Strona główna Kronika kryminalna Jakby pilnował ciała Marzeny

Jakby pilnował ciała Marzeny

1165
0
PODZIEL SIĘ

śledztwo Reportera

Zniknięcie Marzeny Cichockiej z Sochaczewa, to jedna z wielu nierozwiązanych zagadek kryminalnych końca lat 90. minionego wieku. Kobieta prawdopodobnie nie żyje. Tą sprawą zajmuję się od wielu lat. Kilkanaście dni temu dotarłem do nowych świadków oraz faktów, które zostały przeoczone w policyjnym śledztwie.

28 maja 1999 roku 22-letnia Marzena Cichocka po pracy wybierała się ze swoim chłopakiem Remigiuszem na dyskotekę. Jednak nigdy nie wróciła do domu.

Marzena była zatrudniona w żyrardowskiej fabryce telewizorów Thomson. Po skończonej zmianie jej kolega z pracy Tomasz M. zaproponował, że odwiezie ją do domu. Podobnie jak Marzena, mieszkał w Sochaczewie. Dziewczyna znała go z pracy, więc przystała na propozycję. Chciała być wcześniej w domu, by przygotować się do wyjścia na dyskotekę.

Urodzony przestępca

Wiadomo, że wsiadła do samochodu Tomasza M. Co się z nią działo dalej – wie zapewne tylko on. Ale jego dotychczasowe zeznania i relacje na ten temat wydają się mało wiarygodne, tym bardziej że wielokrotnie je zmieniał.

Śledczy niemal od początku uważają, że mężczyzna ten może mieć związek z tą sprawą. Ja jestem o tym przekonany, Problem w tym, że jak dotąd nie sposób mu cokolwiek udowodnić. Mimo że kilkakrotnie zeznawał na temat tej zbrodni i wskazywał miejsce ukrycia ciała. Była to jednak tylko jego gra. Mężczyzna ten wielokrotnie kontaktował się także ze mną. Wymyślając barwne opowieści o różnych zbrodniach, których rzekomo był świadkiem.

Czytaj dalej w najnowszym numerze Expressu Sochaczewskiego, który ukaże się  20 sierpnia.

Janusz Szostak

fot. Archiwum

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWydmuszka zamiast lotniska
Następny artykułNowa Rada przy ZOZ