Strona główna Sochaczew miasto Nie pozostaną bezimienni

Nie pozostaną bezimienni

102
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Dobiega końca rewitalizacja cmentarza wojennego w Trojanowie. Nekropolia, dzięki środkom pozyskanym z budżetu państwa, uzyskała nowy wygląd, godny spoczywających tam bohaterów. Ale nie to jest najważniejsze. Dzięki badaniom pracowników sochaczewskiego muzeum udało się przywrócić tożsamość pochowanych tam żołnierzy.

Cmentarz wojenny w Trojanowie to największa nekropolia w kraju, na której spoczywają polscy żołnierze polegli podczas Kampanii Wrześniowej w 1939 roku. Został założony w 1940 roku i początkowo spoczywało na nim 700 żołnierzy Wojska Polskiego.

Co ciekawe, Niemcy wydając zgodę na jego utworzenie, zaplanowali, że nekropolia będzie nawiązywała do zbiorowych cmentarzy wojennych z okresu I Wojny Światowej – czyli „braterskiej mogiły”, w której śmierć połączyła i przebaczyła obydwu stronom. To z kolei spowodowało, że pierwotnie cmentarz składał się dwóch części rozdzielonych aleją. Po jej prawej stronie, czyli na terenie obecnej nekropolii spoczywali Polacy. Niemcy zaś po lewej stronie, patrząc od strony obecnej Alei 600-lecia. Po tej części cmentarza nie pozostał już ślad. Choć w tamtym okresie była ona dużo większa niż polska. Zajmowała przestrzeń pomiędzy obecną Aleją 600-lecia, murem cmentarnym, obecną ulicą Żołnierską i ulicą Staszica. Ta część była po zakończeniu wojny systematycznie niszczona i zabudowywana, a ostatnich pochowanych tam żołnierzy ekshumowano na początku tego wieku i przeniesiono na niemiecki wojskowy cmentarz pod Mławą.

Bezimienni bohaterowie

Inaczej było z polską częścią. Ta została rozbudowana po 1952 roku, kiedy zaczęto przenosić do Trojanowa poległych żołnierzy spoczywający do tej pory m.in. na cmentarzach w Janówku, Łazach, czy Tułowicach. W sumie w tamtym okresie pochowano tu prawie 2990 żołnierzy. Znaczna ich część do tej pory pozostaje bezimienna, a na cmentarzu widniało tylko 160 nazwisk. Gdyż władzom komunistycznym nie bardzo na tym zależało.

Przykładem może być historia zlikwidowanego cmentarza w Janówku, założonego przez sołtysa wsi Lucjana Kasprzaka pseudonim „Mrówka”, który sporządziły imienną listę 1500 spoczywających tam żołnierzy Wojska Polskiego. Otóż podczas likwidacji cmentarza Kasprzak chciał przekazać listę jego likwidatorom. Ci nie byli jednak tym zainteresowani.

Dopiero dzięki ostatnim badaniom pracowników Muzeum Ziemi Sochaczewski i Pola Bitwy nad Bzurą błąd ten jest naprawiany. Udało się im ustalić prawie 500 nazwisk wrześniowych bohaterów i miejsca ich spoczynku na cmentarzu.

Identyfikację udało nam się przeprowadzić dzięki zachowanemu planowi cmentarza z 1940 roku, gdzie oznaczono imiennie mogiły, jak również dzięki listom poległych sporządzonym przez PCK, spisom zmarłych z sochaczewskiego szpitala wojskowego, jak również liście pułkownika Głowackiego oraz księgom parafialnym. Istotną rolę w identyfikacji odegrała także lista żołnierzy poległych w Bitwie nad Bzurą, zamieszczona w nieistniejącym już Wrocławskim Tygodniku Katolickim – poinformował nas Paweł Rozdżestwieński, dyrektor sochaczewskiego muzeum.

Powiało skandalem

Jak dodał Rozdżestwieński, badania związane z przywróceniem tożsamości poległych będą nadal prowadzone. Dotyczy to nie tylko cmentarza w Trojanowie, ale i cmentarza przy ulicy Traugutta. Tu także dzięki prowadzonym pracom badawczym udało się ustalić nazwiska 150 spoczywających żołnierzy. Dodajmy, że do tej pory w wojskowych kwaterach widniało tylko 15 nazwisk obrońców miasta.

Na koniec jeszcze jedna, tym razem przykra sprawa. Otóż o ile podczas renowacji wojskowych kwater przy ulicy Traugutta oznaczono w odpowiedni sposób, nie godzący w tradycję religijną, groby żołnierzy Wojska Polskiego innych wyznań niż katolicki, to w przypadku nekropolii w Trojanowie sposób, w jaki to zrobiono, ociera się o skandal.

Jest jednak jeszcze czas, aby to naprawić. I nie chodzi wcale o uniknięcie międzynarodowego skandalu. Chodzi przede wszystkim o szacunek dla tych, którzy oddali życie w obronie ojczyzny. A to im się po prostu należy.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak