Strona główna Brochów Pyły utrudniają życie

Pyły utrudniają życie

297
0
PODZIEL SIĘ

Choć minęło już ponad pół roku od obietnic właścicieli Cegielni Plecewice, to sytuacja w zasadzie się nie zmieniła. Hałdy żużlu nadal zalegają na terenie zakładu, a pył z nich – przy silniejszym wietrze – zwiewany jest na sąsiadujące z firmą domostwa i ogródki. Co prawda – na pierwszy rzut oka – wydaje się, że pagórki są mniejsze, ale jest ich więcej. Problem niestety nie znikł, lecz tylko został zasłonięty drzewami. Kiedy opadną liście i zacznie wiać, znów się pojawi.

Czas mija i nic się tu nie zmienia. Najpierw był jeden pagórek żużlu, a teraz są już trzy. Liczyliśmy, że chociaż będzie minimalny postęp, jak nam obiecywano, i coś zostanie zabezpieczone i osłonięte, czy to płachtami lub darnią. Nie chcemy się z nikim kłócić. Wiemy, że zakład musi produkować. I niech produkuje, ale chcemy, aby coś w końcu zrobili, byśmy mogli   normalnie żyć – mówi Bogumiła Szypczyńska, mieszkająca tuż przy cegielni.

Wszystko pokrywa pył

Małżonkowie Szypczyńscy nabyli nieruchomość przed ponad 10 laty. Wyprowadzili się z Warszawy. Liczyli, że na wsi, w bliskim sąsiedztwie Sochaczewa, znajdą spokój i czyste powietrze. Z początku tak było. Apogeum zmagań z poprzednimi właścicielami cegielni był 2012 rok, kiedy to wiatr zwiał pół hałdy i chmura pyłu opadła na całe Plecewice.

– Trąba pyłu szła na domy. Wszystko pokrywało się czarną, tłustą warstwą. Wyglądało to jak tornado, albo widok po wybuchu wulkanu. Istny horror. Mieszkańcy Plecewic z początku zaangażowali się w walkę z hałdami, ale czas minął i nieco o tym zapomnieli. My jednak nie chcemy mieć powtórki tego – dodaje pani Bogumiła.

Walka z pyłem, jak zaznacza, jest uciążliwa. To właściwie codzienna mordęga. Czasem pani Bogumile nie starcza już sił, aby sprzątać, gdyż trzeba by to robić na okrągło. Codzienne generalne sprzątanie też nie da efektu.

Czytaj dalej w najnowszym numerze Expressu Sochaczewskiego, który ukaże się 5 listopada.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak