Strona główna Kultura Berlińska symfonia oczarowała

Berlińska symfonia oczarowała

306
0
PODZIEL SIĘ

 Pierwszy po wakacyjnej przerwie Filmowy Jam Session w Klubie Kontrast przy Sochaczewskim Centrum Kultury był niezwykły. 26 października zaprezentowany został film „Berlin: symfonia wielkiego miasta” w reżyserii Waltera Ruttmanna.

Film ten to niemiecka produkcja z 1927 roku, dokumentująca 24 godziny powszedniego dnia w Berlinie. Według ówczesnych krytyków film „Berlin: symfonia wielkiego miasta” uznany został na nowy trend w sztuce filmowej, którego celem była pełna dokumentacja filmowa z autentycznego życia. Aż trudno uwierzyć, że film ten ma niemal 100 lat. Zaskakuje niezwykłymi ujęciami, prezentacją scenek rodzajowych i świetnym, nowoczesnymi ujęciami filmowymi.

Podczas realizacji operatorzy pracowali niekiedy ukrytymi kamerami, by zarejestrować sceny nasycone autentyzmem. Powstał bardzo współczesny, jak na tamte lata, dokument o Berlinie, ukazanym jako tętniąca życiem metropolia. I co ważniejsze ukazał miasto u schyłku Republiki Weimarskiej, niemal w ostatnich miesiącach przed wielkim kryzysem gospodarczym i tuż przed przejęciem władzy przez Hitlera. Można było zatem zobaczyć Berlin, którego już nie ma, który znikł bezpowrotnie.

Dzięki tej produkcji reżyser Ruttmann stał się, obok Hansa Richtera, głównym reprezentantem niemieckiej awangardy filmowej. „Berlin” jest jego pierwszym filmem pełnometrażowym. W dodatku ukazującym bardzo wszechstronnie stolicę Niemiec. Jedynie baczny obserwator może zauważyć, że dzieło nie powstało jednego dnia, a nawet w jednej porze roku. Bowiem obrazy plażowo-kąpielowe przeplatają się ze scenerią wiosenną i zimową. Jednak w filmie utrzymano ramy dzienne.

Projekcja połączona została z muzyką graną na żywo w wykonaniu – Marek Chrzan (gitara), Bolesław Młodawski (klawisze), Łukasz Rogowiecki (klawisze i efekty), Meyson (gitara i elektronika) oraz Gamid Ibadullayev (perkusja i flet). To połączenie całkowicie współczesnej muzyki na bazie elektroniki dało świetny efekt dźwiękowy. Bardzo wiarygodnie splotły się sceny fabryczne, hałasy wielkiego miasta i codziennie dźwięki z brzmieniem muzyki całkowicie odmiennej od tej z epoki.

BN

Fot. Iza Strzelecka (SCK)