Strona główna Sochaczew miasto Roszczenia a możliwości

Roszczenia a możliwości

256
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Od kilku lat spółdzielczość mieszkaniowa, w tym Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa, ulega przeobrażeniom. Jedna z głównych zmian polegała na powierzeniu spółdzielni roli zarządzającego budynkami wielorodzinnymi, a to wśród jej niektórych członków powoduje postawy roszczeniowe.

Owa zmiana wywołuje u części spółdzielców kontrowersje. Uważają oni, że skoro SML-W zarządza, to znaczy odpowiada za wszystko, co dzieje się w bloku oraz wokół niego. I to ona powinna znaleźć brakujące środki na potrzebne remonty.

Przejęcie obowiązku

– Co to jest lokal mieszkalny, to wszyscy wiemy. Natomiast część wspólna nieruchomości to: klatki schodowe; korytarze i powierzchnie w piwnicach nieprzynależne do lokali; instalacje elektryczne do bezpieczników lokalowych wraz z oświetleniem klatek schodowych i piwnic; instalacje odgromowe; instalacje c.o.; instalacje wodne do zaworu przed wodomierzem w lokalu; instalacje kanalizacji do przyłącza sedesu zlewozmywaka i umywalki; dach; ściany konstrukcyjne; elewacja budynku; płyty balkonowe i płyty loggii wraz z barierkami; kominy wentylacji; obróbki blacharskie oraz przynależny do nieruchomości teren zielony, place zabaw i chodniki – wylicza w rozmowie z nami Kazimierz Sławiński, przewodniczący Rady Nadzorczej SML-W. Dodając, że co prawda podstawowa zasada mówi, że za stan techniczny wymienionych elementów części wspólnej nieruchomości odpowiedzialność ponoszą właściciele lokali, to jednak w spółdzielni postąpiono inaczej. I to ona odpowiada za części wspólne.

Nalewanie z pustego

A to z kolei powoduje, że SML-W musi wywiązać się z tego obowiązku i dokonywać napraw konserwacyjnych, napraw bieżących i głównych. Niektórych z nich można byłoby uniknąć, gdyby niektórzy członkowie spółdzielni nie dokonywali dewastacji części wspólnej.
Jednak główny problem polega na tym, że zaległości związane z remontami sięgają kilkunastu, a w niektórych przypadkach nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Co prawda koszty tych napraw pokrywają osoby mające tytuł prawny do lokalu, czyli właściciele lokali, bez względu na to czy są członkami spółdzielni. Ale koszty napraw czy remontów były wyższe od wpłat na fundusz remontowy nieruchomości. Spółdzielcy z danego bloku, gdzie potrzebny jest remont, mogliby podnieść składki na fundusz. Jednak większość z nich nie chce o tym słyszeć. Twierdzą, że skoro spółdzielnia wzięła na siebie obowiązek dbania o części wspólne, to powinna się z tego wywiązywać. Inaczej mówiąc, dołożyć do remontu.
– Sytuacja ta stanowi dla nas problem, z którym władze spółdzielni muszą się uporać. Drugą, równie ważną i istotną bolączką są zaległości w płaceniu czynszu, czyli łożenie na utrzymanie, zarówno lokali, jak i części wspólnej nieruchomości. Ogółem liczba lokali zalegających z opłatami za okres powyżej 3 miesięcy na dzień 22 lipca tego roku, to 206 lokali na łączną kwotę 1 453 610 złotych. Na kwotę tę składają się opłaty za media, czyli opłaty za wodę i jej podgrzewanie, opłaty za ogrzewanie w okresie grzewczym oraz opłaty za wywóz odpadów komunalnych. Na opłaty te to spółdzielnia musi wyłożyć „żywą gotówkę”. Trzeba zadać sobie pytanie – czy tak musi być? – pyta Kazimierz Sławiński.

Jerzy Szostak
Fot.: Jerzy Szostak