Strona główna Kronika kryminalna Złodzieje zza wschodniej granicy

Złodzieje zza wschodniej granicy

195
0
PODZIEL SIĘ

W ostatnie dwa tygodnie policja zatrzymała na złodziejskim procederze obywateli Ukrainy oraz Gruzji. Kobiety wpadły na kradzieży ciuchów, mężczyzna zaś na zatankowaniu i ucieczce ze stacji paliw, gdy próbował uciec bez uiszczenia płatności za paliwo.

W opinii sochaczewskiej policji przypadki kradzieży przez cudzoziemców nie mają masowego charakteru. Są to zdarzenia raczej przypadkowe i wynikające z impulsu. Częściej są to jednak młode osoby, które liczą na łatwy łup.

Dwie młode obywatelki z Ukrainy wpadły 11 września na kradzieży w jednym ze sklepów odzieżowych przy ulicy Warszawskiej. 22- i 23-latka skusiły się pięknymi ciuszkami. Jednak, jak się okazało, nie miały tyle pieniędzy, aby je kupić. Zdecydowały się wynieść ubrania, nie płacąc za nie. Liczyły, że niewielka obsługa sklepu nie zauważy tego, że zabrały ubrania.

Sprzedawca jednak był czujny. Kobiety zostały zatrzymane. Skradziony towar wyceniono na kwotę ponad 500 złotych. W toku przesłuchania Ukrainki przyznały się do popełnionego przestępstwa. Ubrania wróciły na wieszaki. Kobietom grozi teraz kara pozbawienia wolności do pięciu lat.

Również do pięciu lat może zarobić 22-letni obywatel Gruzji, który kradł paliwo na stacjach paliw. Gruzin kilkakrotnie na terenie Sochaczewa tankował swego hyundaia, ale nie płacił. W końcu, 14 września około godziny 20.00 wpadł, gdyż policja czekała na sygnał od właścicieli stacji. Zatrzymała delikwenta w Alei 600-lecia. Mężczyzna przyznał się do kradzieży paliwa.

Zdarza się też i tak, że to cudzoziemcy stają się ofiarami przestępstw. Tak było w przypadku 33-letniego Ukraińca, którego w nocy z 12 na 14 września okradł nieznany sprawca. Mężczyzna stracił 4500 złotych. Przybyły na miejsce patrol policji ustalił, że złodziejem może być 43-letni mieszkaniec Sochaczewa. Podejrzenia się potwierdziły. Policjanci przy 43-latku znaleźli tylko część pieniędzy. Udało się odzyskać jedynie 1500 złotych. Złodziejowi grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

BN

fot.pixabay