Strona główna Sochaczew gmina Poskarzyła na wójta do ministra

Poskarzyła na wójta do ministra

658
0
PODZIEL SIĘ

Od przeszło dwóch lat trwa batalia związana z przemieszczeniem lokatorki starego domu w Kątach do nowego lokum. W budynku w Kątach w lipcu 2017 roku zawalił się strop nad częścią obiektu, w którym zamieszkiwała Krystyna Rudnik. Władze gminne dały poszkodowanej inne mieszkanie. Jednak w ponad 200-letnim domu pozostała druga rodzina, a obiekt groził zawaleniem.

 Stąd decyzja wójta o przeprowadzce również drugiej. I tak zaczęła się batalia z Anną Kacprzak, której oferta nowego domu od początku nie odpowiadała. Sprawa w końcu oparła się o Ministerstwo Sprawiedliwości. W skardze do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry mieszkanka Kąt zarzuciła wójtowi gminy Sochaczew nieprawidłowości dotyczące w przedmiocie zapewnienia jej nowego lokum. Jednym z argumentów był zły stan techniczny lokalu oraz za duża odległość od Sochaczewa.

– Obie rodziny w Kątach zamieszkiwały od lat bezumownie. I nigdy nie były obciążane czynszami za ten stary dom. Po zawaleniu się 17 lipca 2017 roku części zamieszkałej przez Krystynę Rudnik, podjąłem działania organizacyjne mające na celu przeniesienie ponad 80-letniej kobiety do nowego domu w Kożuszkach Parceli. Dostała lokum wyremontowane, wyposażone w kuchnię i toaletę. Pani Rudnik jakiś czas krążyła po rodzinie i dopiero w następnym roku przeniosła się do nowego lokum. Jest, jak stwierdziła, bardzo zadowolona. Kolejnym etapem było przeniesienie trzyosobowej rodziny pani Kacprzak do nowego domu w Sielicach – mówi Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew.

Dali jej nowy dom

Anna Kacprzak zamieszkiwała w Kątach z chorą, niechodzącą matką, Genowefą i 26-letnim synem Arkadiuszem. Od samego początku, jak sygnalizował wójt, nie było opcji, by stary dom w Kątach mógł być uratowany. Obiekt ten wybudowany został ponad 200 lat temu jako stajnie, nie miał typowego stropu i więźby dachowej, ani podpiwniczenia. Stan techniczny domu jest taki, że w każdej chwili może on runąć.

­– Szukaliśmy bardzo szybko możliwości, aby przenieść jak najprędzej również panią Anię. W domu w Kątach nie można mieszkać. Znaleźliśmy jej dom w Sielicach. Tam, w części budynku mieszka już córka byłych właścicieli domu, którzy oddali obiekt gminie. Zdecydowałem o remoncie tego domu – zaznacza wójt.

Wyremontowanie domu w Sielicach objęło między innymi naprawę dachu, wymianę okien, drzwi, instalacji elektrycznej budynku, doprowadzenie bieżącej wody, malowanie ścian, sufitów, naprawę podłóg i urządzenie łazienki. Prace były rozplanowane i prowadzone sukcesywnie. Po zakończeniu remontu 21 marca 2018 roku Anna Kacprzak została powiadomiona i poproszona do urzędu gminy celem zawarcia umowy najmu oraz ustalenia terminu wyprowadzki z Kąt. Jednak po otrzymaniu druku o najmie wyszła z urzędu, nie podpisując jej.

Po około miesiącu wysłała pismo do nas z informacją, że nie chce się przeprowadzać do nowego lokum, gdyż jej ono nie odpowiada. Natomiast przedstawiła swoje żądania finansowe wsparcia rodzin i sprzedaży budynku w Kątach z odpowiednią bonifikatą. Jednak to nie jest możliwe. Teren należy do gminy, a ona zamieszkiwała dom bezumownie, więc nie ma takiej opcji. Niemożliwa jest sprzedaż budynku na rzecz najemcy, ani bonifikata – stwierdził wójt.

