Strona główna Nowa Sucha Najdroższe śmieci w powiecie

Najdroższe śmieci w powiecie

661
0
PODZIEL SIĘ

W gminie Nowa Sucha większość mieszkańców przeżywa nadal szok spowodowany podwyżką opłat za odpady.

To temat numer jeden, który dominuje w rozmowach, i kwestie inwestycji drogowych czy też spraw wodno–kanalizacyjnych spadają na dalszy plan. Mieszkańcy nie kryją oburzenia tak skokową podwyżką opłat. Być może jednak przetarg zostanie unieważniony i będzie ogłoszony nowy. To jedyna nadzieja, że może coś zmieni się na lepsze.

– Jeszcze jest trochę czasu, by przed nowym rokiem sprawę załatwić. Myślę, że można utargować nieco niższą stawkę. Każda złotówka ma tu znaczenie. Sprawę chcę przekazać radnym pod rozwagę, by ustalić z nimi kwestię unieważnienia tego przetargu na odbiór odpadów i ogłoszenie nowego. Mam nadzieję, że do końca roku uda się – tłumaczy Maciej Mońka, wójt gminy Nowa Sucha.

Mieszkańcy mają nadzieję, że uda się wytargować choćby o 5 – 10 złotych niższe stawki.

Ceny są z sufitu

– Dotąd płaciłem około 30 złotych za całą rodzinę za selektywny odbiór odpadów. Teraz przyjdzie nam chyba zapłacić ze 120 złotych miesięcznie. To wyrwa w naszym rodzinnym budżecie – stwierdza Krzysztof, młody ojciec dwójki małych dzieci.

Najbardziej poruszeni kwestią wyższych opłat za odpady są seniorzy. Dla nich te stawki są wprost mordercze. Tym bardziej, że w wielu przypadkach produkują niewiele odpadów, a zmuszani są do równych płatności.

­– Czemu opłaty nie są ustalone według ilości oddawanych śmieci. I dlaczego mamy płacić za opakowania, kiedy już raz płacimy za nie, kupując produkty. To producenci powinni płacić, a nie nas tym obciążać. Ceny są z sufitu, ustalane wyłącznie za biurkiem. Niechby któryś z tych urzędników gminnych przyjechał do nas i zobaczył, jak to wygląda w realnym życiu na wsi ­– stwierdza pani Iwona.

Starsi ludzie są tak źli na podwyżkę, że nie chcą jej w ogóle komentować, zaznaczając, że tylko wiedzą o tym ze słyszenia. Jedna ze starszych mieszkanek Rokotowa nie kryjąc irytacji, stwierdza, że przy obecnej władzy trudno oczekiwać zmian na lepsze w kwestii jakichkolwiek cen.

­– Nikt z nami, starymi się nie liczy. Jako emeryt ledwo wiążę koniec z końcem, a taka podwyżka z 9 złotych na więcej niż 30 na miesiąc za segregowane śmieci jest dla mnie wprost katastrofą. Ja mam najniższą emeryturę i każdą złotówkę oglądam trzy razy, zanim ją wydam. Nie mam też szans, by dorobić, bo nawet młodzi tutaj mają problem z pracą, a co dopiero taki stary, jak ja – zaznacza pan Zenon.

Trzeba coś z tym zrobić

– Jedyna nadzieja w tym, że uda się coś z tym zrobić. Trzeba, bo tego oczekują od nas mieszkańcy. Liczymy jako radni na porozumienie z wójtem w tej sprawie. I wspólny front wobec firmy. To ona podyktowała nam taką cenę za odpady, a nie inną. Niebawem mamy spotkać się z wójtem i zająć tą sprawą. To będzie decyzja całej rady i być może uda się załatwić to, że firma zgodzi się na niższą stawkę. Na pewno nie pozostawimy sprawy w takim kształcie, jak jest obecnie – zapewnia Martyna Kowalik, radna gminy Nowa Sucha.

Zdaniem Macieja Mońki to, co się stało, jest konsekwencją nowej, tegorocznej ustawy o odbiorze i zagospodarowaniu odpadów. Dotyka to większość gmin w Polsce. Często są to gminy, których nie stać na odprowadzanie około 10 procent z budżetu rocznego na zagospodarowywanie odpadów. Nowa Sucha ma roczny budżet około 40 milionów złotych. Nieco ponad 1/4 z niego to wpisane do puli środki z 500+.

Firma PreZero, która zgłosiła się w Nowej Suchej do przetargu, żąda 2 milionów 357 tysięcy złotych brutto w skali roku. Gmina oferowała jedynie 1 milion 400 tysięcy złotych. Czy w nowym przetargu uda się wytargować niższą stawkę?

­– Jestem optymistą i wierzę, że uda się spuścić cenę w interesie mieszkańców. Będę próbował przekonać firmę do obniżki. Przepisy są takie, że na niektóre odpady odbiór był dwa razy w miesiącu i to wystarczało. Teraz ustawa wymaga cztery odbiory i to nawet w sytuacji, kiedy tych odpadów nie ma. Może uda się coś w tej kwestii zmienić, by samochody po odpady nie jeździły na pusto – stwierdza wójt.

Jednak wielu pytanych mieszkańców szczerze wątpi, czy uda się ograniczyć tę szokującą podwyżkę, i nie wierzą, że zapłacą mniej w nowym roku.

­– A co będzie, jeśli inna firma zaśpiewa sobie cztery miliony złotych i przyjdzie nam płacić ponad 45 złotych za selektywne odpady – martwi się inny z mieszkańców gminy, zauważając, że to już będzie prawdziwy kataklizm.

Sprawa śmieci w gminie podgrzewa więc atmosferę pod koniec roku i jest głównym problemem mieszkańców. Sprawy planowanych inwestycji, jeśli dojdzie do zatwierdzenia podwyżki na odpady, mogą przez to przyhamować. A na remonty gminnych dróg wielu z mieszkańców oczekuje z utęsknieniem. Tak, jak na budowę kanalizacji, którą gmina obiecuje.

Bogumiła Nowak

Fot. UG Nowa Sucha