Strona główna Kultura Z końmi w roli głównej

Z końmi w roli głównej

471
0
PODZIEL SIĘ

Takich tłumów jak na wernisażu w sobotę, 19 października w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą dawno już nie było. Ale też okazja była wyjątkowa. Na wystawie jubileuszowej z okazji 70-lecia urodzin Andrzeja Nováka-Zemplińskiego zaprezentowanych zostało 50 prac artysty. Głównym ich tematem były konie.

O organizację tej wystawy sochaczewskie muzeum zabiegało od ponad roku. Powodem trwających tak długo przygotowań były problemy z zebraniem prac. Artysta, jak niemal każdy malarz, ma ich   niewiele w domu, gdyż większość jest u tych, dla których je wykonał.

– Potrzebny był czas na zebranie tych dzieł. Pan Andrzej od razu się zgodził na wystawę, ale swoich prac ma w domu bardzo mało. Trzeba było zwrócić się do posiadaczy obrazów o wypożyczenie ich na wystawę. Po długich staraniach udało się wszystko zgrać. Jesteśmy bardzo dumni, że taka wystawa doszła do skutku – powiedział Paweł Rozdżestwieński, dyrektor Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą.

Z miłości do dworów i koni

 Andrzej Novák-Zempliński niemal od zawsze, odkąd sięga pamięcią, pasjonował się dworami i końmi. Artysta urodził się w 1949 roku w Olsztynie. Potem podjął studia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Uczył się u profesorów Michała Byliny oraz Ludwika Maciąga. Głównym tematem jego prac są konie, pejzaże i widoki architektoniczne.

– O tym, kim jestem dziś i czym się zajmuję, zdecydowało dzieciństwo. Wakacje spędzone w podkrakowskich dworach o niepowtarzalnym klimacie – Glanowie i Tarnawie, stajnie i powozownie, które były moim ulubionym miejscem zabaw. Tam też powstały pierwsze rysunki koni. Tak się to zaczęło. Na studiach czasem mi dokuczano, że trzymam się malarstwa tradycyjnego, że maluję konie. Ale ja kocham konie i nie idę za modą. Nie uważam, że to, co robię jest w odniesieniu do sztuki współczesnej anachronizmem. Tak maluję, bo tak czuję, maluję dla tych, co kochają konie i dawne klimaty dworskie. Maluję to, co lubię i będę to robił dopóki starczy mi sił, do końca życia – wspomniał w trakcie wystawy Andrzej Novák-Zempliński.

Od blisko 50 lat artysta związany jest z ziemią sochaczewską, a ściślej z Tułowicami w gminie Brochów. To tam odnalazł pozostałości dawnego dworu. Po raz pierwszy zjechał z żoną do Tułowic jesienią 1976 roku. Postanowił kupić budynek, czy też raczej to, co z niego zostało, gdyż była to kompletna ruina. Dzięki wsparciu konserwatora zabytków i wielu ludzi dobrej woli stał się posiadaczem zniszczonego dworu. Od tej pory, przez ponad 40 lat, każdy zarobione pieniądze inwestował w ten zabytek.

Dwór za obrazy

To, że zostałem posiadaczem wymarzonego dworu, to nie było wszystko. To była kompletna ruina, prawie bez dachu. Obiekt ten użytkowany był przez lata przez Gminną Spółdzielnię Produkcyjną jako magazyn nawozów sztucznych, przez to dodatkowo zawilgocony budynek przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Krok po kroku, moimi własnymi rękoma dźwignąłem go. Zarabiałem obrazami i dzięki memu malarstwu, dzięki obrazom z dworami i końmi, ten dwór powoli podniósł się z upadku. Cieszę się, że udało mi się przywrócić jego świetność, i co ważne, malując utrzymywać go nadal – dodał artysta.

Odbudowa i urządzanie dworu trwały wiele lat. Najpierw miejscowi robotnicy i rzemieślnicy byli uczeni przez artystę dawnych technik. Obok odrestaurowanego dworu są teraz stajnie i jedyna w Polsce kolekcja pojazdów dworu polskiego w zaprojektowanej i wybudowanej przez pana Andrzeja specjalnej, stylowej powozowni.

Wysiłek Andrzeja Nováka-Zemplińskiego, jego pietyzm i smak docenili jurorzy z Europejskiego Stowarzyszenia Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Europa Nostra, skupiającego narodowe Towarzystwa Ochrony Zabytków. W marcu 2000 roku w Pałacu Dożów, w Wenecji odebrał medal tego stowarzyszenia, przyznawany instytucjom państwowym, a zwłaszcza osobom prywatnym za szczególnie staranne odnowienie obiektów zabytkowych.

Obrazy koni, podsochaczewskie pejzaże, jak również szkice i rysunki m.in. projekty architektoniczne, w oprawie stylowych mebli i końskich akcesoriów, można oglądać w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej do końca listopada. Warto zobaczyć dzieła nawiązujące do angielskiej sporting art, która jest unikalnym stylem malarskim poświęconym końskiej sztuce.

Jest też na wystawie „Autoportret z Jankiem i ogarami”, do którego artysta ma szczególny sentyment.

– To jeden z nielicznych moich autoportretów, a tu z koniem Jankiem, co prawda nie moim, ale pożyczonym. Za to ogary są moje – dodaje Andrzej Novák-Zempliński.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEdukacja prawna w powiecie
Następny artykułKronika kryminalna