Mieszkańcy pomogli

Przez cały kwiecień 2018 roku Mirosław Orliński prosił mieszkankę Kąt o stawiennictwo, dopełnienie formalności, pobranie kluczy od nowego domu i opuszczenie walącej się rudery.

­– Mnie ten dom w Sielicach nie odpowiada. Jest w nim masa usterek i wad. Nie będę się do takiego domu przeprowadzać, a poza tym to za daleko od miasta – argumentowała Anna Kacprzak.

Kolejne pisma z wezwaniem do natychmiastowego opuszczenia walącego się budynku i nienarażania rodziny na niebezpieczeństwo, urząd gminy wysłał 21 sierpnia i 18 września ubiegłego roku. Kolejne pisma były wysyłane z regularnością co kilka tygodni, od 16 stycznia, aż do ostatniego, 26 listopada. Wszystkie zostały odebrane za potwierdzeniem odbioru, ale pozostawione bez odpowiedzi. I choć 8 lutego tego roku pani Anna podpisała umowę najmu domu w Sielicach z opłacaniem czynszu od 1 marca, odebrała klucze, to nadal nie przeniosła się z Kąt. I dom stoi niezamieszkały.

Nie pomogła nawet akcja zorganizowana na początku tego roku przez Agnieszkę Malik, radną gminy Sochaczew, która zapaliła lokalną społeczność do pomocy rodzinie Anny Kacprzak. Nowy lokal mieszkańcy wyposażyli własnym sumptem w meble, firany, dywan, został on wysprzątany i był gotowy do zamieszkania.

­– Staraliśmy się pomóc jej rodzinie maksymalnie, ale nie możemy spełniać wszystkich oczekiwań. To lokal socjalny. Zgodnie z przepisami dołożyliśmy starań, by obiekt spełniał warunki do godnego zamieszkania. Ten stary dom w Kątach w każdej chwili może runąć. Wielu mieszkańców patrzy z zazdrością na ten dom, który ta pani dostała. Są też rodziny w trudnej sytuacji i dla nich taki dom, jaki oferowany został przez wójta pani Annie, byłby spełnieniem oczekiwań – dodał Czesław Ćwikliński, przewodniczący Rady Gminy Sochaczew.

Anna Kacprzak jednak upiera się przy swoim. Nie trafiają do niej żadne argumenty, w tym ten o zagrożeniu jej życia i jej bliskich. Co więcej 24 września złożyła skargę na działalność wójta gminy Sochaczew do Ministra Sprawiedliwości. Jednak pismo, stamtąd w oparciu o przepisy uchwały o samorządach gminnych i Kodeksu Postępowania Administracyjnego zostało przekazane gminie Sochaczew. Radni po szczegółowym zapoznaniu się z dokumentacją i nowym obiektem socjalnym uznali, że Anna Kacprzak nie ma racji. Jej skarga uznana została za bezzasadną.

Będzie egzekucja

Radni podczas sesji Rady Gminy 27 listopada zaapelowali do wójta, aby jak najszybciej wyprowadził panią Annę i jej rodzinę, w trybie przymusowej egzekucji z walącego się domu w Kątach. I to jeszcze przed nowym rokiem.

­– Nie można czekać, bo w końcu dom się zawali na głowy tych ludzi. Matka pani Anny jest sędziwa, nie chodzi, i co stanie się jak strop się zawali? Wtedy wszyscy będą winni, że nikt nie podjął zdecydowanych działań – padł głos jednego z sołtysów.

Mirosław Orliński stwierdził, że po wyczerpaniu wszystkich możliwości zwróci się o natychmiastowe wysiedlenie z domu w Kątach w systemie egzekucyjnym. Będzie więc niebawem eksmisja, po której nastąpi rozbiórka domu.

­– Co będzie w tym miejscu, to już zdecydują sami mieszkańcy wsi. I tym sposobem może w końcu zakończy się ta batalia – wspomniał wójt gminy Sochaczew.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPamięci poległych
Następny artykułNie ma zagrożenia