Strona główna Teresin Mam siłę by walczyć, ale potrzebuję pomocy

Mam siłę by walczyć, ale potrzebuję pomocy

271
0
PODZIEL SIĘ

Z Mają Kapłon, piosenkarką z Elżbietowa w gminie Teresin, finalistką konkursu The Voice of Poland, walczącą o zdrowie i normalne życie bez bólu i cierpienia, rozmawia Bogumiła Nowak

 Całe Pani życie, to walka z wrodzoną wadą kręgosłupa, walka o to, by żyć jak inni Pani rówieśnicy.

Urodziłam się ze skrzywieniem kręgosłupa. Na zdjęciach rentgenowskich widać je zresztą doskonale. Podobno już jako płód byłam źle ułożona. Gdy miałam pół roku rodzice zobaczyli, że coś ze mną jest nie tak, że jestem skrzywiona, jak się pochyliłam. Taka się urodziłam i dotąd walczę z moim kręgosłupem.

Gdy miałam cztery lata, lekarze włożyli mnie w gipsowy gorset. Rodzicom powiedziano, że czekają mnie operacje. Bardzo wiele operacji. Nie sądziłam, że aż tyle ich przejdę. Pierwszy raz zoperowano mnie, gdy skończyłam osiem lat. Miałam śruby w czaszce i kolanach, a do nich przymocowane linki, na których końcach były woreczki obciążające. Leżałam tak 2 tygodnie, dzięki czemu moje ciało wydłużyło się o 10 centymetrów. Nie miałam normalnego życia, jak inne dzieci. Ciągle czegoś nie mogłam robić. Gdy cztery lata temu przeszłam osiemnastą operację, która miała być ostatnią, byłam szczęśliwa i miałam nadzieję, że te śruby, które trzymają mnie od środka, będą pełnić swoją rolę już do końca mojego życia. Bo przecież już 24 lata walczę o normalne życie.

Kocha Pani muzykę i odnosiła w niej pierwsze sukcesy jako piosenkarka.

Od zawsze kocham muzykę. Właściwie odkąd pamiętam, to muzyka była ważna w moim życiu. Lubiłam śpiewać w rodzinie i między przyjaciółmi. Byłam szczęśliwa, bo zaczęłam realizować moje marzenia i w końcu żyć na maksa. Żyć jak inni moi rówieśnicy. Dwa lata temu spełniłam jedno z moich najskrytszych marzeń. Wystąpiłam w finale programu The Voice of Poland. Byłam szczęśliwa, bo publiczności i jurorom spodobało się jak śpiewam i mnie nagrodzili. Koncertowałam, nagrałam płytę z zespołem, znalazłam wymarzoną pracę z dzieciakami.

Często pomagałam, grając charytatywnie dla tych, którzy tej pomocy potrzebowali. Kiedy wszystko zaczęło się układać, wszystko się posypało. A dziś to ja jestem w potrzebie…

Jednak nie poddaje się Pani.

Nie mam wyjścia, muszę walczyć. Nie poddaję się pomimo wszystko. Ponieważ mam plany i zawsze je miałam, zatem nie mogę się poddać. Obecna sytuacja nie sprawia, że zapominam o swoich planach. I nie zapomnę o nich. Cały czas mam nadzieję, że się uda i wrócę do mojego śpiewania.

Odniosła Pani duży sukces w The Voice od Poland.

Zawsze o tym marzyłam, kiedy oglądałam Voice’a. Chciałam się tam pojawić i udało się. Nagrałam materiał na płytę i postanowiłam startować w programie i jakoś to wszystko wypromować. Ruszyć troszkę dalej z występami niż tylko lokalnie. Nie przewidziałam, że mój kręgosłup stanie mi na przeszkodzie. Niestety nie wytrzymał. We wrześniu tego roku poczułam dość silne bóle w biodrze. Od paru miesięcy też ciężko było mi oddychać i miałam problemy żołądkowe. Okazało się, że nie są one spowodowane jakimś odrębnym urazem, tylko tym, że moje wnętrze jest miażdżone przez mój kręgosłup.

Jednak wszystko zawiodło… Ten pręt nie wytrzymał nawet dwóch lat i pękł. Teraz nie mogę nic robić. Wszystkie moje życiowe plany musiałam odłożyć. Teraz jestem przykuta do łóżka i każdy ruch jest zagrożeniem dla mnie. Boję się wstawać, bo nie wiadomo, co się z tym moim kręgosłupem dzieje. Jednak, kiedy wstanę, to zawsze mam regres w oddychaniu i duszę się. Mimo to czasem muszę wstać, bo ból jest taki, że czasem trudno jest uleżeć.

