odporność czosnkiem, cebulą lub dużymi ilościami witaminy C. Preparaty reklamowane jako „wzmacniacze odporności” nie mają wpływu na to, jak nasz system odpornościowy zareaguje w kontakcie z koronawirusem. Ważny jest natomiast ogólny stan naszego organizmu, który zależy od higienicznego i zdrowego trybu życia, jak również o przestrzegania wprowadzonych ograniczeń.

Jerzy Szostak

Powyższy felieton jest krytyką prasową w rozumienia prawa prasowego i subiektywną oceną wydarzeń, dokonaną przez autora.