Strona główna Sochaczew miasto Kto poluje na radnego

Kto poluje na radnego

378
0
PODZIEL SIĘ

Państwowe Biuro Wyborcze sprawdza czy radny Jacek Krzemiński, kandydując do Rady Miejskiej, nie złamał prawa i swój mandat zdobył niezgodnie z przepisami. Podstawą do wszczęcia dochodzenia jest anonim, którego autor twierdzi, że radny przed, jak i w dniu wyborów nie mieszkał w Sochaczewie.

Praktycznie w każdej kadencji miejskiego samorządu miejscy radni muszą się zmierzyć z problemem pozbawienia jednego z nich mandatu. Dotyczyło to tych radnych, którzy zostali skazani prawomocnymi wyrokami. Jednak radni bardzo niechętnie podejmują podobne decyzje, pozostawiając je wojewodzie. I wszystko wskazuje, że tak będzie i tym razem.

Anonim na radnego

Podczas ostatniej ubiegłorocznej sesji rady miasta, jej przewodniczący Sylwester Kaczmarek poinformował radnych, że Państwowe Biuro Wyborcze poinformowało go o wszczęciu dochodzenia w sprawie legalności uzyskania mandatu przez radnego Jacka Krzemińskiego.

Podstawą do podjęcia działań był anonim, jaki wpłynął do PBW. Według jego autora, radny miał rzekomo przed wyborami samorządowymi, jak i podczas nich, nie zamieszkiwać w Sochaczewie. Co – jak podkreślono w piśmie – jest niezgodne z prawem. Gdyż o mandat radnego może starać się osoba, która zamieszkuje stale na terenie gminy, do rady której zamierzamy kandydować. Inaczej mówiąc, co potwierdza także Naczelny Sąd Administracyjny, o tym, czy możemy kandydować, nie decyduje nasz meldunek, ale stałe zamieszkanie. A to pojmowane jest jako stałe przebywanie w określonej miejscowości pod konkretnym adresem i z zamiarem przebywania w tym miejscu w przyszłości. Przyjmuje się, że osoba, która stale mieszka w danym miejscu, prowadzi w nim swoje codzienne życie, nocuje w nim i jest z nim związana materialnie.

Takich kryteriów w dniu wyborów – według twórcy anonimu – miał nie spełniać Jacek Krzemiński. A ten, przypomnijmy, podczas ostatnich wyborów samorządowych startował z list Koalicji Obywatelskiej w okręgu nr 2, uzyskując 336 głosów poparcia – trzeci wynik w okręgu, w którym zwycięzcą był Arkadiusz Karaś – Prawo i Sprawiedliwość 459 – głosów przed Magdaleną Zborowską – Sochaczewskie Forum Samorządowe, która uzyskała – 352 głosy poparcia.

Wyjaśnienia przyjęte

Sylwester Kaczmarek poinformował również radnych, że przed napisaniem odpowiedzi do PBW rozmawiał z radnym. Ten stwierdził, że zawarte w anonimie informacje mijają się z prawdą, ponieważ zarówno przed, jak i w dniu wyborów mieszkał w Sochaczewie.

– I taka odpowiedź, zawierającą wyjaśnienia pana Jacka Krzemińskiego, została wysłana do Biura Wyborczego – powiedział podczas sesji przewodniczący rady.

Okazało się jednak, że to nie zakończyło sprawy. Po kilku tygodniach PBW przesłało do Kaczmarka kolejne pismo. Poinformowano go w nim, że według Biura wyjaśnienia radnego nie załatwiają sprawy i zostaje ona przekazana do Wydziału Prawnego Wojewody Mazowieckiego. A ten ma dokładnie sprawdzić, czy rzeczywiście to, co mówi radny, zgadza się z prawdą. Jakby tego było mało, poproszono również Radę Miejską w Sochaczewie o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Czyli inaczej mówiąc, miejscy radni mieli się opowiedzieć za tym, czy radny złamał prawo czy też nie.

Brudna wojna

Jak było do przewidzenia, ta propozycja ze strony Państwowego Biura Wyborczego spotkała się z ostrym sprzeciwem rady. Tym bardziej, że pytany przez nich w czasie sesji Jacek Krzemiński stwierdził, że w dniu wyborów był mieszkańcem Sochaczewa, oraz dodał, że jest w nim zameldowany.

Radni zdecydowali zatem, że nie będą podejmowali tego tematu. Nie tylko dlatego, że do zbadania zarzutów rada nie posiada żadnych narzędzi kontrolnych. Ale również, jak stwierdził między innymi radny Robert Błaszczyk, także z tego powodu, że: – Mamy do czynienia z podłym anonimem. A ten powinien trafić do kosza, a nie być podstawą do wszczynania jakiegokolwiek dochodzenia. Tym bardziej przez radnych. A jeżeli wojewoda chce zajmować się tą sprawą, to niech nie wciąga w to rady.

Kolejnym argumentem przeciwko przyjęciu stanowiska, o które prosiła radnych PBW, była również obawa, że anonim może być jednym z elementów walki, jaka od dłuższego czasu toczy się w sochaczewskiej Koalicji Obywatelskiej, gdzie przeciwnicy Jacka Krzemińskiego, który pełni w niej rolę wiceprzewodniczącego, próbują pozbawić go pełnionej funkcji.

Sytuacja w klubie KO jest tak napięta, że pod koniec lutego 2019 roku Krzemiński wyszedł z Klubu Radnych Koalicji Obywatelskiej. Według niepotwierdzonych informacji, nie chciał być w klubie z osobami, które działają przeciwko niemu.

Wbrew prawu

Wygląda na to, że decyzję za sochaczewskich radnych będzie musiał podjąć wojewoda. Ten musi sprawdzić, czy rzeczywiście Jacek Krzemiński zamieszkiwał w Sochaczewie w dniu wyborów. To zadanie wydaje się proste. Wystarczy ustalić, czy w gminie, w której rzekomo mieszka Krzemiński, był on zameldowany na pobyt czasowy. Jeżeli robił to kilkakrotnie, to straci mandat. Ale jest i druga strona medalu. Podejmując takie działania, wojewoda może zostać posądzony o złamanie prawa. Okazuje się, że anonim nie stanowi według prawa podstawy do wszczęcia postępowania.

Mówi o tym chociażby Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 20 października 2010 r., sygn. akt. II GSK 911/09. W wyroku stwierdzono że: ,,ustawa stanowi kategorycznie, że jeżeli w skierowanym do organów podaniu o wszczęcie postępowania administracyjnego nie został wskazany adres osoby, która je wniosła, a organ nie ma możliwości ustalenia jej adresu, to wówczas podanie pozostawia się bez rozpoznania, czyli nie wszczyna się jurysdykcyjnego postępowania administracyjnego”. NSA podkreśla również że: ,,wszczęcie jurysdykcyjnego postępowania administracyjnego jest możliwe na podstawie takiego podania (żądania) skierowanego do organu administracji publicznej tylko wtedy, gdy czyni ono zadość wymaganiom prawnym. Po pierwsze wskazuje osobę, od której pochodzi oraz jej adres, w sensie normatywnym oba te elementy zostały bowiem uznane za niezbędne dla indywidualizacji strony tego postępowania, po drugie określa jej żądanie, czyli przedmiot postępowania, oraz po trzecie, czyni zadość ewentualnym dalszym wymaganiom prawnym, określonym innymi przepisami”.

Jerzy Szostak

Fot.: Archiwum Expressu Sochaczewskiego

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZaśpiewali małemu
Następny artykułCzas na nowy żłobek