Strona główna Teresin Udana operacja Mai Kapłon

Udana operacja Mai Kapłon

136
0
PODZIEL SIĘ

W Nowym Jorku 6 marca zakończyła się druga i ostatnia operacja Mai Kapłon, piosenkarki z Elżbietowa. Aby mógł ten zabieg dojść do skutku, zaangażowała się całą Polska, a najbardziej mieszkańcy powiatu sochaczewskiego, którzy czynnie włączyli się do zbierania 5,5 mln złotych na stworzonych kontach w fundacjach.

Jednak okazało się, że po przeliczeniu wystarczyła połowa planowanej kwoty, by Maja Kapłon trafiła do dr Lawrence’a Lenke, chirurga o światowej renomie w operacjach skoliozy.

­– Jestem już po drugiej operacji, szczęśliwa. Kocham Was ludzie, wiecie? Dostałam piękną szansę od Boga, w której dopomogliście mi Wy. Spójrzcie w lustro – zobaczycie tam cudo tego świata. Czuję się jak nowa, pierwszy raz w życiu wiem, jak to jest oddychać – mówi uszczęśliwiona Maja.

Teraz, gdy już może stopniowo dochodzić do siebie, przypomina, jak to było, kiedy każdy oddech był dla niej wielkim cierpieniem. Tak było pod koniec roku, gdy pełna nadziei oczekiwała na szansę i kiedy nasza redakcja przeprowadzała z nią wywiad.

­– W pierwszych dniach po zabiegu było ciężko okiełznać ból. Teraz uczę się na nowo chodzić, stać, siedzieć – łapię balans. To zupełnie nowe życie – dodaje Maja Kapłon.

Od chwili urodzenia choroba niszczyła jej życie. Nigdy nie miała możliwości korzystać z uroków życia.

– Jako pełnoletnia dziewczyna byłam już pogodzona z tym, że mam garba, ale miałam w głowie, że moją wartością nie jest moje ciało. Napisałam wtedy piosenkę, której częścią było: „Teraz kochaj nie, co na mnie, ale to co jest w mej głowie. Kochaj nie mą nagość ciała, ale tę pod linią powiek”. I tak zaczął się proces godzenia z moim stanem. Pokochałam się bezwarunkowo. Budowałam swoją wartość na tym, co mam do powiedzenia i na tym, jakie mam plany na siebie – wspomina Maja.

Teraz jest szczęśliwa, że po latach spełniło się jej największe marzenie życia, że nie ma garbu i ma w końcu proste plecy.

Doktor Lenke powiedział przed operacją, że wyprostuje plecy w 75 procentach, jednak po siedmiogodzinnej operacji sam był zaskoczony, oznajmiając moim bliskim, że wyprostował je w 90 procentach, a po garbie prawie ani śladu. Cud. Teraz mieszkam w Newark, dużo chodzę, rehabilitacja, zdrowa żywność, odpoczynek i świeże powietrze. Będzie tylko lepiej. Za trzy tygodnie kontrola u doktora i będę mogła wracać. Jestem przeszczęśliwa, dziękuje Wam za tę szansę. Naprawdę się da wyprostować kręgosłup, który jest w rozsypce – dodaje Maja.

Jest nadzieja, że Maja wróci szybko do domu, mimo problemów z blokadą granic i braku połączeń lotniczych z powodu koronawirusa.

BN