Strona główna Sochaczew gmina Chodnikowy galimatias

Chodnikowy galimatias

214
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Co prawda stan sochaczewskich chodników w ostatnich latach uległ znacznej poprawie, to jednak nadal wiele z nich wygląda, jakby przed chwilą przeszły bombardowanie. Choć za ich stan mieszkańcy obarczają władze miasta, to jednak wina nie zawsze leży po stronie miejskiego samorządu.

Większość mieszkańców Sochaczewa jest przekonanych, że wszystkie ulice na terenie Sochaczewa podlegają miejskiemu samorządowi. I to on odpowiada za ich stan, podobnie jak za leżące przy nich chodniki. A te ostatnie w wielu przypadkach wyglądają tak, jakby przed chwilą zakończyły się na nich działania wojenne.

Nie wiem, na co idą nasze podatki, ale według mnie na pewno nie na remonty chodników. Gdyby tak było, to już dawno wyremontowano by zdewastowany chodnik przy ulicy Ziemowita, czy ten przy Alei 600-lecia, prowadzący do kościoła w Trojanowie. Największy horror to jednak chodnik przy wiadukcie. Jest w takim stanie, że idąc nim, trzeba uważać, aby nie połamać sobie nóg, ale burmistrz tamtędy nie chodzi, więc nie ma co liczyć na jego naprawę – irytuje się jeden z mieszkańców Sochaczewa, który dzwonił do naszej redakcji. Przy okazji dodaje, że osobnym tematem, który według niego zakrawa na skandal, jest praktycznie całkowity brak chodników na osiedlach domów jednorodzinnych.

 Zapomniana obietnica

Nikt nie neguje, że stan chodników przy Ziemowita i wiadukcie woła o pomstę do nieba. Problem jednak w tym, że obowiązek ich naprawy nie spoczywa na miejskim samorządzie. Otóż ulica Ziemowita podlega Starostwu Powiatowemu i to ono powinno dokonać jego remontu. A ponieważ powiat boryka się nie tylko z problemami finansowymi i wieloletnimi zaległościami w naprawie dróg, to przebudowa chodnika przy Ziemowita musi poczekać na lepsze czasy.

Inaczej ma się sprawa z chodnikiem przy wiadukcie. Ten należy do Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, który miał go wyremontować w 2014 roku przy okazji modernizacji wiaduktu. Nic jednak z tego nie wyszło, podobnie jak z jego naprawy przy okazji przebudowy pobliskiego ronda. Dodajmy, że istniejący przy wiadukcie chodnik został położony przy okazji jego budowy, co miało miejsce na początku lat 70. ubiegłego wieku i od tamtej pory nie był remontowany.

Podobnie jest z chodnikiem przy Al.600-lecia prowadzącym do kościoła w Trojanowie i na znajdujące się obok niego osiedle. Także i on należy do MZDW. W tym przypadku mamy jednak dobrą wiadomość. Wkrótce zostanie on przebudowany w ramach modernizacji fragmentu Al.600-lecia, od przejazdu kolejowego Kistkach do skrzyżowania z Trojanowską i Staszica. Dodajmy, że będzie to wspólna inwestycja samorządu Mazowsza i miasta.

 Coraz równiej

Miasto – choć w tym roku nie było tego widać – w ciągu ostatnich lat wyłożyło kilka milionów złotych na remont i budowę kilkunastu kilometrów chodników przy miejskich ulicach. Powstały one między innymi na osiedlach przy ulicach Senatorskiej i Łuszczewskich, wzdłuż ulicy Warszawskiej, Świerkowej, Niemcewicza, Batorego, Kochanowskiego, Żeromskiego, Polnej, Wojska Polskiego, Licealnej oraz Płockiej. Do tego wymieniono nawierzchnię alei spacerowych we wszystkich sochaczewskich parkach. Natomiast dzięki współpracy miasta z powiatem oraz z samorządem województwa mazowieckiego wybudowano bezpiecznie ciągi dla pieszych, chociażby wzdłuż ulic: Trojanowskiej, Chodakowskiej, Wyszogrodzkiej, Staszica, Towarowej, Sienkiewicza czy Chopina.

Natomiast osobnym tematem jest budowa chodników na osiedlach domków jednorodzinnych. Tu problem polega na tym, że w wielu miejscach nie mogą one zostać wybudowane. Powód jest prozaiczny – brak terenu, na którym mogłyby być ułożone. Otóż większość osiedlowych uliczek jest po prostu zbyt wąska, a właściciele terenów nie są skłonni do oddawania swoich gruntów pod budowę chodników. Dlatego miejski samorząd w takich przypadkach ogranicza się do utwardzania ulic, aby mieszkańcy nie musieli brnąć po kostki w błocie, by dotrzeć do swoich domów.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak