Strona główna Teresin Survival nie zna ograniczeń

Survival nie zna ograniczeń

98
0
PODZIEL SIĘ

Z Julianem Andryszczykiem, pomysłodawcą i realizatorem wyjątkowego w gminie Teresin projektu „Adrenalina – spotkanie z survivalem”, rozmawia Marcin Odolczyk

Julian, skąd u ciebie pomysł na taki projekt w gminie Teresin? Jaki był jego cel?
Można powiedzieć, że jestem „genetycznie obciążony” pracą na rzecz innych osób, a to za sprawą moich rodziców. Od jedenastu lat aktywnie działam w Uczniowskim Klubie Sportowym Filipides Teresin, który prowadzi mój tata Andrzej. Jestem też sędzią lekkiej atletyki. Aktywnie uczestniczę w inicjatywach prowadzonych przez Stowarzyszenie Eksploracji Turystycznej „Salvos”, zajmujące się miedzy innymi popularyzowaniem wiedzy z dziedziny survivalu i bushcraftu, które z kolei tworzę z innymi pasjonatami sztuki przetrwania, m.in. z moją mamą Izą. Jak widać, mam się na kim wzorować.
Przypuszczam, że dlatego też postanowiłeś sprowadzić survival do Teresina?
Już od dawna myślałem o tym, jak sprowadzić survival do naszej gminy. Nadarzyła się okazja, był to nabór wniosków na projekty grantowe, organizowany przez Lokalną Grupę Działania „Ziemia Chełmońskiego”. Miałem pomysł, który idealnie wpisywał się w regulamin konkursu. I tak właśnie powstał projekt „Adrenalina – spotkanie z survivalem”.
Powiedz, czemu wybrałeś akurat takie miejsce jak Niepokalanów-Lasek?
W regulaminie konkursu grantowego LGD „Ziemia Chełmońskiego” punktowane było wykorzystanie lokalnych zasobów, a przecież kto, jak nie święty Maksymilian Kolbe, jest największym „zasobem” Gminy Teresin? Pamiętajmy, że właśnie ojciec Kolbe kładł ogromny nacisk na sport wśród zakonników z Niepokalanowa. Przecież to on mówił, by cieszyć się, zaś zabawa i rozrywka zbliżają ludzi. Starałem się połączyć pasję Patrona Niepokalanowa ze sztuką przetrwania. Stąd właśnie w niesamowitym miejscu, którym jest Niepokalanów-Lasek, a który gwarantował uczestnikom zarówno wspaniałe okoliczności przyrody, zaplecze organizacyjne i przede wszystkim bezpieczeństwo, we współpracy z ojcem Piotrem Sochą zorganizowaliśmy pierwszy Integracyjny Bieg Survivalowy.
Do kogo była skierowana oferta? Skąd przyjechali uczestnicy?
Projekt „Adrenalina – spotkanie z survivalem” prowadzony był dwuetapowo i składał się ze szkoleń z zakresu sztuki przetrwania odbywających się w gminach z terenu LGD „Ziemia Chełmońskiego” czyli: Baranów, Nowa Sucha, Rybno, Teresin oraz biegu podsumowującego projekt. Nasze działania skierowane były ku wszystkim grupom wiekowym, bez ograniczeń, bo sztuka survivalu nie zna ograniczeń wiekowych i może dotyczyć każdego.
Jak to się przełożyło na zainteresowanie?
W projekcie uczestniczyły zarówno dzieci, jak i dorośli oraz osoby z niepełnosprawnością, które na co dzień przeżywają swój „życiowy survival”. Projekt był otwarty na wszystkich chętnych – uczestnikami byli zarówno mieszkańcy z terenu gmin należących do LGD „Ziemia Chełmońskiego”, jak i z całej Polski. Przyznam, że zainteresowanie przerosło moje oczekiwania . Udział w przedsięwzięciu wzięło ponad sto osób.
A tak w ogóle, to na czym polegała i w jaki sposób przebiegała akcja?
Na co dzień obserwuję bierność społeczeństwa, niską świadomość ekologiczną oraz brak integracji z lokalnym środowiskiem. Mój projekt odpowiadał na te problemy, opierał się na aktywizacji i integracji uczestników, popularyzowaniu wiedzy z zakresu sztuki przetrwania oraz ekologii. Wśród moich rówieśników widzę zmniejszenie aktywności fizycznej, oraz przeniesienie relacji do wirtualnego świata. Dlatego projekt „Adrenalina – spotkanie z survivalem” stawiał przede wszystkim na aktywność na łonie przyrody, pracę w grupie, poznanie własnych możliwości, walkę z ograniczeniami, które często są tylko w naszych głowach. Zwieńczeniem projektu był Surwiwalowy Bieg Integracyjny, podczas którego uczestnicy rywalizowali ze sobą, wykonując na czas różne zadania o zabarwieniu właśnie survivalowym. Wcześniej uczestniczyli w szkoleniach z zakresu sztuki przetrwania choćby tematyki pozyskiwania ognia, budowania schronienia, przeprawy linowej, profilaktyki antyalkoholowej, strzelania z łuku i pierwszej pomocy. Jak widać, bawiliśmy się, ale też uczyliśmy.
Brzmi świetnie, czy udało się zrealizować zamierzenia projektu? Jak oceniasz jego przebieg?
Cywilizacja, technika, postęp zmieniają nasze życie. Jednak podstawowe zasady życia w zgodzie ze środowiskiem naturalnym pozostają te same. To był mój cel – przybliżyć je dzisiejszemu, opartemu wyłącznie na konsumpcjonizmie społeczeństwu. Przekonywałem uczestników projektu do stosowania w życiu zasad „Leave No Trace” i podobnych proekologicznych postaw, które pozwalają nam na korzystanie ze środowiska naturalnego z jak najmniejszą dla niego szkodą. Myślę, że to się udało. Była integracja poprzez wspólne działanie, pokazałem możliwości spędzania wolnego czasu na łonie natury bez nowoczesnych gadżetów, a tylko na przykład z krzesiwem czy hamakiem, oraz namawiałem do aktywnego i zdrowego trybu życia, poprzez uprawianie turystyki.
Gratulując tak świetnej idei, zapytam, czy masz zamiar powtarzać tego typu przedsięwzięcia i gdzie następnym razem? A może drzemią w tobie inne pomysły?
Dziękuję. Przyznam, że po tak pozytywnym odbiorze projektu „Adrenalina – spotkanie z survivalem” mam już nowe pomysły na kolejne działania o podobnej tematyce. Widzę, że jest zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy. Jesteśmy ze wszystkich stron bombardowani różnymi atrakcyjnymi formami spędzania wolnego czasu i często zapominamy, jak ciekawe może być obcowanie z przyrodą, jak dobrze to wpływa na psychikę. Jednak, by móc z tego w pełni korzystać, musimy być odpowiednio przygotowani. Właśnie temu będą służyły moje kolejne projekty, nad których realizacją już pracuję. Będę o nich informował na bieżąco m.in. na łamach tygodnika „Express Sochaczewski”.