Strona główna Powiat Ucieczka z systemu

Ucieczka z systemu

511
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Gdy 1 lipca 2013 roku ustawowo zobowiązano samorządy do przejęcia odpowiedzialności za gospodarkę odpadami komunalnymi, założenia były idealistyczne. Wszyscy mieszkańcy mieli uczciwie podać w deklaracji, ile osób zamieszkuje pod danym adresem, a potem sumiennie płacić. System miał się bilansować, a konkurencja na rynku dążyć do obniżenia, a nie podwyższania cen. Tak miało być, tymczasem rzeczywistość trzeszczy.

Jak wynika z danych Urzędu Miejskiego, coraz więcej osób ucieka z systemu i wcale nie składa deklaracji śmieciowej. Jeszcze inni składają deklarację korygującą, wykreślając z niej domowników pod pozorem np. wyjazdu na studia lub do pracy za granicę.

Wielka pokusa

Ustawodawca założył, że każdy mieszkaniec – podpisując się na deklaracji, że dane w niej zawarte są zgodne z prawdą – zrobi to uczciwie. Tak nie jest, gdyż od kilku do kilkunastu procent mieszkańców produkuje śmieci i za ich odbiór, transport oraz utylizację nie płaci wcale.

Rosnące stawki śmieciowe niestety mogą pogłębić to zjawisko. Im drożej, tym większa pokusa, aby uciec z systemu. I niestety samorządy, mimo podejmowanych działań nie mają skutecznych narzędzi, by walczyć z tym zjawiskiem – mówi Dariusz Dobrowolski, zastępca burmistrza Sochaczewa.

Z kolei Agnieszka Tomaszewska, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego dodaje, że z takim problemem na co dzień boryka się także miejski samorząd, gdzie trudniej niż w gminach zweryfikować np. prawdziwość danych z deklaracji: – Sprawdzamy liczbę mieszkańców w systemie meldunkowym, a także na etapie wydawania kart mieszkańca. Regularnie prosimy o skorygowanie deklaracji, bo w rodzinie pojawiło się dziecko, a pod danym adresem nadal zamieszkuje tylko mama i tata. Do spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot możemy jedynie apelować, by sprawdzały faktyczną liczbę mieszkańców i składały nam deklaracje korygujące.

Kosza brak

 Ale problem nie dotyczy tylko miasta. Na przykład gminę Nowa Sucha na koniec 2018 roku zamieszkiwało 6,6 tysiąca osób, natomiast według danych z deklaracji śmieciowych – 6,1 tysiąca, czyli o 10 procent mniej. W raporcie o stanie gminy wójt zwrócił na to uwagę, podobnie jak na jeszcze jeden element – problem z uzyskaniem wpłat od wszystkich mieszkańców gminy. Ich zaległości sięgnęły wówczas 117 tysięcy złotych.

W Brochowie mieszkańcy przez dłuższy czas cieszyli się z atrakcyjnych stawek: 9,90 zł za odpady segregowane i 19 złotych za niesegregowane. Po ostatnim przetargu opłaty skoczyły o sto procent. Na koniec 2018 roku w gminie zameldowanych było 4,3 tysiąca osób, a systemem objęto 4 tysiące. To oznacza, że także w tej gminie co dziesiąty mieszkaniec nie ma kosza i nie płaci za śmieci. W 2018 roku koszty obsługi systemu wyniosły 629 tysięcy złotych, wpływy 454 tysięcy złotych, zatem z budżetu trzeba było dorzucić   175 tysięcy złotych.

W gminie Sochaczew systemem gospodarowania odpadami komunalnymi objętych zostało 10,2 tysiąca mieszkańców. W 2018 roku do kasy gminy powinni oni wpłacić 1,4 miliona złotych, wpłynęło zaś 1,3 miliona, przy czym część tych pieniędzy to zaległości z poprzednich lat. Łącznie na koniec 2018 roku mieszkańcy byli winni gminie około 470 tysięcy złotych. Do dłużników wysłano ponad tysiąc upomnień, a kilkunastu najbardziej opornych otrzymało tytuły wykonawcze. Gmina nie kryje, że prowadzi postępowania egzekucyjne rozpoczęte już w latach 2016–2017.

UM /opr. dot

fot. archiwum

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZamkną ulicę 15 Sierpnia
Następny artykułRehabilitacja 65+