Strona główna Kampinos Walczą o oświetlenie wsi

Walczą o oświetlenie wsi

815
0
PODZIEL SIĘ

Mieszkańcy niewielkiej wsi Pasikonie w gminie Kampinos, od lat starają się o to, aby w ich miejscowości były latarnie uliczne. Bezskutecznie. I choć plan inwestycji jest i wszystkie zezwolenia gotowe, to jednak w Pasikoniach nie ma oświetlenia i nic nie zapowiada, aby powstało ono w najbliższym czasie.

Od lat obiecują nam, że będą zamontowane lampy. Nie mamy we wsi ani jednej i kiedy mrok zapada, to robi się tak ciemno, że choć oko wykol. To nie jest bezpieczne. Strach się poruszać, czy nawet przejść przez drogę. Pobocza są dość wąskie, a samochody pędzą – mówi pani Iwona, mieszkająca na skraju Pasikoni.

Zagrożenie dla życia

Ciemności u nas szybko zapadają, gdyż droga jest gęsto obsadzona starą aleją lipową. To zabytkowa aleja i choć to miejsce wygląda bardzo pięknie, to jednak nie jest bezpieczne. Gdy dzieci rano wyjeżdżają do szkoły, to aż strach puścić je same na przystanek. W miesiące zimowe przed siódmą jest tu dość ciemno. Czasem spóźniam się do pracy, bo muszę przypilnować, by dzieciom nic się nie stało w drodze do przystanku. Samochody, choć to mała wieś, pędzą rano jeden za drugim. Po szesnastej też pędem biegnę, kiedy dzieci wracają ze szkoły. Wtedy jest szczyt powrotów – opowiada pani Iwona.

Choć to już XXI wiek, to jednak mieszkańcy Pasikoni żyją tu bez choćby jednej lampy ulicznej, jak w zamierzchłej epoce. Nie ma ich nawet na przystanku, na którym ich pociechy wsiadają do autobusu szkolnego.

­– Każdego poranka jest tu olbrzymi ruch na drodze. Tu, w czasie kiedy był remont na drodze wojewódzkiej, były objazdy. Kiedy remont się skończył, to wielu kierowców przyzwyczaiło się, że ta droga jest dobrym skrótem. I nadal pędzą przez wieś, ile dała fabryka. Brak oświetlenia stwarza zagrożenia dla mieszkańców. Czasem strach jest po zmroku przejść na drugą stronę do sąsiada – dodaje pan Wojciech.

Mieszkańcy Pasikoni od lat starają się o uliczne latarnie. Jeszcze poprzedni wójt gminy Kampinos Tomasz Tymoftyjewicz obiecywał mieszkańcom wsi, że oświetlenie uliczne dostaną. Jednak wtedy na obietnicach tylko się skończyło. Kiedy nastała nowa wójt, Monika Ciurzyńska, to mieszkańcy z nadzieją podjęli starania, aby latarnie pojawiły się we wsi.

­– To dla nas bardzo ważne. Sama mam wnuki i obawiam się o ich bezpieczeństwo. Na tej drodze zdarzył się przed laty śmiertelny wypadek. Pędzący samochód potrącił starszego mężczyznę. To był wielki dramat. A teraz co? Władze czekają na kolejny wypadek – zastanawia się inna z mieszkanek Pasikoni, pani Sylwia.

Brakuje wykonawcy

Kończą się już nam argumenty. Nie wiemy, co zrobić, by władze gminne podjęły działania. Tyle lat zabiegamy o te lampy. Ja jako dziecko biegałam przez drogę na przystanek autobusowy. Teraz drżę o moje dzieci, które na przystanku oczekują na autobus lub przyjeżdżają po szkole. Kiedyś nie była to tak ruchliwa ulica, jak obecnie, ale też niezbyt bezpieczna. Teraz w dni robocze, choć to boczna droga, to jest ogromny ruch. Wcale nie jest spokojniej niż na drodze wojewódzkiej – stwierdza druga pani o imieniu Iwona.

Jej imienniczka potakuje i dorzuca, że te argumenty zupełnie nie znajdują posłuchu u gminnych władz. Mieszkańcy są zdeterminowani.

­– Co ważne plan inwestycji jest już od dwóch lat. Kosztował prawie 38 tysięcy złotych. Ta droga to zabytkowa aleja lipowa i pomimo to udało nam się uzyskać odpowiednie zezwolenia. Zresztą są miejsca między drzewami, gdzie można postawić lampy. Co sesję przypominam i proszę, aby coś zrobiono i wykorzystano ten plan. Dla innych znajdują się pieniądze, a dla nas ciągle ich nie ma. W tym roku był tylko jeden przetarg. Nie znalazł się chętny, który by wykonał inwestycję w Pasikoniach w limicie finansowym oferowanym przez gminę. Liczyliśmy, że będzie kolejny przetarg, ale pani wójt go nie ogłosiła. Boimy się, bo jeśli nic nie zdziała się w najbliższym czasie, to na początku 2021 roku plan traci ważność. Czy naprawdę nie ma możliwości wykonania tego oświetlenia? Od tak dawna zabiegamy o to – stwierdza Romana Borecka, sołtys Pasikoni.

Mieszkańcy tracą już nadzieję, że uda im się wywalczyć tę inwestycję. Nie wiedzą, co dalej robić. Sami chętnie wykonaliby oświetlenie, ale droga jest powiatowa i potrzebne jest dogadanie się gminy z powiatem. Propozycje mieszkańców, aby wykorzystać to partnerstwo przy inwestycji lub środki unijne, nie znajduje odzewu.

Gmina obiecuje

– W roku 2019 gmina Kampinos wszczęła postępowanie w sprawie wyłonienia wykonawcy zadania pn. „Budowa linii oświetlenia ulicznego Alei Lipowej w miejscowości Pasikonie” – etap I, na realizację którego została zabezpieczona kwota 65 500 zł. Niestety  najniższa złożona oferta opiewała na kwotę 84 609,68 zł, dlatego też postępowanie to nie mogło zostać rozstrzygnięte. Powyższe zadanie planowane jest jednak do realizacji w latach 2020-2021. Zgodnie z Wieloletnim Planem Finansowym Gminy Kampinos w 2020 roku planuje się wydatkować na ten cel kwotę 100 000 zł. W tym miejscu należy nadmienić, iż na zebraniach wiejskich wsi Pasikonie w sprawie funduszu sołeckiego na lata 2019 i 2020 zgłaszane były wnioski sołtysa o przeznaczenie tych środków na realizację przedmiotowej inwestycji, jednak większość mieszkańców popierała wnioski dotyczące innego, obecnie realizowanego przedsięwzięcia – informuje Sebastian Wardziak, zastępca wójta gminy Kampinos.

Jest więc nadzieja, że mieszkańcy Pasikoni doczekają się w końcu oświetlenia.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak