Strona główna Sochaczew gmina Wydmuszka zamiast lotniska

Wydmuszka zamiast lotniska

179
0
PODZIEL SIĘ

Głośny swego czasu pomysł budowy w Bielicach pod Sochaczewem portu lotniczego ostatnio całkowicie przycichł. A przecież – jak przekonywały poprzednie władze Sochaczewa, które były najzagorzalszym orędownikiem jego budowy – lotnisko miało zostać otwarte w 2011 roku, a trzy lata później w 2014 osiągnąć docelową przepustowość, czyli przyjmować 10 milionów pasażerów.

Obecnie spółka Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew, która planowała wybudowanie konkurencyjnego dla Okęcia lotniska, to martwy byt. Co prawda istnieje, ale jej działalność ogranicza się do sporządzania rocznych wpisów do KRS o stanie spółki. A te sprowadzają się jedynie do wymienienia wspólników i osób zarządzających firmą.

Były plany zamknięcia spółki, czyli jej rozwiązania, ale nic z tego nie wyszło. Nie wiadomo było, jak podzielić koszty likwidacji, w tym dokonać ewentualnych dopłat do wysokości posiadanego udziału oraz pokryć ewentualne zobowiązania poniesione przez innych wspólników na rzecz MPLS – powiedziała nam jedna z osób blisko związanych ze spółką. A tę, jak wynika z ostatniego wpisu do KRS, tworzą: Barbara i Zbigniew Komorowscy, Gmina Sochaczew, Miasto Sochaczew oraz Samorząd Województwa Mazowieckiego.

O lotnisku w Sochaczewie można było przestać marzyć w momencie, gdy zapadła decyzja o budowie portu lotniczego w Modlinie. W dodatku, gdy tamta inwestycja została wsparta środkami unijnymi, o które wystąpił samorząd Mazowsza. W tym momencie budowa drugiego lotniska w okolicach Warszawy stała się nieopłacalna. Jednak już od samego początku plan budowy portu lotniczego w Bielicach wzbudzał kontrowersje. Chodziło przede wszystkim o jego położenie. Samoloty podczas startu przelatywałyby tuż nad miastem. Na dodatek „tarłyby” podwoziem o dachy domów wybudowanych na końcu pasa startowego. Natomiast podchodząc do lądowania, przecinałyby korytarz powietrzny lotniska na Okęciu.

Kres marzeń o budowie lotniska nastąpił jednak w momencie wycofania się ze spółki największego udziałowca, jakim była austriacka firma Airports International. To jej udziały przejęli Komorowscy. I właśnie wycofanie się Austriaków definitywnie pogrzebało plany budowy lotniska.

Okazało się, że zarówno Komorowscy, jak i pozostali udziałowcy nie są w stanie zgromadzić środków potrzebnych do realizacji inwestycji. Te w pierwszym etapie budowy miały pochłonąć ponad 300 milionów złotych. Natomiast na osiągnięcie docelowej przepustowości, czyli jak zapowiadano, obsługi 10 milionów pasażerów rocznie, trzeba byłoby wydać ponad miliard złotych. Spółka nie mogła także liczyć na pomoc banków. Te nie były skore do pożyczania pieniędzy na coś, co nie ma racji bytu.

Dodajmy, że według zapewnień składanych przez przedstawicieli firmy i byłego burmistrza Sochaczewa, oraz jego zastępcy – w połowie 2009 roku miały się rozpocząć prace budowlane. Otwarcie lotniska planowano na lato 2011 roku. W 2013 roku spółka miała przystąpić do drugiego etapu rozbudowy portu. W 2014 roku lotnisko miało osiągnąć docelową przepustowość – ponad 10 milionów pasażerów rocznie. Port lotniczy oprócz ruchu pasażerskiego miał również obsługiwać loty cargo, m.in. z Chin.

Gdy pisaliśmy, że są to mało realne plany, byliśmy posądzani o czarnowidztwo oraz nieznajomość budowy lotnisk.

Jerzy Szostak

fot.pixabay

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWraki straszą na osiedlach
Następny artykułTeresin dominował