Strona główna Historia Odkrywanie mrocznej tajemnicy

Odkrywanie mrocznej tajemnicy

650
0
PODZIEL SIĘ

W lesie kożuszkowskim rozpoczął się pierwszy etap poszukiwań mogił, w których spoczywają mieszkańcy powiatu sochaczewskiego pomordowani przez Niemców podczas II Wojny Światowej. Niewykluczone, że w zapomnianych, zbiorowych mogiłach znajdują także szczątki polskich żołnierzy rozstrzelanych we wrześniu 1939 roku.

Zapewne już wkrótce dowiemy się, czy informacje przekazywane naszej redakcji przez mieszkańców wsi Kożuszki Parcel zostaną potwierdzone. A te dotyczą masowych grobów, które znajdują się w lesie, w miejscu zwanym „górkami i dołkami”. Przypomnijmy, że miało tam dochodzić – podczas II Wojny Światowej – do masowych egzekucji mieszkańców powiatu sochaczewskiego dokonywanych przez Niemców. Na „górkach i dołkach” miano również rozstrzeliwać polskich żołnierzy, którzy dostali się do niewoli podczas Kampanii Wrześniowej 1939 roku.

Odkrywanie tajemnic

W sobotę, 7 grudnia, członkowie Stowarzyszenia Historyczno – Badawczego Triglav przy współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej oraz Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków przystąpili do pierwszego etapu prac poszukiwawczych związanych z ustaleniem lokalizacji zbiorowych mogił ofiar niemieckiej okupacji.

Dodajmy, że zostały one podjęte po publikacjach zamieszczonych w Expressie Sochaczewskim. Obecnie prowadzone badania, jak poinformowali nas członkowie stowarzyszenia, ograniczają się do poszukiwań powierzchniowych, mających na celu określenie obszaru, na którym mogą spoczywać pomordowani. Podczas pierwszej wizyty na miejscu straceń odnaleziono między innymi pociski karabinowe oraz niewybuch granatu moździerzowego, oraz prawdopodobnie miejsce zalegania w ziemi kolejnych sztuk tej amunicji.

Uwagę archeologów zwróciło także ukształtowanie części badanego terenu. Wskazywałoby ono, że w tym miejscu mógł istnieć także cmentarz wojenny. Może o tym świadczyć nie tylko regularność zagłębień, co wskazywałoby na wojskowe mogiły, ale także fakt, że teren – na którym miano dokonywać straceń – jest otoczony z dwóch stron rowem, co jest charakterystyczne dla cmentarzy wojennych. Kwestią otwartą jest to, z jakiego okresu mógłby on pochodzić.

Pierwsze zbrodnie

Rozpoczęcie badań cieszy nas tym bardziej, że to właśnie Express Sochaczewski od lat apelował o ich podjęcie, aby potwierdzić przekazywane nam przez okolicznych mieszkańców informacje o dokonywanych tam zbrodniach przez Niemców. Do pierwszej z nich doszło 10 września 1939 roku. Ich ofiarą miał być Stanisław Rościszewski, żołnierz Wojska Polskiego, obecnie spoczywający na cmentarzu wojennym w Trojanowie. Niewykluczone, że oprócz niego Niemcy we wrześniu 1939 roku zastrzeli tam także i innych polskich żołnierzy, których ciał do tej pory nie ekshumowano.

Do kolejnej masakry – tym razem mieszkańców Trojanowa – na tak zwanych „górkach i dołkach”, doszło 5 września 1939 roku, kiedy dobiegała końca bitwa o Sochaczew. Był to odwet za zabicie na moście na Utracie niemieckiego patrolu motocyklowego. W odwecie Niemcy spalili trojanowski dwór, i zabudowania gospodarcze wraz z czworakami. Wypędzonych z folwarku ludzi poprowadzono w stronę przejazdu kolejowego na dzisiejszej ulicy Trojanowskiej, gdzie zorganizowano sąd polowy. Ten stwierdził, że za zabicie każdego niemieckiego żołnierza zostanie rozstrzelanych dziesięciu Polaków. Po „rozprawie” wypuszczono kobiety i dzieci, a mężczyzn poprowadzono do lasu w Kożuszkach. W egzekucji zginęło 18 osób.

Huk wystrzałów

Jednak strzały w Lesie Kożuszkowskim nie umilkły po 15 września. Praktycznie do końca 1944 roku Niemcy dokonywali tam egzekucji. Jak można przeczytać w Pinkas Sochaczew, rozstrzeliwano tam Żydów najpierw z sochaczewskiego getta, a potem tych ukrywających się. Do egzekucji dochodziło także w kolejnych latach. Między innymi we wrześniu 1943 roku rozstrzelono tam dwóch partyzantów Gwardii Ludowej, u których znaleziono arsenał broni. Z uzyskanych informacji wynika, że ich ciał nie ekshumowano i nadal spoczywają w lesie. Prawdopodobnie zastrzeleni należeli do oddziału Stanisława Gacia ps. „Kuba”, który w tamtym czasie działał na terenie powiatu sochaczewskiego. Niewykluczone również, że w byłych wyrobiskach piachu spoczywają radzieccy jeńcy, przebywający w obozach założonych przez Niemców podczas wojny przy zakładach chemicznych w Boryszewie i Chodakowie. Kolejna udokumentowana egzekucja, to masakra dokonana we wrześniu 1944 roku. Wtedy Niemcy mieli zamordować w lesie około 30 Węgrów z tak zwanych oddziałów pomocniczych, które w tamtym okresie stacjonowały w Sochaczewie.

Mieszkańcy Kożuszek twierdzą również, że na „górkach i dołkach” spoczywają nie tylko rozstrzelani polscy żołnierze, Żydzi oraz partyzanci. Z przekazanych nam informacji wynika, że kilkadziesiąt metrów od miejsca ostatniej kaźni znajdują się jeszcze dwa groby: jeden żołnierza niemieckiego a drugi czerwonoarmisty. Dodają także, że co prawda po wkroczeniu do Sochaczewa Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku strzały w lesie ucichły, ale zdarzało się, że nocą wjeżdżały do niego wojskowe samochody. Co jakoby ma świadczyć o tym, że w tym miejscu mogły być chowane ofiary komunistycznego terroru. A te w razie ewentualnego odnalezienia miano przypisać Niemcom. To właśnie w tym miejscu – jak twierdzą – a nie na cmentarzu w Trojanowie znajduje się „sochaczewska łączka”, na której są pochowane osoby zamordowane przez aparat bezpieczeństwa w latach 1945-1952.

I to im wszystkim, spoczywającym w bezimiennych mogiłach, poświęcony jest krzyż ustawiony na „górkach i dołkach”.

Jerzy Szostak

Fot.: Stowarzyszenie Historyczno – Badawcze Triglav i Jerzy Szostak