Strona główna Wyszogród W Wyszogrodzie wieję nudą

W Wyszogrodzie wieję nudą

363
0
PODZIEL SIĘ

Mieszkańcy Wyszogrodu narzekają, że miasto powoli staje się słynne nie z powodu Wisły, ale śmieci, które zasypują miasteczko i panującego w nim marazmu. Rzeczywiście miejscowość wygląda sennie i wszystko wskazuje, że może być jeszcze smętniej. Bowiem ponoć planowana jest likwidacja palcówek kultury. Jednak nikt z urzędników gminno-miejskich nie wypowiada się na ten temat. Nieoficjalnie wiadomo, że mają zakaz wypowiadania się do mediów.

– Chodzą po mieście słuchy, że ma być zlikwidowane Centrum Kultury Wisła. Pretekstem jest to, że ponoć nic w nim się nie dzieje. Pani burmistrz planuje jakąś reorganizację i podobno chce połączyć bibliotekę właśnie z centrum. Takie krążą po Wyszogrodzie plotki – mówi Ewa, jedna z mieszkanek miasteczka.

Czy Centrum zniknie?

Nikt też nie wie, na ile prawdziwe są spekulacje o likwidacji Centrum Wisły. Nieoficjalnie kilka osób potwierdza mi, że słyszało o takim pomyśle.
– No krąży taka sugestia i są przymiarki. Tylko, co się będzie działo w Wyszogrodzie, jeśli to Centrum zniknie? Już teraz niewiele się dzieje. A jak tej placówki zabraknie, to już będzie zupełna kaplica. Wielu narzeka, że jedyną atrakcją na mieście są sklepiki z alkoholem. Owszem, też są dla ludzi, ale i na kulturę trzeba coś dawać. A urząd ściął wydatki i wiele imprez trzeba sztukować jakimiś grantami unijnymi lub dobrą wolą sponsorów, którzy coś tam wrzucą. Na hojność samorządu nie ma co liczyć – ocenia pan Tomasz.
– Nie jest mi łatwo, ale sobie radzę i staram się maksymalnie korzystać z możliwych źródeł finansowania i dotacji. Czasem dogaduję się z innymi organizatorami imprez i łączymy wydarzenia. Jestem tu sam, więc pracy mam dość sporo. Szkoda byłoby, gdyby to Centrum znikło, i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. W Wyszogrodzie mało jest miejsc, gdzie młodzi ludzie mogliby bezpiecznie i ciekawie spędzać czas – mówi Marek Brzozowski z Centrum Kultury Wisła.
Brzozowski dwoi się i troi, aby jak najwięcej propozycji przygotować dla mieszkańców. Zwłaszcza tych najmłodszych, dla których oferta spędzenia wolnego czasu w czasie ferii zimowych i wakacji nie jest zbyt bogata. Jednak w tym przypadku jest to kwestia pieniędzy. Jak ich nie ma, lub jest zbyt mało, to trudno coś ambitnego zorganizować w mieście. A tych funduszy jest drastycznie mało.
– Pan Marek robi, co może, stara się, ale miasto nie daje wiele na kulturę. Przy programach unijnych potrzebny jest niewielki wkład, a jak go nie ma, to skąd wziąć kasę? – pyta retorycznie pan Kazimierz, krytykując krążący po mieście pomysł likwidacji Centrum lub jego połączenia z biblioteką. Jego zdaniem to znacznie ograniczy możliwości kulturalne miasta, które i tak są bardzo skromne.

Śmieci przyćmią miasto

– Obecnie o Wyszogrodzie mówi się jedynie w kontekście śmieci i brudnej Wisły. A kiedyś, jeszcze parę lat temu chwalono nas za ambitne inwestycje i ciekawe inicjatywy. Jubileuszowe Dni Wisły, gdyby nie grupka pasjonatów i oddanych miastu ludzi, nie odbyłyby się wcale – mówi jeden z przedsiębiorców.
Narzeka, że miasto stale podnosi im zobowiązania, jednocześnie ograniczając możliwości rozwoju i działania.
– Poprzednie władze, jakie były, takie były, też nie brakowało do nich zastrzeżeń, ale nie hamowały przedsiębiorczości i starały się ułatwiać wiele spraw prowadzącym działalność gospodarczą. Obecnych interesuje jedynie, abyśmy płacili coraz większe podatki i mieli jak najmniej do powiedzenia – dorzuca rozżalony biznesmen.
Miniony sezon letni dla Wyszogrodu był dość marny. Wisła, o czym wcześniej już pisaliśmy, jest od wiosny niezbyt czysta i odstraszała turystów. Imprez letnich było jak na lekarstwo. Urząd Miasta i Gminy Wyszogród, jak żali się wielu mieszkańców, nie wspiera inicjatyw sportowych i kulturalnych. Przykładem koncert „Szalom na wyszogrodzkim rynku”, na który magistrat nie wyłożył ani złotówki. Jednak przybyły tłumy i impreza ta ma być cykliczna. Podobnie było z biegami na dzień dziecka, które też były oblegane. Tu także organizatorzy musieli liczyć na własną przedsiębiorczość, bo miasto nie było zainteresowane wsparciem.
Czy zatem w Wyszogrodzie coś zmieni się na lepsze? Trudno przewidzieć. Mieszkańcy narzekają, że z braku atrakcji odżywa tzw. życie meliniarskie. Pojawia się coraz więcej osób, dla których jedyną atrakcją jest stanie pod sklepem z alkoholem. A to kiepska wizytówka miasta, co potwierdzają wyszogrodzcy policjanci.
Mimo wielu prób, nie udaje się od dawna porozmawiać na problemy nurtujące mieszkańców Wyszogrodu z Iwoną Gortat, burmistrzem Gminy i Miasta Wyszogród. Nie ma czasu na rozmowę telefoniczną, ani bezpośrednie spotkanie. Jak informuje sekretariat urzędu: – Ma bardzo dużo pracy, wiele spotkań oraz trzeba czekać, kiedy będzie miała wolniejszy czas.
– To wymówka, nawet my jako mieszkańcy nie możemy się do niej dostać. Stale jest nieosiągalna dla przeciętnego obywatela. A nowy sekretarz gminy i miasta jest nieuprzejmy. Jako mieszkańcy czujemy się dla urzędu zbędni – dodaje pan Karol, spotkany prze wejściem do wyszogrodzkiego urzędu.
Bogumiła Nowak
Fot. Bogumiła Nowak