Strona główna Powiat Rudery problem gmin

Rudery problem gmin

320
0
PODZIEL SIĘ

Na terenie powiatu sochaczewskiego można znaleźć wiele niezamieszkałych i opuszczonych od lat domostw, które szpecą otoczenie. Tylko pozornie obiekty te nie mają właściciela.

W wielu przypadkach brak rozstrzygnięcia do kogo nieruchomość należy. Są jednak właściciele mieszkający na drugim końcu Polski, latami nie odwiedzają swych włości. Prawo pozwala im na to, aby mieć nieruchomość, ale nie zmusi się nikogo do dbania o nią. Gminy są w tej sytuacji bezradne. Nie mogą przymusić właścicieli, by zadbali o swą własność.

– Część z tych nieruchomości ma nie uregulowane prawo własności i dopóki nie zostanie to stwierdzone na drodze prawnej, do kogo należy dana nieruchomość, to nie nic możemy zrobić. To wymaga czasu i bywa tak, że jakiś dom stopniowo ulega degradacji – mówi Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew.

Na terenie gminy Sochaczew też trafiają się takie obiekty. Jednak gminne władze starają się zadbać o te nieruchomości i zdyscyplinować właścicieli, by zabezpieczyli swą własność.

 Nie ma przymusu

Co zrobić wówczas, gdy dana nieruchomość należy do kogoś, kto mieszka daleko poza gminą.

­– Mamy takie przypadki, że ktoś odziedziczył dom, czy działkę i pojawia się na niej raz na rok lub czasem w ogóle. Trzyma tę nieruchomość jako lokatę kapitału, swego rodzaju zabezpieczenie. Staramy się do takich osób pisać, by jeśli nie mogą sami tego zrobić, zleciły komuś zadbanie o pustostan, by nie był degradowany –­ dodaje Mirosław Orliński.

Jednak gminne monity odnoszą w tym przypadku marny skutek. Opuszczone obiekty to częste siedliska dla przypadkowych osób. Sporo takich domów bez śladów obecności właścicieli płonie od zaprószenia ognia.

­– Mamy kilka takich zgłoszeń w ciągu roku. Do takich ruder trafiają dzieciaki lub bezdomni, znajdując sobie w nich schronienie. Nie ma siły, by coś z tym zrobić, jeśli właściciele obiektu nie dbają o zabudowania i nie zabezpieczają wejścia do niego. Zresztą jeśli nikogo nie ma od dłuższego czasu, a dom jest na uboczu i nikt z miejscowych nie ma go na oku, to dochodzi do takich zdarzeń jak podpalenie, czy włamania ­– dodaje Rafał Krupa, rzecznik Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.

Strażacy do płonących pustostanów dostają zgłoszenia przez cały rok. Jednak najwięcej jest ich zimą, kiedy bezdomni w opuszczonych domach rozpalają sobie ogniska.

Trudno ustalić właściciela

Najszybciej znikają rudery należące do gminy. Jednak czasem, jak w przypadku częściowo zawalonego domu w Kątach, nie było łatwo zrobić porządki. Problem wynikał z tego, że mimo kiepskiego stanu technicznego dom był zamieszkały i trzeba było znaleźć lokatorom zastępcze lokum. Przepychanki ciągnęły się miesiącami. W trzy lata po częściowym zawaleniu domu, w jego nie zniszczonej części mieszkali nadal lokatorzy, którzy mimo nacisków gminy nie chcieli wynieść się. Dopiero radykalne postawienie sprawy na sesji rady gminy i zobowiązanie wójta do działań dało szansę na wyprowadzkę lokatorów do dawno już przyznanego im przez gminę lokum.

Jednak w wielu przypadkach w gminach są obiekty, które latami czekają na uregulowanie statusu. Takim był m.in. dom stojący w Młodzieszynie przy ul. Wyszogrodzkiej. Z roku na rok popadł w coraz większą ruinę i nikt tam nic nie robił. Dopiero niedawno udało się tę ruderę zlikwidować. Jednak takich opuszczonych nieruchomości, nie tylko na terenie gminy Młodzieszyn, jest sporo.

­– Są problemy z podziałem spadku. Ustaleniem, kto jest głównym spadkobiercą, jeśli nie było testamentu. Sprawy spadkowe są nie do przeskoczenia, a ciągną się latami. Nie możemy nawet wejść i zabezpieczyć nieruchomości, jeśli nie jest ustalone do kogo ona należy – mówi Damian Jaworski, wójt gminy Rybno.

Lokata na przyszłość

Gmina Rybno ma na swoim terenie kilka takich ruder, z którymi chciałaby szybko zrobić porządek. Są one zinwentaryzowane i sprawdzane pod względem technicznym. Jednak dotarcie do właścicieli czasem bywa niemożliwe. Najgorzej jest, jak zgodnie zaznaczają wójtowie, gdy właściciel potwierdza swą własność, ale nie chce nic z nią zrobić. Czeka na lepszą koniunkturę, aby daną nieruchomość z sprzedać zyskiem.

­– Mam odziedziczony taki dom w stanie rozkładu po ciotce. Jednak nie mam w tej chwili możliwości, by cokolwiek z nim zrobić. Brak mi funduszy. Nie chcę go sprzedać, bo chcę tu w przyszłości zamieszkać. Jednak to kosztowna inwestycja. Trzeba by wszystko przebudować od nowa, niemal od fundamentów. Jedyne co zrobiłam, to ogrodziłam dom i zabezpieczyłam go zamkami. Jednak nie ma pewności, czy ktoś się do niego nie włamie. Staram się tu bywać choć raz w tygodniu – mówi mieszkanka Sochaczewa, właścicielka nieruchomości w gminie Sochaczew.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak