Strona główna Sochaczew miasto Pamięć nie uschnie

Pamięć nie uschnie

148
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Prawdopodobnie w przyszłym roku, w Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, na terenie Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą posadzone zostaną Dęby Pamięci. Będą poświęcone mieszkańcom Sochaczewa pomordowanym na Wschodzie.

 Jak wynika z naszych informacji, będzie to powtórzenie uroczystości z 17 września 2010 roku, które odbyły się w 71. rocznicę napaści sowieckiej na Polskę. Wtedy na cmentarzu wojskowym w Trojanowie zasadzono Dęby Pamięci. Miały być one żywym pomnikiem pamięci oficerów wojska i policji, którzy zostali zamordowani przez radzieckie organy bezpieczeństwa w 1940 roku na terenach byłego Związku Radzieckiego.

Dęby zostały poświęcone sochaczewianom zamordowanym przez NKWD: generałowi brygady Alfonsowi Wojtkielewiczowi, majorowi Aleksandrowi Rywockiemu, aspirantowi policji Stanisławowi Sławińskiemu oraz aspirantowi policji Stefanowi Skrzypczyńskiemu. Dęby posadzono także przed kościołem w Trojanowie, ku pamięci: komisarza policji Józefa Ekierta, przodownika policji Jana Farjaszewskiego oraz aspiranta policji Edwarda Kosiewicza.
Jednak po uroczystościach zapomniano o drzewach na cmentarzu. A one – niepielęgnowane – uschły. Co prawda w ich miejsce posadzono nowe, ale i one długo nie przetrwały. W końcu po kilku próbach władze miasta dały sobie z tym spokój i o dębach zapomniano.

Przypomniano sobie o nich przy okazji remontu wojskowego cmentarza. Jednak na ich ponowne posadzenie zgody nie wyraził konserwator zabytków.

Okazuje się jednak, że Dęby Pamięci zostaną posadzone, ale nie na cmentarzu. Otóż z inicjatywy Pawła Rozdżestwieńskiego, dyrektora sochaczewskiego muzeum, zostaną one posadzone na terenie muzeum.

 – Będzie to dla nas zaszczyt, że w ten sposób i w tym miejscu, które gromadzi pamiątki o historii Sochaczewa, pojawią się Dęby Pamięci. A tym samym pamięć o pomordowanych na wschodzie mieszkańcach Sochaczewa zostanie upamiętniona – powiedział nam Paweł Rozdżestwieński.

Przy okazji dodajmy, że sochaczewskich policjantów pomordowanych na Wschodzie było więcej. Jednym z nich był starszy posterunkowy Stanisław Siejka, urodzony w Kożuszkach w 1905 roku, a zmarły w 1940 roku w Miednoje. Choć Stanisław Siejka nie urodził się w Sochaczewie, to jednak dąb jego pamięci powinien zostać posadzony. Trudno bowiem ze względu na olbrzymi obszar, jaki zajmuje wieś Kożuszki, znaleźć w niej centralny punkt, gdzie drzewo upamiętniające jego śmieć powinno zostać posadzone.

Osobną sprawą jest kwestia upamiętnienia innych mieszkańców Sochaczewa, którzy zostali zamordowani strzałem w tył głowy przez NKWD lub zginęli w sowieckich łagrach.

Jerzy Szostak

Fot.: Archiwum Expressu sochaczewskiego