Strona główna Powiat Kąpiel nie zawsze bezpieczna

Kąpiel nie zawsze bezpieczna

336
0
PODZIEL SIĘ

Cieple lato sprawia, że kąpieliska przeżywają oblężenie. Ponieważ tych strzeżonych na terenie powiatu sochaczewskiego jest jak na lekarstwo, to większość kąpiących się wybiera dzikie kąpieliska, na których najczęściej dochodzi do utonięć.

Jak wynika z danych Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, odnotowano na terenie kraju już 228 przypadków utonięć. Tylko w piątek, 26 lipca, utonęły trzy osoby. Według RCB najczęstsze przyczyny utonięć to przede wszystkim pływanie po spożyciu alkoholu, brawura oraz kąpiel w miejscu niestrzeżonym, ale niezabronionym. A tych jest najwięcej na terenie naszego powiatu. Natomiast strzeżone są zaledwie dwa i obydwa znajdują się w Sochaczewie. Pierwszym z nich jest pływalnia Orka, a drugim kąpielisko na plaży miejskiej, gdzie od godziny 10.00 do 18.00 ratownicy czuwają nad bezpieczeństwem osób korzystających z uroków letnich kąpieli. Ale nie zawsze kąpiel jest tu dozwolona, o czym informuje kolor wywieszonej flagi. Czerwona sygnalizuje bezwzględny zakaz kąpieli, biała oznacza, że wejście do wody jest dozwolone. Brak flagi informuje, że kąpielisko jest zamknięte i nie ma na nim ratownika.

Kąpiel na dziko

O ile mieszkańcy Sochaczewa mogą czuć się w miarę bezpiecznie podczas kąpieli w Bzurze, to pozostali mieszkańcy powiatu już tak dobrze nie mają. Z braku innej alternatywy wybierają „dzikie kąpieliska”. Jest to dość ryzykowne, ponieważ jakość wody może być zła, a na miejscu nie ma ratowników, którzy w razie potrzeby ruszyliby z pomocą. Dlatego akweny, które nie są objęte nadzorem i kontrolą, mogą być śmiertelną pułapką. Zmienne dno, prąd rzeki, korzenie i wodorosty mogą spowodować, że nieoczekiwanie znajdziemy się pod wodą.

Co prawda policja sprawdza takie miejsca, ale nie odstrasza to wypoczywających nad wodą. Są przekonani, że funkcjonariusze nie mogą ich za to ukarać. Nic bardziej mylnego. Policjanci przeważnie przestrzegają o konsekwencjach grożących kąpielą w takich miejscach. Ale gdy odbywa się ona na dzikich kąpieliskach, przy których ustawione są Czarne Punkty, to wchodzenie do wody możne nas słono kosztować.

Strzeż się tych miejsc

Mówi o tym artykuł 55 Kodeksu Wykroczeń, który stwierdza wprost, że: „kto kąpie się w miejscu, w którym jest to zabronione, podlega karze grzywny do 250 złotych lub karze nagany”. Ponieważ nagany nie skutkują, to możemy być pewni mandatu. Czemu trudno się dziwić, ponieważ tablice z Czarnymi Punktami ustawione są w miejscach, w których do tej pory dochodziło do największej liczby utonięć, czy to z racji niebezpiecznych wirów, ukształtowania dna, czy też zbytniej brawury kąpiących się.

Na terenie powiatu sochaczewskiego Czarne Punkty znajdują się między innymi w Przęsławicach na Wiśle, w żwirowni w Nowej Wsi, nad zalewami w Plecewicach oraz Boryszewie. Do niedawna taki punkt był również w rejonie toru motocrossowego w Sochaczewie. Ale po zagospodarowaniu terenów nad Bzurą i wytyczeniu tam miejsca do kąpieli, został on zlikwidowany.

Jerzy Szostak

Fot. Bogumiła Nowak