Strona główna Sochaczew miasto Złodzieje zaatakowali bunkry

Złodzieje zaatakowali bunkry

192
0
PODZIEL SIĘ

O tym, że nie wszyscy mieszkańcy Sochaczewa potrafią docenić zaangażowanie innych w zmienianie wyglądu miasta w tym ratowanie sochaczewskich zabytków, pisaliśmy wielokrotnie. Ostatnim przykładem tego współczesnego barbarzyństwa jest obrabowanie odrestaurowanych bunkrów przy ulicach Kątowej i Lubiejewskiej.

Sochaczewskie bunkry to pozostałość po tzw. linii obrony „A”, której budowę Niemcy rozpoczęli wiosną 1944 roku. Pas umocnień mających zatrzymać nacierającą ze wschodu Armię Czerwoną rozciągał się od ujścia Bzury do Wisły aż po Karpaty.

Skok na bunkier

Na terenie Sochaczewa wybudowano dwie linie z systemami schronów żelbetonowych dla 12 żołnierzy każdy, garaży dla dział przeciwpancernych, żelbetonowych i ziemnych stanowisk dla broni maszynowej. Pierwsza linia rozciągała się od Utraty, poprzez tereny przy ulicy Partyzantów, Pola Czerwonkowskie aż po lotnisko w Bielicach. Natomiast drugą linię usytuowano na terenie Rozlazłowa. Linia bunkrów nie zdała jednak egzaminu. W styczniu 1945 roku Rosjanie przetoczyli się przez nią jak walec, zajmując Sochaczew z marszu. Po wojnie zachowane bunkry wykorzystywano w różny sposób. Stały się piwnicami lub fundamentami budynków. A część z nich wysadzono, np. na Polach Czerwonkowskich. Natomiast pozostałe ulegały powolnej dewastacji.

Tak było do czasu, kiedy to Artur Gałecki wraz ze znajomymi – w ramach projektu „Sochaczewskie Fortyfikacje” – podjął się przywrócenia bunkrom dawnej świetności. Część z nich została zrewitalizowana i udostępniona zwiedzającym.

Okazuje się, że nie wszyscy potrafią docenić zaangażowanie, a przede wszystkim ogrom prac i nakładów finansowych ponoszonych przez tych, którzy postanowili przywrócić pamięć o sochaczewskim systemie obronnym. Najpierw nieznani sprawcy włamali się do odrestaurowanego schronu przy ul. Lubiejewskiej. Złodzieje wynieśli   m.in. instalację elektryczną wraz z lampami i bakelitowymi puszkami i przełącznikami, a także przedłużaczem.

Apel o pomoc

Do kolejnego okradzenia bunkrów, dokonanego prawdopodobnie przez te same osoby, doszło w ubiegłym tygodniu.

Tym razem złodzieje włamali się do schronu przy ulicy Kątowej. Kradnąc lampki halogenowe, lampy zakupione ponownie do okradzionego wcześniej schronu, a także przewód elektryczny i całą instalację elektryczną, oraz wiele cennych dla nas pamiątek i narzędzi. Stąd nasz apel do mieszkańców Lubiejewa, Władysławowa, Kuznocina, ulicy Płockiej a zwłaszcza Łowickiej o pomoc w rozpoznaniu złodziei. Prosimy także o czujność i przekazywanie wszelkich informacji dotyczących dwóch podejrzewanych mężczyzn. Informacje na ich temat można przekazać pod numerem telefonu tel. 604 594 199 lub pisząc na Facebooku, na naszej stronie „Projekt sochaczewskie fortyfikacje” – powiedział nam Artur Gałecki. Jak dodaje, tylko razem możemy uratować i zachować pamięć o naszych przodkach, o mieszkańcach Sochaczewa i o braciach Franciszkanach z Niepokalanowa, którzy zmuszani byli do ciężkich prac na rzecz niemieckiego okupanta.

Wszystkich tych, którym nie jest obojętna historyczna przeszłość Sochaczewa, prosimy także o wsparcie finansowe oraz materialne. Chcielibyśmy założyć systemy alarmowe, monitoring, a przede wszystkim zamontować instalację fotowoltaniczną do oświetlenia schronów. Potrzebujemy także bakelitowych, loftowych przełączników, gniazd, puszek i uchwytów do instalacji. Może znajdą się sponsorzy, którzy w zamian za reklamę zechcą wesprzeć nasz projekt realizowany z potrzeby serca i pasji – dodaje Gałecki.

Dla tych, którzy chcieliby wspomóc finansowo projekt, podajemy numer konta, na które można wpłacać darowizny: Santander Bank Polska: 39 1090 2590 0000 0001 3742 2396. Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe, dopisek „Ocalmy sochaczewskie bunkry”.

Jerzy Szostak

Fot.: Daniel Bidiuk