Strona główna Kultura Sztuka strzelania i malowania

Sztuka strzelania i malowania

160
0
PODZIEL SIĘ

Spotkanie z historią w Parku im. Fryderyka Chopina przy ul. Traugutta, w niedzielę 21 lipca było niezwykle głośne. Wystrzały było słychać niemal w całym centrum Sochaczewa. Jednak nie tylko stare działa i bombardy hałasowały tego popołudnia, ale też krótka broń palna. Ci, którzy nie chcieli uczestniczyć w strzelaniu, mogli podziwiać dzieła artystów plastyków prezentowane tuż obok.

Punktualnie o godzinie 15.00 wystrzał z działka poderwał wszystkich będących w pobliżu Parku przy ul. Traugutta. To był sygnał, że rozpoczęło się spotkanie z grupą Strzelectwa Historycznego „Czarna Kompania”, skupiającą pracowników Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą zafascynowanych bronią palną.

 O armatach i coltach

 – Puszkarz to trudny zawód. Tu się nie dożywało emerytury, nie było odszkodowań, ani ubezpieczenia. Puszkarze ginęli, jak muchy – zaczął żartobliwie Michał Górny, pracownik Muzeum, który wystąpił w swoim stroju średniowiecznego puszkarza, czyli osoby obsługującej działo.

Najmłodsi zatykali uszy, starsi nieco pokrzykiwali, a niektórzy aż podskakiwali z wrażenia, gdy odpalały działka.

– Uwaga! – krzyczeli ładujący armaty przed odpaleniem dział. Huk był taki, że wszystko podskakiwało i włączały się czasem alarmy w parkujących nieopodal samochodach.

Michał Górny z pasją opowiadał, jak wyglądało uzbrojenie od czasów średniowiecza po XVII i XVIII wiek, które były epoką muszkieterów. Przez wieki nie było wielkich zmian, jeśli chodzi o broń prochową. Największy przełom nastąpił w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy zastosowana została powszechnie krótka broń palna. Wcześniejsze pistolety były mało precyzyjne w strzelaniu i ładowane pojedynczymi nabojami.

Przypomniano m.in. Samuela Colta, który został wynalazcą współczesnej formy rewolweru z bębenkowym magazynkiem mieszczącym do kilkunastu nabojów. Jednak wynalazek ten nie trafił na wyposażenie armii, bo był za drogi. Pierwsze rewolwery Colta kosztowały około 200 dolarów. Za tę cenę można było uzbroić kilkudziesięciu żołnierzy w karabiny. Dopiero kolejne wersje Colta – Walker (od nazwiska strażnika z Teksasu, który go zamówił) i Dragoon zaczęły być produkowane na masową skalę. Firma Samuela Colta działa do dziś. Jak wyglądały takie pistolety, zaprezentowano uczestnikom spotkania z historią. Można było wszystko obejrzeć z bliska. Prezentujący colta rekonstruktor pokazał też, jak strzelało się z takiego pistoletu.

– To była broń bardzo groźna. Poręczna, stabilna, celna. Strzelano w niej często w czasie jazdy konnej. Pierwsi na stałym wyposażeniu mieli ją kurierzy pocztowi. Potem trafiła do armii. Pod koniec życia Samuela Colta jego firma produkowała ponad 350 tys. egzemplarzy rewolwerów rocznie – wspomniał rekonstruktor.

Ruch u artystów

Nie mniejsze zainteresowanie wzbudzili swymi pracami artyści plastycy, wystawiający się w „Oknie Sztuki”. Część z nich uznała tę niedzielę za niezwykle owocną – było wielu oglądających, ale też udało się części wystawców sprzedać kilka dzieł i to niemal bez targowania się.

Prezentowane były monotypie i obrazy olejne Katarzyny Klimek, małe prace rzeźbiarskie Bartłomieja Kurzei, malarstwo Katarzyny Kwiatkowskiej, akcje plastyczne Eweliny Wasilewskiej, która do malowania zachęcała dzieci. Ponadto, jak co tydzień, kolejne swe obrazy pokazali Stanisław Werle oraz Marcin Hugo-Bader.

Pokazana też została plenerowa wystawa „W 200 rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki”, przygotowana przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Rybnie, a przywieziona na jeden dzień do Sochaczewa przez Alberta Szułczyńskiego, dyrektora biblioteki.

Bogumila Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKronika kryminalna
Następny artykułUdany rewanż kadetów