Strona główna Sochaczew miasto Most prowadzący donikąd

Most prowadzący donikąd

478
0
PODZIEL SIĘ

Przebudowa układu komunikacyjnego Sochaczewa, to jedno z najważniejszych wyzwań, jakie czeka miejski samorząd. Tymczasem, jak wynika z naszych informacji, zarówno miejscy urzędnicy, jak i radni starają się go unikać.

W jednym z poprzednich wydań Expressu Sochaczewskiego informowaliśmy o wyborze wariantu budowy nowej przeprawy mostowej przez Bzurę. Jej lokalizację poznaliśmy w styczniu podczas prezentacji, jaka odbyła się kramnicach. Wtedy to architekci z firmy Promost Consulting przedstawili analizę pięciu lokalizacji mostu, ich plusy i minusy oraz wstępne koszty każdego z wariantów.

Znaki zapytania

Najwyższą ocenę otrzymał wariant IV, czyli budowa przeprawy pomiędzy ulicą Staszica a oczyszczalnią ścieków. Został on oceniony najwyżej po sprawdzeniu m.in.: „kosztów inwestycji obejmujących roboty budowlane, pozyskanie terenu i odszkodowania oraz stopień technicznego skomplikowania inwestycji poza samym mostem”.

Do tego wybrana lokalizacja otrzymała najwyższą notę za efektywność komunikacyjną. Jak czytamy w materiałach Promostu, wybrany wariant bardzo dobrze wpisuje się w istniejący układ komunikacyjny prawobrzeżnej części miasta. Gdyż w założeniach most musi likwidować korki, a nie je generować, zatem powinien stanąć w takim miejscu, aby dojazd do niego był szybki i wygodny, a wybrana lokalizacja to zakłada.

W tym wariancie – jak informuje Urząd Miejski – wielu kierowców jadących z Warszawy, chcących dostać się do Karwowa, Altanki czy Gawłowa, zamiast do centrum miasta skieruje się w bok, na nową przeprawę. Aby ominąć miasto i główny most, wystarczy wówczas skręcić w Kożuszkach Parceli w prawo, wjechać na Trojanowską, dotrzeć nią do projektowanego ronda, a stąd już na nowy most. To prawda. Prawdą jest jednak i to, a o czym zapominają miejscy urzędnicy, że bez przebudowy prawobrzeżnego układu komunikacyjnego miasta, korki jak były, tak będą. Zostanie zmieniona jedynie ich lokalizacja z Warszawskiej i Traugutta na Al. 600-lecia. Ponieważ osoby jadące z Karwowa, Altanki czy Gawłowa np. do stacji PKP będą zmuszone jechać Aleją.

Jakby tego było mało, remont ulicy Trojanowskiej w granicach miasta nie rozwiązuje również bezkolizyjnego dojazdu do Warszawy. Aby tak się stało, droga powiatowa, jaką na terenie Sochaczewa jest Trojanowska, musi być przebudowana na całej swojej długości, czyli do Zosina. Do tego trzeba przebudować skrzyżowanie drogi Zosin – Żelazowa Wola z drogą krajową nr 92. Natomiast budowa mostu tylko po to, aby mieszkańcy lewobrzeżnej części Sochaczewa i gminy mogli łatwiej dojechać do Warszawy, mija się z celem.

Czas na wizję

Wiadomo, że budowa samego mostu bez dodatkowych dróg nie rozwiązuje praktycznie żadnych problemów komunikacyjnych Sochaczewa.

Stwarza jednak podwaliny pod inwestycje, na które Sochaczew czeka od kilkudziesięciu lat. Jak budowa nowych ulic, zarówno na linii wschód – zachód, ale przede wszystkim na osi północ – południe, czyli Chodaków – Sochaczew – Boryszew.

Bez rozwiązania tego problemu miasto nie tylko się zakorkuje, ale nie będzie się rozwijało. I właśnie te działania – zmierzające do opracowania spójnej i sensownej, a nie oderwanej od realiów koncepcji, jaką jest trasa północ – południe, to najważniejsze zadanie, z jakim powinny się zmierzyć obecne władze miasta.

Jest zrozumiałe, że wszystkich dróg, które ułatwiłyby życie mieszkańcom, ze względu na koszty nie wybuduje się w jeden ani w dwóch kadencjach. Ale początki należy zrobić już teraz i właśnie wizję nowego układu komunikacyjnego obecny burmistrz, jak i radni powinni pozostawić w prezencie swoim następcom.

Jerzy Szostak

Fot.: pixabay

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWypadek drogowy w Lisicach
Następny artykułRusza rekrutacja