Strona główna Chodaków Wspomnienia ocalone od zapomnienia

Wspomnienia ocalone od zapomnienia

164
0
PODZIEL SIĘ

Już niebawem, bo 24 listopada ukaże się kolejna, trzecia książka Waldemara Bronicza, ukazująca wspomnienia o mieszkańcach Chodakowa i Sochaczewa. To kontynuacja i rozszerzenie treści wcześniejszych opowieści, m.in. „Kufra wspomnień”. Z autorem rozmawia Bogumiła Nowak.

 „Wszystko jest wspomnieniem”, to momentami bardzo osobista opowieść o zamierzchłej dla niektórych historii Chodakowa i ludzi w nim mieszkających.

To w dużej mierze kontynuacja moich wcześniejszych publikacji. Przekonał mnie do napisania tej książki Mariusz Szczygieł, kiedy w zeszłym roku recenzował mój „Kufer wspomnień”. Książka ta stała się tematem jego felietonu w „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej”. Tytuł tej publikacji, to „PIT-y czy pamięć”. Pan Mariusz przytoczył w felietonie cztery historie, które ukazały się w „Kufrze wspomnień”. Jednocześnie zapytał mnie, co w życiu każdego człowieka jest najważniejsze. Odpowiadając na to pytanie, stwierdziłem, że dwie rzeczy są najważniejsze – poprawnie wypełnione PIT-y do urzędu skarbowego oraz pamięć o człowieku. Stąd też tytuł mojej kolejnej książki – „Wszystko jest wspomnieniem”, której premiera odbędzie się w niedzielę 24 listopada o godzinie 15.00 w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą.

O czym jest ta książka, czy tylko o wspomnieniach i zapomnianej przeszłości?

Można powiedzieć, że to, co wielu nazywa pamięcią o człowieku, ja nazywam wspomnieniem. W mojej najnowszej książce jest bardzo dużo różnych historii opowiedzianych mi przez byłych i obecnych mieszkańców Chodakowa. Są też historie zapamiętane przeze mnie z czasów, gdy pracowałem w Fabryce Jedwabiu w Chodakowie. Zaletą książki, jak sądzę, jest to, że można ją czytać nie po kolei, na przykład od środka, albo od końca, gdyż każda z przedstawionych tu historii jest zamkniętą całością. Jednak po przeczytaniu można zadać pytanie, czy jeszcze coś można dopowiedzieć i opisać?

Jakie to są historie i czy są nowe odkrycia w tym zakresie?

Przybliżam historie osób, które dla wielu z nas obecnie nie są znane. W większości te osoby przyjechały do Chodakowa z innych stron Polski, Europy, czy nawet świata. Na przykład opisuję ostatnie lata życia Józefa Krzyżanowskiego, prezesa przedwojennej fabryki jedwabiu. Człowiek ten, dzięki któremu w dużej mierze powstała ta fabryka, zatrudniająca przeszło dwa tysiące osób, zmarł na początku lat 50. w Warszawie, w wielkiej biedzie. Tak naprawdę stracił wszystko w 1939 roku, kiedy fabrykę przejęli Niemcy, a później w 1945 roku wszelkie złudzenia powrotu do Chodakowa odebrała mu władza ludowa.

Piszę też o Władysławie Czerwieńskim, który pełnił funkcję głównego inżyniera w fabryce. Wśród wielu ludzi związanych z Chodakowem nie sposób nie wymienić Haliny i Bolesława Wesołowskich. Pani Halina prowadziła główny sekretariat prezesa fabryki. Natomiast jej mąż był głównym kasjerem. Mało osób wie, że w okresie okupacji ukrywali dwie Żydówki. Jedna z nich była aktorką i nazywała się Liliana Lichtenstein, a druga pielęgniarką – Maria, po mężu Zakrzewska, a z domu nazywała się Miron Kalkstein. Bolesław Wesołowski był związany z Armią Krajową. Niewielu wie, że był on głównym fundatorem kwater dla poległych żołnierzy AK na cmentarzu w Trojanowie. Po wojnie został aresztowany przez komunistów i dostał wyrok śmierci. Te dwie Żydówki, które ocalił, wystarały się o jego ułaskawienie. Podobno znały siostrę Feliksa Dzierżyńskiego. Wykorzystały swoje kontakty oraz dały kilka tysięcy dolarów komuś ważnemu z Urzędu Bezpieczeństwa i pomogły w ułaskawieniu Bolesława Wesołowskiego. Te kobiety wyjechały w połowie lat 50. do Izraela. Zamieszkały w Tel Avivie i zmarły na początku lat 90. Wiele takich i podobnych historii jest w mojej książce.

Są też wspomnienia o Żelazowej Woli, po sąsiedzku będącej blisko Chodakowa.

Są to wspomnienia sędziwej już Danieli Dąbrowskiej – Liberek. Dzisiaj Pani Daniela ma przeszło 90 lat i mieszka nadal w Chodakowie. Możemy dowiedzieć się z jej opowieści, jaki był prywatnie profesor Franciszek Krzywda – Polkowski oraz inne osoby zamieszkujące wtedy w Żelazowej Woli, których już nie ma między nami. Jest wiele, całe mnóstwo ciekawych fotografii w tej książce. Jest na przykład zdjęcie pani Danieli z ambasadorem Japonii, wykonane w czerwcu 1939 roku. Marzy mi się, aby obecny ambasador Japonii sfotografował się z panią Danielą. Takie podobne zdjęcie po przeszło 80 latach w tym samym miejscu, to byłaby dopiero gratka i wydarzenie.

Ta książka jest nieco inna od poprzednich dwóch, ma trochę innych charakter.

To prawda. Jest w niej wiele mniej lub bardziej śmiesznych historii i anegdot sprzed drugiej wojny światowej, jak i z czasów bardzo nam współczesnych. Są przytoczone różne zabawne sytuacje, które mogą wywołać salwy śmiechu, ale z drugiej strony to może być śmiech przez łzy. Mało osób wie, że w połowie lat 80. publikowałem bardzo dużo wywiadów ze znanymi aktorkami i aktorami teatralnymi i filmowymi w prasie ogólnopolskiej. Tu znalazł się fragment wywiadu z niedawno zmarłym Janem Kobuszewskim, przeprowadzony w 1987 roku. Przytaczam też wiele anegdot opowiedzianych mi przez artystów.

Duża część książki jest także poświęcona amatorskiemu teatrowi działającemu przy fabryce jedwabiu. Nie sposób wymienić wszystkie historie, które tu przedstawiam. Dlatego zapraszam do lektury, i wierzę, że czytelnicy dowiedzą się znacznie więcej o Chodakowie, Sochaczewie i bohaterach historii, których już dzisiaj niewielu pamięta. Ta książka ma również nawiązania do mojej rodziny – Ostaszewskich ze strony mojej mamy. W sumie ta książka ma wiele ciepłych i optymistycznych opowieści. Więc jeszcze raz zachęcam do jej przeczytania. Może ktoś odnajdzie coś w niej i dopisze dalszy ciąg do jakieś historii.