Strona główna Wyszogród Trzeba zadbać o Wisłę

Trzeba zadbać o Wisłę

148
0
PODZIEL SIĘ

Uczestnicy spotkania w Starostwie Powiatowym w Płocku, które odbyło się 18 września, dyskutowali o zagrożeniach ze strony Wisły dla miejscowości i gmin nadwiślańskich. Dotyczy to m.in. problemu pogłębiania rzeki, co ma wpływ na jej stan i może być powodem szerszego rozlania się wód w przypadku wysokich stanów Wisły. To kwestia, która nurtuje również mieszkańców gmin nadwiślańskich z powiatu sochaczewskiego.

 Tegoroczne lato spowodowało, że w niektórych miejscach Wisła była tak płytka, że pojawiły się piaszczyste łachy. W tym roku tak liczne, że można było niemal na piechotę przejść rzekę.

– Woda w Wiśle z roku na rok opada. Gorące i suche lata powodują, że stan rzeki jest alarmująco niski. W tym roku był chyba najniższy od ponad 10 lat. Były takie sytuacje, że w niektóre dni nie mógł kursować tramwaj wodny, bo było za płytko i groziło, że osiądzie na mieliźnie – mówi jeden z urzędników Urzędu Miasta i Gminy Wyszogród.

Trzeba wybierać muł

W ostatnich latach ograniczono fundusze na wydobywanie tzw. namułu, czyli niesionych wodą piasków i innych organicznych substancji, które powodują to, że rzeka się wypłyca. Pół biedy, gdy lata są suche, jak to ma miejsce w ostatnim czasie. Jednak w przypadku dużych opadów i zwiększenia się mas wody na południu, przy płytkiej Wiśle może dojść do tego, że nadmiar wody rozleje się na nabrzeża, czyli poza ustaloną linię brzegową.

– W ostatnich latach ograniczone zostały w poważnym stopniu środki na pogłębianie Wisły. Rocznie tak zwanego namułu wchodzi na nasz teren około  1 700 000 tysięcy metrów sześciennych, a wydobycie  w ostatnich latach sięga 200, 300 tysięcy metrów. Natomiast na pogłębianie Wisły na rok 2019 nie przeznaczono ani złotówki. Takie zaniechanie może się kiedyś zemścić – stwierdza poseł Piotr Zgorzelski.

W 2018 roku próbowano pogłębiać Wisłę, jednak po miesiącu zaniechano tego, bo zabrakło finansów. Teraz nie przeznaczono na to żadnych środków.

Mieszkańcy gmin nadwiślańskich, nie tylko z terenu gminy Wyszogród, sygnalizują również problem utrzymania wałów przeciwpowodziowych. Coraz mniej widać służb, które zajmują się ich utrzymaniem.

– Kiedyś te kontrole były częstsze i nawet w kilka razy w miesiącu pojawił się ktoś, aby sprawdzić, czy wały dobrze funkcjonują. Teraz to my, mieszkańcy musimy zamienić się w obserwatorów i strażników. Alarmować, jak coś się dzieje. Ale i tak, gdy dzwonię, to nie od razu przyjeżdżają – mówi pan Adam, mieszkaniec Kamionu.

Tamtejszy wał przeciwpowodziowy nawet w czasie wielkiej wody ponad 10 lat temu dał radę wytrzymać, choć było bardzo ciężko.

 Wielka woda zagrozi?

 Zaniechanie działań przy wałach i brak stałego ich konserwowania, może przy ewentualnej powodzi zagrozić terenom nadwiślańskim.

– Nie wiedzieć czemu, ale tak mamy, że z czasem zapominamy o kataklizmach, które nas nawiedziły. Wielka woda sprzed prawie 10 lat odeszła w zapomnienie. A przecież mieszkamy nad Wisłą, a to kapryśna rzeka i w każdej chwili powódź może się powtórzyć. Nam, mieszkańcom nie idzie się dogadać z Wodami Polskimi. Jesteśmy, gdy prosimy o interwencję, odsyłani od jednego urzędnika do drugiego. Po kilku telefonach wielu z nas odpuszcza. Jednak to może skończyć się źle, gdy nadal będzie mizerny kontakt z pracownikami tej spółki – mówi Marta, mieszkanka Bieniewa.

Mariusz Bieniek, starosta płocki, jednocześnie mieszkaniec Wyszogrodu, twierdzi, że jest wiele zaniechań związanych z gospodarką wodą. Jednym z nich jest to, że zajmujące się obecnie gospodarką wodną Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie doprowadziło do zamknięcia w Płocku posterunku Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, który na bieżąco monitorował sytuację na Wiśle. Punkt przeniesiony został do Włocławka, a to sprawia, że jest utrudniony kontakt z pracownikami Wód Polskich, ze względu na odległość od gmin płockich i sochaczewskich.

Wójtowie nadwiślańskich gmin – Iłowa i Młodzieszyna, zapewniają, że stale trzymają rękę na pulsie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo terenów nadwiślańskich.

Nie lekceważymy najmniejszego sygnału od mieszkańców, którzy mieszkają lub mają nieruchomości w pobliżu wałów powodziowych. Sama często kontroluję ich stan i w przypadku wątpliwości zgłaszam to odpowiednim służbom. Kiedy podniósł się stan wody na Wiśle, koordynowałam przez kilka dni akcję przy wałach – mówiła w maju Monika Pietrzyk, wójt gminy Młodzieszyn.

Wielu mieszkających nad Wisłą uważa, że jeśli będzie się traktować po macoszemu pogłębianie rzeki i utrzymanie wałów, to mogą powtórzyć się katastrofalne powodzie. Jak twierdzą, trzeba być zawsze przygotowanym na wielką wodę.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPięciu zamiast jedenastu
Następny artykułNie ryzykuj zdrowiem