Strona główna Chodaków Uratują zabytkową aleję

Uratują zabytkową aleję

511
0
PODZIEL SIĘ

Już tylko od decyzji miejskich radnych zależy, czy uda się uratować zabytkową aleję lipową w Chodakowie. Jeżeli radni przychylą się do prośby Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, to prace mające na celu zachowanie drzew pamiętających Fryderyka Chopina, powinny rozpocząć się w tym roku.

O zabytkowej alei prowadzącej z Chodakowa do miejsca urodzin Fryderyka Chopina, stało się głośno na początku ubiegłego roku. Wtedy to Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich zaczął się starać o pozwolenia na wycinkę większości rosnących tam lip.  Drogowcy, którzy planowali remont drogi wojewódzkiej nr 580, postanowili usunąć 130 drzew ze względu na ich stan, który zagraża bezpieczeństwu podróżujących. Co spowodowałoby, że z alei, którą tworzą 164 lipy, 22 klony i 14 jesionów pozostałoby tylko wspomnienie.

Puste gesty

Nic jednak z tego nie wyszło, ponieważ na takie działania nie zgodził się konserwator zabytków. Ten stwierdził, że skoro aleja została wpisana do rejestru zabytków, co stało się w 1980 roku, to o żadnej wycince nie ma mowy.

Jednak za wpisaniem jej do rejestru nie poszły środki na ratowanie drzewostanu, który pamięta jeszcze Fryderyka Chopina. To z kolei spowodowało, że obecnie aleja jest tylko marną resztką tego, co jeszcze kilkanaście lat temu było chlubą Chodakowa. Brak jakiekolwiek konserwacji kilkusetletnich drzew powoduje, że większość z nich jest w fatalnym stanie.

Konserwator przyrody zadbał co prawda o przybicie do rosnących tam lip tabliczek z napisem „Pomnik Przyrody Prawem Chroniony”, zapomniał jednak o tym, że stare drzewa oprócz ochrony prawnej wymagają również innej ochrony, specjalistycznej, dendrologicznej, zwyczajnej troski, po to, aby swoim lawinowo pogarszającym się stanem nie powodować zagrożenia dla pieszych, zmotoryzowanych i dla mieszkańców. Spadające na drogę i chodnik ciężkie gałęzie mogą naprawdę spowodować tragiczne skutki. Czy trzeba czekać, aż to się stanie? – pytają mieszkańcy Chodakowa, Chodakówka i Żelazowej Woli, którzy w tej sprawie dzwonili do naszej redakcji. Jak mówią, na zabytkową aleję patrzą bez sympatii. Dla nich jest ona problemem, powoduje zagrożenia i utrudnienia.

Nie rekompensuje tego też jakaś szczególna uroda alei, bo wygląda ona coraz żałośniej – dodają.

Okazuje się, że jest szansa na uratowanie zabytkowego drzewostanu.

Na najbliższą sesję Rady Miejskiej ma trafić uchwała dotycząca zniesienia ochrony prawnej rosnących w alei drzew. Należy jednak zaznaczyć, że zdjęcie ochrony, czyli uchylenie podjętej przez radę uchwały, która stwierdza, że tworzące ją drzewa są pomnikiem przyrody – nie oznacza, że aleja zostanie pozbawiona ochrony, a tym samym zostanie wycięta.

 Zdążyć przed zagładą

To już drugie podejście do tej uchwały. Pierwszą próbę podjęto w ubiegłym roku, ale dokument nie trafił na sesje, ponieważ MZDW, który o niego wystąpił, nie miał zgody konserwatora zabytków oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony środowiska na ingerencję w rosnące w alei drzewa.

Teraz sytuacja jest odmienna. Jak poinformowała nas Monika Burdon, rzeczniczka Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, nie chodzi o wycinkę alei, ale jej uratowanie.

Chodzi jedynie o uzyskanie zgody sochaczewskich radnych na rozpoczęcie prac pielęgnacyjnych. Chciałabym wszystkich uspokoić – o żadnej wycince drzew, bez zgody konserwatora zabytków nie ma mowy. Jeżeli jakieś drzewa zostanę usunięte, to jedynie te uschnięte lub te, których nie da się uratować. Natomiast pozostałe zostaną poddane specjalistycznym zabiegom pielęgnacyjnym – wyjaśnia Monika Burdon.

Dodajmy, że MZDW posiada ekspertyzę dendrologiczną, entomologiczną i ornitologiczną opracowaną dzięki społecznej akcji przez fundację Dzika Polska, która przebadała każde rosnące tam drzewo. Z ekspertyzy wynika, że część drzew nie da się uratować i trzeba będzie je wyciąć, a w ich miejsce dokonać nowych nasadzeń.

Jerzy Szostak

Krzysztof Owczarczyk

Fot.: Dorota Owczarczyk

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZaplanowali zadania
Następny artykułMundurowi na start