Co z planami? Sytuacja pokomplikowała wszystko w Pani życiu.

Aktualnie wszystkie plany muzyczne muszę odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Ponieważ ciężko mi się oddycha, nie ma mowy o śpiewaniu. Nie mogę zatem robić tego, co tak naprawdę trzymało mnie przy życiu. Teraz to mnie trzymają przy nim moi przyjaciele, którzy mnie wspierają i dodają sił do dalszej walki. Bez nich nie dałabym rady walczyć. Kiedy mam gorsze dni, to zawsze mogę na nich liczyć. Mobilizują mnie do walki i wspierają na każdym kroku. Pokazują w sieci biegi, imprezy sportowe, kiermasze, koncerty, a w nich są zbiórki na moją operację. To podtrzymuje mnie i dodaje mi sił do walki o zdrowie. To, że się jeszcze uśmiecham, jest spowodowane wyłącznie tym, że dobrzy ludzie są wokół mnie, trzymają mnie za ręce i tak naprawdę w swoich rękach mają moją duszę…

Czyli to jest motorem do tego, by się nie poddawać?

Dokładnie. Bez wsparcia bliskich i zupełnie obcych ludzi dawno bym straciła wiarę w siebie i wolę walki.

Najważniejszym celem dla Pani jest teraz zebrać fundusze i to wcale niemałe, na operację kręgosłupa.

Tak. To jest ogromna kwota. Ja cały czas walczę, żeby ją obniżyć. Moje zdrowie wyceniono na równowartość ponad pięciu milionów złotych. Jednak jedyną szansą na powrót do sprawności i normalnego życia jest operacja w USA. Staram się, aby przeliczyli jeszcze raz tę sumę, bo ta kwota jest porażająca. Każdego by przeraziła, bo to bardzo wiele. Ogromne pieniądze. Jednak trzeba raz jeszcze poskładać mój poharatany doszczętnie kręgosłup. W Polsce nikt nie chce się tej operacji podjąć, gdyż nie dają mi gwarancji, że będę normalnie chodzić. Dlatego zdecydowałam się na Stany Zjednoczone. Mają tam najnowocześniejszy sprzęt, wybitnych fachowców i o wiele mniejsze jest tam ryzyko powikłań. Niestety, ta wyprawa jest nieludzko droga. Mam nadzieję, że wezmą to pod uwagę, że nikt sam sobie nie jest w stanie pozwolić na taką operację w naszym kraju, że muszę zbierać fundusze dzięki wsparciu dobrych ludzi.

Nawet nie potrafię sobie wyobrazić tak ogromnej kwoty, a muszę ją zebrać jak najszybciej. I to najszybciej, jak się da. Każdy dzień pogarsza mój stan. A tak bardzo chciałabym nadal móc spełniać swe marzenie i śpiewać. Naprawdę nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Teraz nie mogę, bo brak mi tchu. Moje płuca mi na to nie pozwalają. Mam jednak nadzieję, że wrócę do śpiewania. I zaśpiewam wtedy najpiękniej, jak będę umiała.

Czego Pani życzyć z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku?

Życzę sobie i innym miłości, by ludzie sobie nawzajem tę miłość okazywali. Życzę przede wszystkim, by każdy nie tylko brał, ale też umiał dawać miłość innym. Życzę ludziom ogromnej, wzajemnej miłości. A ja dziękuje wszystkim, którzy dają mi wolę walki. I dzielą się tą miłością dla mnie. Będę dalej walczyć.

Życzę więc zdrowia i spełnienia marzeń. Dziękuję za rozmowę.

Konta fundacji, gdzie można wpłacać na operację Mai Kapłon. Ważna jest każda złotówka.

Fundacja „Siepomaga”

  1. Za Bramką 1,

61-842 Poznań

nr 89 2490 0005 0000 4330 6240 7892

Tytuł wpłaty. 20994 Maja Kapłon – darowizna

Fundacja „Z miłości do dziecka”

  1. Piaskowa 21/ 23

96 300 Żyrardów

nr 58 1600 1462 1837 3199 4000 0001

Tytuł wpłaty: Maja Kapłon, z dopiskiem darowizna na pomoc i ochronę zdrowia