Strona główna Powiat Spółki wodne na minusie

Spółki wodne na minusie

174
0
PODZIEL SIĘ

Większość Gminnych Spółek Wodnych zamknęła miniony rok deficytem. Wynika on głównie z faktu, że mieszkańcy będący członkami spółek nie płacą ustalonych składek. A jeśli już płacą, to z ociąganiem. Skutkiem tego wiele spółek wodnych decyduje się na samorozwiązanie. Na terenie powiatu sochaczewskiego na palcach jednej ręki można policzyć te, które jeszcze działają.

Niemal wszyscy prezesi spółek wodnych narzekają na ściągalność składek. Jest super dobrze, jeśli płaci 50-60 procent członków spółek. Płatności, zdaniem zarządów spółek, nie są wielkie, ale wielu mieszkańców ociąga się z opłaceniem składek.

­– Ostatnie suche lata powodują, że mieszkańcom wydaje się, że spółka wodna jest zbędna. Dopiero jak solidnie popada i podtopi, to widzą sens jej działania. Ponadto na naszym terenie problem wzmagają nowe przepisy RODO. Przez nie trudniej dotrzeć do mieszkańców. Na terenie gminy spora grupa sprzedała nieruchomości i wielu z nowych nabywców nie mieszka już w gminie, a   w Sochaczewie lub Warszawie. Tych ludzi nie interesuje działalność spółki wodnej i uważają, że niepotrzebny im taki luksus. Gdy do nich docieramy, zasłaniają się przepisami o ochronie danych i są niezadowoleni – zauważa Kamil Kwiatkowski, przewodniczący zarządu Gminnej Spółki Wodnej w Młodzieszynie.

Brakuje pieniędzy

Nieściągalność składek to nie jedyny kłopot. W wielu gminach stan urządzeń melioracyjnych jest w opłakanym stanie. Ich naprawa wymaga nakładów finansowych, a tych brak.

­– Im większa jest ściągalność składek, tym większe dotacje ze strony starostwa lub wojewody trafiają, bądź mogą trafiać na nasze konto. Wysoka ściągalność składek oznacza też, że nasza spółka, a tworzymy ją wspólnie na równych prawach, będzie mogła wykonać więcej prac, ku zadowoleniu szerszej rzeszy naszych członków –­ zaznacza Lucjan Kacprzak, prezes Gminnej Spółki Wodnej w Kampinosie.

Problem stanu urządzeń technicznych na terenie gminy Kampinos – podziemnego drenażu oraz rowów melioracyjnych, nurtuje go od dawna. Urządzenia melioracyjne w niektórych miejscach są kompletnie zaniedbane. Szczególnie rowy, które często są dewastowane lub wręcz zasypywane. By zmienić sytuację, potrzebne są pieniądze. Mieszkańcy nie płacą, choć żądają inwestycji, a nie mając pieniędzy, spółka wodna nie jest w stanie inwestować. I tym samym zamyka się błędne koło.

Zakończyć działalność?

Nie mamy pieniędzy i ostatnie lata spółka była, ale jakby jej nie było. Porządkowaliśmy dokumentację. Część mieszkańców nam mówi, że istnienie spółki nie ma sensu, aby ją rozwiązać, bo nie jest potrzebna. W naszej gminie problem ściągalności składek jest bardzo duży i zastanawiamy się, co dalej z tym robić. Są spółki, które mają mniejsze problemy, jak choćby w Nowej Suchej. Ale tam kieruje nią doświadczony, emerytowany urzędnik. My nie mamy takiej wiedzy. Ja ponadto prowadzę 25-hektarowe gospodarstwo i zarobiony jestem po uszy – stwierdza Kamil Kwiatkowski.

Zarząd rozważa zamknięcie spółki lub przekazanie kierownictwa komuś bardziej kompetentnemu i obeznanemu w przepisach. Jaki będzie dalszy los, niebawem się okaże, gdyż jeszcze w styczniu planowane jest spotkanie z Moniką Pietrzyk, wójtem gminy Młodzieszyn, i urzędnikami gminnymi.

­– Po dogłębnej analizie i dyskusji zdecydujemy, co dalej –­ dodaje Kamil Kwiatkowski.

Wołanie o pomoc

 Z kolei Lucjan Kacprzak zdecydował się wystosować apel do mieszkańców gminy Kampinos z prośbą o spłaty zaległości.

­– Zarząd spółki doskonale zdaje sobie sprawę z zaniedbań poprzednich lat, wynikających głównie z braku środków finansowych i stanu technicznego urządzeń melioracyjnych, które często liczą sobie pół wieku. Jednak bez odpowiednio dużych funduszy nawet najlepsze chęci, dobra organizacja pracy czy planowanie wykonania poszczególnych prac nie uda się i spółka nie będzie mogła wykonać swych zadań ­– stwierdza Lucjan Kacprzak.

Jednocześnie dodaje, że dzięki wsparciu Urzędu Gminy Kampinos w minionym roku udało się wykonać takie prace, jak koszenie i odmulanie rowów melioracyjnych. Zarząd doprowadził do remontu i naprawy najbardziej zniszczonych przepustów, odtworzenia zdewastowanych przyczółków i drenów, czyszczenia i wymiany uszkodzonych odcinków. Stąd apel również do niezrzeszonych w spółce, o darowiznę na rzecz spółki.

­– Każda złotówka jest dla nas cenna. Liczę na to, że mieszkańcy dostrzegą potrzebę wsparcia naszej organizacji. Działamy przecież dla ich dobra – dodaje prezes spółki z Kampinosu.

Bogumiła Nowak

Fot. Archiwum