Strona główna Kampinos Pieski problem w gminach

Pieski problem w gminach

331
0
PODZIEL SIĘ

Nie od dziś wałęsające się zdziczałe psy, a rzadziej koty, są problemem dla wielu gmin naszego regionu. Bezpańskie psy coraz częściej stają się zagrożeniem nie tylko dla mieszkańców, ale też dzikiej zwierzyny. Ta ostatnia staje się łatwym łupem dla byłych wiejskich burków.

Nie tak dawno, sfora czterech zgłodniałych psów wilczurowatych z wyglądu, napadła i rozszarpała na strzępy zająca. Niby to nie problem, jak mogą twierdzić niektórzy, ale te psy są coraz groźniejsze. Strach czasem wyjść po zmroku z domu – mówi pani Hanna, jedna z mieszkanek gminy Kampinos.

Groźna sfora

Psy bezkarnie buszują po okolicach Kampinosu. Jak mówią mieszkańcy Pasikoni, są to psy, które wydostały się z jednego z okolicznych gospodarstw, których właściciel od jakiegoś czasu jest w szpitalu. Dwoma psami nie miał się kto zająć. Sąsiedzi obawiali się to zrobić, bo są dość ostre. Uciekły z zagrodzonego terenu i zaczęły atakować ludzi i zwierzęta. Do tej dwójki wkrótce dołączyły inne, dwa wałęsające się psiaki. Mieszkańcy obawiają się teraz wypuszczać dzieci poza ogrodzenie swych domostw, gdyż psy są dość agresywne. Atakują nawet dorosłe osoby, gdy są głodne.

Mieszkańcy okolicznych wsi zgłaszali już tę sprawę w Urzędzie Gminy Kampinos. Jednak dotychczasowe działania wymierzone w psią sforę na niewiele się zdają.

­– Te psy są tak cwane, że migiem uciekają, gdy pojawi się ktoś uzbrojony choćby w kij. Wiedzą, co może je czekać, a jednocześnie są bardzo zapobiegliwe i dość groźne dla dzikiej zwierzyny. Niedawno napadły na samotnego łosia na skraju Puszczy Kampinoskiej. Poszarpały go solidnie – stwierdza pan Kazimierz.

Jednak złapanie bezpańskich psów nie jest łatwe. Gdy jesienią ubiegłego roku w okolicy Kożuszek Parceli buszował jeden bezpański pies, który polował m.in. na koty, kury i atakował dzieci, pracownik służb weterynaryjnych stosował różne metody ujęcia tego psa. Próbował także skusić dobrą karmą. Jak wspomniał, ustrzelenie nabojem usypiającym nie wchodziło w rachubę, bo nawet po takim postrzeleniu pies może przebiec kilkaset metrów i gdzieś się zaszyć. Tym samym z napastnika może stać się ofiarą dzikich zwierząt, które mogą go rozszarpać i potem znalezienie ciała zwierzęcia jest wręcz niemożliwe.

Pies z Kożuszek Parceli, jak twierdzą mieszkańcy, pewnego dnia znikł z okolicy. Być może ktoś go złapał, zastrzelił lub zwierzak powędrował gdzie indziej.

Strzał czy sieć

Czy jest jakiś sposób na bezpańskie psy? Tego jak na razie nikt nie potrafi rozstrzygnąć. Jedynym wyjściem, jak zaznaczał specjalista od wyłapywania bezpańskich zwierząt, jest odpowiednie zanęcenie ich smakołykami i odłowienie ich w sieć. W tym przypadku musi wpaść w nią cała sfora jednocześnie. W sytuacji, gdy któryś z psów ucieknie, raczej nie będzie szans, aby drugi raz dał się oszukać na przynętę.

­– Odławianie bezpańskich psów nie jest więc łatwym zadaniem. Te zdziczałe nauczyły się już sobie radzić bez opieki człowieka. Tu jeszcze mamy sytuację, kiedy psy stworzyły sforę i wspólnie polują. To już wymaga dobrze przygotowanej akcji – zaznacza pracownik jednej z firm weterynaryjnych.

Psiaki w poszukiwaniu pożywienia cały czas się przemieszczają. To utrudnia ich schwytanie. Pojawiają się w Łazach, Pasikoniach, Strzyżewie, Komorowie. Czasem zapuszczają się na teren Puszczy Kampinoskiej, w okolice Granicy. Dość często, jak twierdzą mieszkańcy, można je zauważyć po zmierzchu przy poboczach dróg. Zapewne kuszą je wyrzucane przez przez przejeżdżających odpadki.

Na razie nikt nie ma pomysłu, co z nimi zrobić. Być może i te psy znikną po jakimś czasie.

Bogumiła Nowak

Fot. archiwum