Strona główna Wyszogród Maszyna niczym rodzina

Maszyna niczym rodzina

279
0
PODZIEL SIĘ

W Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej, filii Muzeum Mazowieckiego w Wyszogrodzie pojawił się ostatnio nowy eksponat. Jest nim ponad 100-letnia maszyna do szycia marki Singer. Eksponat, choć wiekowy, to jednak nadal sprawny i z powodzeniem można by na nim szyć. Jednak jego właścicielka zdecydowała się przekazać obiekt do muzeum.

– To niezwykły eksponat i niezwykła ofiarodawczyni. Kiedy skontaktowała się z nami, chcąc ofiarować maszynę, zaznaczyła, że jest ona jej sercu szczególnie droga i bliska. Niemal jak członek rodziny. Jednak zdecydowała się ją przekazać, gdyż jak powiedziała w rozmowie z nami, muzeum w Wyszogrodzie ma taką wspaniałą, rodzinną atmosferę, a ona chce przekazać swego drogiego członka rodziny w dobre ręce – mówi Zdzisław Leszczyński, kierownik wyszogrodzkiej filii.
Maszyna jest zadbana, pieczołowicie konserwowana. Wiekowy sprzęt jest jedną z pierwszych maszyn Singera. Szyje się nią, kręcąc ręcznie korbką. Ludmiła Kanicka przez blisko 75 lat z niej korzystała. Przekazując do muzeum zabytkowy przedmiot, opatrzyła go specjalnym listem.
„Żegnaj moja ukochana Maszyno do szycia! Smutno mi jest się z Tobą rozstawać, ale tak trzeba. Myślę, że będzie Ci tam dobrze, że będziesz stała wśród równie starych przedmiotów jak Ty i może znajdziesz z nimi jakiś wspólny, ciekawy temat do rozmów” – pisze pani Ludmiła.
Potem była właścicielka przypomina wędrówkę z maszyną – od Lwowa, Gdańska aż do Warszawy. Wspomina, że jako dziecko na maszynie robiła bilety do zorganizowanego z bratem teatru cieni. Potem jako nastolatka szyła sobie zwiewne sukienki, spódnice i wydekoltowane bluzeczki. W 1964 roku uszyła sobie ślubną kreację, a później ciuszki dla dzieci i wnuczek, m.in. stroje królewien, dyni i innych bajkowych postaci.
„Zasłużyłaś na godny odpoczynek – pisze pani Ludmiła. – Byłaś (jesteś) przyjacielem, wiec Cię nie sprzedaję byle komu – oddaję do Wyszogrodzkiego Muzeum Wisły – będzie mi miło myśleć, że tam stoisz. Byłam w tym Muzeum – podobało mi się, więc i Tobie będzie się podobało”. Na koniec dodaje ciepło: „Bądź grzeczna i sprawuj się dobrze”.
Jak mówi Zdzisław Leszczyński, maszyna ta pomogła pani Ludmile utrzymać się, obszywała na niej nie tylko swych bliskich, ale też przyjaciół i znajomych. Maszyna pozwoliła jej nawet zarabiać, gdy brakowało środków na życie.
– W domu pani Ludmiły stała na honorowym miejscu i była traktowana jak członek rodziny – dodaje Zdzisław Leszczyński.
BN
Fot. Bogumiła Nowak

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowe twarze Open Day
Następny artykułPojechali rodzinnie