Strona główna Powiat Śmieciowy bunt mieszkańców

Śmieciowy bunt mieszkańców

809
0
PODZIEL SIĘ

Mieszkańcy gmin powiatu sochaczewskiego tracą cierpliwość i żądają od władz samorządowych, aby te podjęły działania mające zapobiec podwyżkom cen za wywóz śmieci. Zdaniem wójtów, sytuacja jest krytyczna, gdyż coraz więcej osób sprzeciwia się, by płacić dwu, trzykrotnie, a czasem czterokrotnie wyższe stawki.

– To już przechodzi ludzkie pojęcie. Dotąd płaciłam z całą rodzinę za odbiór odpadów około 50 złotych. Teraz muszę wydać ponad trzy razy tyle. Skąd mam wziąć pieniądze? Nikt nie rekompensuje mi tych kosztów w wynagrodzeniu. Podwyżka, jaką dostałam w pracy, jest dużo niższa niż obecne koszty związane z wywozem śmieci – mówi Jadwiga, mieszkanka podsochaczewskiej wsi.

Postawieni pod ścianą

Zostaliśmy niejako postawieni pod ścianą, zmuszeni do przyjęcia narzuconych nam stawek. Podwyżka odbija się przede wszystkim na mieszkańcach gmin. Kiedy firma, która startuje w przetargu, przedstawia nam kalkulacje, dowiadujemy się o tym, że wrastają ceny transportu, energii, wynagrodzeń. Informują również, że większość z tych kosztów jest odgórnie im narzucona ustawą i niewiele mogą w tym względzie zrobić. Tylko, co my możemy w tej sytuacji? Jedynie przekazać swój apel do władz centralnych, aby wzięły pod uwagę głos społeczności gmin – stwierdza Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew.

Podobnie reagują wójtowie pozostałych gmin powiatu sochaczewskiego. W trakcie sesji 10 lutego Rada Gminy Brochów jednogłośnie przyjęła stanowisko  w sprawie trudnej sytuacji dotyczącej gospodarki odpadami i pilnych zmian ustawowych dotyczących gospodarki śmieciowej.

Przekazujemy głos mieszkańców władzom państwowym i Mazowsza, mając nadzieję, że przyłączą się do niej również inne samorządy, gdzie również ceny szokowo wzrosły – dodaje  Piotr Szymański, wójt gminy Brochów.

Stanowiska mieszkańców, pod którymi podpisują się radni, są podobne we wszystkich gminach powiatu sochaczewskiego. Część już przystąpiła do apelu do władz. Inne, jak gmina Iłów, uczynią to za kilka dni. Tamtejsi radni przyjmą apel w tej sprawie na najbliższej sesji, która odbędzie się 25 lutego. W projekcie dokumentu można przeczytać: „Nasz sprzeciw jest pokierowany znaczącym wzrostem kosztów odbioru odpadów komunalnych z gospodarstw domowych, który ma nastąpić w 2020 roku. Nowo wprowadzone regulacje prawne nie przewidują jakichkolwiek przepisów, które umożliwiałyby obniżenie kosztów związanych z funkcjonowaniem systemu gospodarki odpadami komunalnymi w Gminach”– zaznaczają w apelu mieszkańcy gminy. Ma być on przekazany prezesowi Rady Ministrów, marszałkom Sejmu i Senatu, posłom i senatorom województwa mazowieckiego, wojewodzie i marszałkowi województwa mazowieckiego, Ministrowi Środowiska, Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz samorządom gminnym z województwa mazowieckiego.

 Ustawowy monopol

Głównym zarzutem wobec obecnych rozwiązań prawnych związanych z gospodarką śmieciową jest obarczenie jedynie mieszkańców wszystkimi kosztami związanymi z zagospodarowaniem odpadów. Otóż przepisy są tak skonstruowane, że nikt inny za to nie płaci.

Dlatego protestujący żądają natychmiastowego wprowadzenia uregulowań prawnych, które kosztami zagospodarowywania śmieci obarczałyby również producentów opakowań. Co jest praktyką w większości krajów Unii Europejskiej.

Mieszkańcy zgłaszają nam problemy z odbiorem niektórych odpadów, na przykład opon czy folii poprodukcyjnej – wspomniał na jednej z sesji Damian Jaworski, wójt gminy Rybno.

Ale to nie jedyny problem. Kolejny, to ustawowa regionalizacja odpadów i tym samym monopol istniejących na danym terenie Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów. Ponadto instalacji do przetwarzania odpadów jest zbyt mało. Podobnie jak mała jest konkurencja wśród firm zajmujących się wywozem i zagospodarowaniem odpadów. A to wynika z obowiązujących przepisów, które de facto zlikwidowały małe firmy oraz komunalne zakłady gospodarki odpadami. To z kolei doprowadziło do tego, że do przetargu startuje zwykle jedna firma i to ona wyznacza ostateczną cenę.

Nie zgadzając się w grudniu z wynikiem przetargu i znaczną podwyżką cen na odpady, co oprotestowali zresztą mieszkańcy, unieważniliśmy przetarg. Na razie ogłoszony jest nowy, ale nie ma pewności, że startująca w nim firma obniży cenę. W tej chwili wskutek ugody z dotychczasową firmą PreZero, która startowała jako jedyna w naszym przetargu, ustaliliśmy cenę nieco niższą. Liczymy, że ta cena się utrzyma, choć i tak jest szokująca dla wielu – stwierdza Maciej Mońka, wójt gminy Nowa Sucha

Absurdalne przepisy

To wszystko prowadzi, jak podkreślają samorządowcy, do drastycznego spadku liczby osób deklarujących odbiór odpadów przez firmę wyłonioną w przetargu. Jednocześnie – na co zwracają uwagę radni z Brochowa – w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach brak jest narzędzi umożliwiających samorządom weryfikację danych zawartych w deklaracjach. To sprawia, że system działa źle i jest aspołeczny. Otóż, mieszkańcy podający rzetelne dane, muszą płacić za tych, którzy na przykład podają zaniżoną liczbę osób zamieszkujących daną posesję. Kolejny absurdem jest przepis dotyczący częstotliwości odbioru odpadów.

Ustawowo narzuca się nam częstotliwość odbioru odpadów na naszych terenach. Nie zawsze tak częsty odbiór jest konieczny. A większa częstotliwość, to wyższe stawki miesięczne na osobę –­ dodaje Mirosław Orliński.

Częstotliwość odbioru kwestionują mieszkańcy gmin Iłów, Brochów, Młodzieszyn, Rybno i Nowa Sucha. Zaznaczają, że nie produkują aż tyle odpadów, zwłaszcza że część z nich sami zagospodarowują. Dotyczy to odpadów zielonych, które są kompostowane w gospodarstwach.

Ja połowę swoich odpadów przeznaczam do kompostownika. Tylko plastiki, szkło i częściowo papier idzie do worków. Trochę papierów służy mi na rozpałkę. Nie ma potrzeby częstszego odbioru odpadów u mnie. I choć nazbieram pół pojemnika, to płacę jak za pełny – mów mieszkaniec Plecewic.

Bogumiła Nowak

Fot.: Archiwum Expressu Sochaczewskiego

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWypadek drogowy w Iłowie
Następny artykułKOSTKA BRUKOWA-