Strona główna Kultura Zagrał gigant jazzu

Zagrał gigant jazzu

94
0
PODZIEL SIĘ

Na letniej scenie na placu Tadeusza Kościuszki w niedzielę, 4 sierpnia publiczność gorąco oklaskiwała zespół Wojciech Karolak Trio. To był wyjątkowy koncert, pełen pasji i świetnych brzmień. Obecnych porwała muzyka pełna perfekcji i olśniewających solówek, granych nie tylko na organach Hammonda, ale też na saksofonie tenorowym i perkusji. Kto nie był może tylko żałować.

Na ten koncert wielu z fanów jazzu czekało z niecierpliwością. Wojciech Karolak, to jedna z legend polskiej muzyki jazzowej, prawdziwy gigant artystyczny i uznany w świecie muzyk i kompozytor. Jednak niewiele brakowało, by nie zajął się on zawodowo muzyką, za którą zawsze przepadał.

– Moi rodzice byli uznanymi artystami w dziedzinie sztuk plastycznych. Mnie też zaplanowali malarską karierę. Tuż przed egzaminami w ramach przygotowania miałem wykonać pejzaż. Mój tata, Jerzy Karolak, profesor ASP ocenił, że perspektywa i kompozycja mego dzieła jest dobra, ale mama spytała, dlaczego las na obrazie jest brązowy. I wtedy wyszło na jaw, że nie rozróżniam kolorów. Dla plastyka to defekt. Zatem z pełnym spokojem i bez wyrzutów sumienia, zająłem się tym, co lubię, czyli muzyką – wspomniał w rozmowie po koncercie Wojciech Karolak.

 Sześć dekad na estradzie

Kariera muzyczna Wojciecha Karolaka zaczęła się w 1958 roku, kiedy nawiązał współpracę z zespołem Jazz Believers jako saksofonista. Występował tam Janem Ptaszynem Wróblewskim i Krzysztofem Komedą.

– Miałem to szczęście, że jak zacząłem zawodowo grać to był czas po odwilży gomułkowskiej. Jazz był grany już normalnie, a nie jak wcześniej w podziemiu. Można było tworzyć, co się chciało. Całą moją muzykę stworzyłem za państwowe pieniądze – zaznaczył pan Wojtek.

A tworzył bardzo wiele. Jest pianistą, kompozytorem m. in. muzyki filmowej, saksofonistą altowym i tenorowym, aranżerem i wirtuozem gry na organach Hammonda. I na tym ostatnim instrumencie publiczność sochaczewska mogła podziwiać jego muzyczne pasaże. Wojciech Karolak potrafi z organów wydobyć niesamowite brzmienia. Wiele też utworów tworzy pod ten instrument.

Artysta grywał przez lata z najlepszymi jazzmanami w kraju. W latach 1959-60 na saksofonie w grupie The Wreckers Andrzeja Trzaskowskiego. Był też aranżerem i kompozytorem Studia M-2 i Big Bandu Polskiego Radia. W 1962 założył The Karolak Trio wspólnie z Andrzejem Dąbrowskim i wydał swą pierwszą autorską płytę. W 1966 roku wyjechał do Szwecji, gdzie dorabiał, grając w klubach i restauracjach. Od 1973 roku posiada organy Hammonda B-3 i odtąd stały się one jego ulubionym instrumentem, na który tworzy swą muzykę.

Wojciech Karolak eksperymentował również jako kompozytor muzyki filmowej. Stworzył tło muzyczne m. in. do filmów „Konopielka”, „Przyłbice i kaptury”, „Excentrycy” oraz spektakli teatralnych – „Dekameron”, „Drakula”, „Król Ubu”. Komponował też teksty swojej żony, Marii Czubaszek np. „Każdy as bierze raz”, czy „Wyszłam za mąż – zaraz wracam”.

Cały ten jazz

 Największą muzyczną miłością Wojciecha Karolaka jest jazz. Skomponował bardzo wiele utworów w tym klimacie. Najbardziej znane jego kompozycje instrumentalne to w większości jazzowe tematy to m. in. „Easy”, „Good Times, Bad Times”, „Moovin’ South”, „Seven For Five”. Trio Wojciecha Karolaka gra nieprzerwanie przez prawie 60 lat, zmieniając jedynie swój skład. Przez formację przewinęło się wielu świetnych muzyków jazzowych. Jedynie od początku i niezmiennie gra w nim jego twórca. W Sochaczewie obok pana Wojtka można było usłyszeć Arka Skolika, grającego brawurowo na perkusji. To w ocenie publiczności była istna petarda. Bardzo dynamiczne i pełne werwy wykonanie.

Z kolei Tomasz Grzegorski, grający na saksofonie tenorowym zachwycał profesjonalizmem i wdziękiem. Jego solówki były o bardzo zróżnicowanym brzmieniu – od romantycznego, ciepłego, po ostre, agresywne wibracje. Całość tworzyła wspaniały, jednolity w formie dźwięk. A na pożegnanie zespół zagrał na bis utwór „Dobranoc mężczyzno, dobranoc kobieto…” ujmując nastrojowością i sentymentalizmem.

Po koncercie Wojciech Karolak rozmawiał z dziękującymi mu za występ fanami, tryskając humorem, anegdotami i żartami, z których zresztą słynie. Choć ma skończone 80 lat to werwę ma 20-latka.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUrząd bez telefonów
Następny artykułPółkolonie z atrakcjami