Strona główna Sochaczew miasto Zaplątani w pięć frakcji

Zaplątani w pięć frakcji

377
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

W poprzednim numerze Expressu Sochaczewskiego informowaliśmy o czekającej mieszkańców Sochaczewa podwyżce opat za wywóz nieczystości. Ta nastąpi po 30 kwietnia, gdy skończy się umowa z dotychczasowym operatorem. Jakby tego było mało, od 1 maja czekają nas także nowe zasady segregacji odpadów.

Te będziemy musieli dzielić na pięć frakcji. Wynika to nie tylko z ustawy, ale również z przyjętego przez radnych regulaminu utrzymania czystości na terenie Sochaczewa. Otóż radni postanowili, że mamy nie tylko dbać o wygląd swojej posesji, ale spoczywa również na nas obowiązek segregacji odpadów. A to, jak stwierdzili radni, ma polegać na unikaniu używania produktów nienadających się do recyklingu i kompostowania, kupowanie produktów zapakowanych w minimalną ilość opakowań oraz nabywania produktów w opakowaniach zwrotnych.

Szkoda, że nie powiedzieli, jak mamy tego dokonać. To jakieś kuriozum i świadczy, że radni są oderwani od życia. Gdyby się choć chwilę nad tym zastanowili, to wiedzieliby, że jest to po prostu niewykonalne. A wynika to z faktu, że nikt w Sochaczewie nie przyjmuje opakowań zwrotnych, może z wyjątkiem niektórych butelek po piwie. Jakby tego było mało, praktycznie wszystkie sprzedawane obecnie produkty są opakowane – mówią nasi czytelnicy, którzy dzwonili do naszej redakcji, aby podzielić się spostrzeżeniami przed nadciągającą podwyżką opłat za wywóz nieczystości. Kolejna uwaga dotyczy samej segregacji, której zasady zmienią się od maja. Jak podkreślają, skoro obecnie mieszkańcy Sochaczewa nie za bardzo sobie z tym radzą i po pierwszym maja również to się nie zmieni. A nie zmieni, ponieważ nikt ich nie informuje, jak trzeba będzie to robić.

Nikt nam nic na ten temat nie mówi, choć niby rada podjęła w tej sprawie uchwałę. Wszyscy milczą na ten temat, jakby było to jakieś tabu – dodają nasi rozmówcy. Ich zdziwieniu nie ma się jednak co dziwić. Gdyż w maju samorząd Sochaczewa stanie przed koniecznością rozwiązania problemu, z którym do tej pory nie poradziła sobie żadna ekipa rządząca miastem.

Mieszkam na osiedlu przy ulicy Senatorskiej, a tam jeden śmietnik przypada na dwa lub więcej bloków. Już teraz altanki na odpady są przepełnione, a co będzie, kiedy zaczniemy dzielić odpady na: papier, metale, tworzywa sztuczne, szkło i bioodpady, oraz odpady zmieszane. Jak radni chcą to osiągnąć w sytuacji, gdy istniejące na sochaczewskich osiedlach śmietniki nie są przystosowane do takiej liczby pojemników. No chyba, że doszli do wniosku, że to problem mieszkańców a nie ich – pytają nasi czytelnicy. Dodając, że część wspólnot mieszkaniowych przy Senatorskiej nie ma nawet terenu, na którym można byłoby postawić dodatkowe pojemniki. Tymczasem miasto za udostępnienie terenu pod  śmietniki każe sobie płacić. Choć zobowiązuje się – jak zapisano w regulaminie – do wyposażenia nieruchomości w pojemniki lub inne urządzenia do prowadzenia selektywnej zbiórki odpadów.

– I co z tego, że się zobowiązuje, jak na całym osiedlu są tylko dwa miejsca, gdzie można wyrzucić szkło i papier. A powinno być ich co najmniej kilkanaście.

Może już najwyższa pora, aby radni zamiast tradycyjnego bicia piany na sesjach, pochylili się nad czekającym mieszkańców od maja problemem, bo ten będzie dotyczył także ich.

Jerzy Szostak

Fot. Jerzy Szostak

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWybudują nowy most
Następny artykułChcą nowych połączeń