Strona główna Sochaczew miasto Poszukiwania zaginionej historii

Poszukiwania zaginionej historii

453
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Niewykluczone, że przed nami kolejne sensacje archeologiczne związane z historią Sochaczewa. Po ubiegłorocznym odnalezieniu pozostałości średniowiecznego młyna wodnego, przyszedł czas na podgrodzie sochaczewskiego zamku.

Jak już informowaliśmy, pod koniec czerwca firma Soch-Bud przystąpiła do prac związanych z budowa nowego amfiteatru u podnóża wzgórza zamkowego. A ponieważ cały ten teren objęty jest ochroną konserwatorską, to inwestycja będzie prowadzona pod nadzorem archeologów z Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą.

Archeologiczne szczęście

Znając dotychczasowe wyniki odkrywania przeszłości miasta, możemy liczyć, że i tym razem pracownicy muzeum trafią na archeologiczną sensację.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku – w związku z pracami związanymi z zagospodarowaniem terenów nad Bzurą – pracownicy muzeum odkryli pozostałości średniowiecznego „królewskiego młyna”. Był on jednym z największych tego typu obiektów na Mazowszu. Co prawda wiadomo było, że na Bzurze w Sochaczewie funkcjonował olbrzymi młyn wodny, ale nie wiedziano, gdzie był on zlokalizowany. Udało się to dopiero ustalić dzięki pracownikom muzeum, którzy nie tylko odnaleźli jego pozostałości, ale również fragmenty mostu, do którego można było dotrzeć od strony obecnej ulicy Podzamcze.

Dodajmy, że rok wcześniej na terenie wschodniej pierzei Placu Kościuszki odkryto studnię z XV wieku, a podczas prac związanych z przebudową ulicy Staszica odnaleziono średniowieczną kuźnię oraz pozostałości pierwszego sochaczewskiego targu. Natomiast w czasie prac związanych z umacnianiem wzgórza zamkowego odkryto łaźnię, która znajdowała się u podnóża zamku od strony Bzury. Składała się ona z murowanego budynku oraz drewnianego pawilonu na palach wbitych w dno rzeki. Mogła z niej korzystać nie tylko załoga zamku, ale również mieszczanie.

Zaplecze warowni

 Tym razem odkrycia mogą być bardziej spektakularne. Otóż mało kto wie, że sochaczewski zamek to nie tylko ruiny na wzgórzu. U jego podnóża – przez setki lat – istniał przygródek, który stanowił nie tylko zaplecze gospodarcze warowni, ale także jej pierwszą linię obrony.

Niewykluczone, że uda nam się odnaleźć jego pozostałości. Choć na obecnym etapie nie chciałbym niczego przesądzać – powiedział nam Mariusz Samborski z sochaczewskiego muzeum.

Co prawda Samborski – który odkrył m.in. pozostałości młyna oraz najstarszą sochaczewską studnię – nie chce się wypowiadać na temat ewentualnych odkryć, to jednego możemy być pewni, że teren – na którym są prowadzone prace związane z budową nowego amfiteatru – może przynieść wiele niespodzianek archeologicznych i artefaktów związanych z przeszłością Sochaczewa.

Zapomniane miasto

Z zapisów historycznych wiadomo z całą pewnością, że na tym terenie był zlokalizowany przygródek sochaczewskiego zamku. Znajdował się on na wschód od mostu wjazdowego na zamek i przylegał prawdopodobnie do dzisiejszej ulicy Traugutta. Obecnie to obszar pomiędzy ulicą Podzamcze, budynkiem Sanepidu, ulicą Traugutta i zamkowymi wałami obronnymi. Prawdopodobnie krzyżował się z ulicą Traugutta na wysokości przystanku ZKM. Dodajmy, że po drugiej stronie – na gruntach, które należały wówczas do klasztoru Dominikanów – były ulokowane kuźnie.

Sam przygródek, będący swoistym miastem w mieście, miał charakter głównie gospodarczy, choć otoczony był częstokołem. Znajdowały się na jego terenie stajnie na 120 koni, domki koniuszych zajmujących się ich oporządzaniem, kuchnia dla załóg zamkowych, pastewnik dla koni, miejsce składu drewna, zamkowy staw rybny, ogród i ogródek. Tuż przy zamkowych murach znajdowało się miejsce otoczone płotem z gałęzi, oblepionym gliną i przykrytym gontem, na którym postawiona była kuchnia królewska, służąca zarówno mieszkańcom samego zamku, jak i czasowo przebywającemu w zamku monarsze. Przygródek, choć stanowił zaplecze gospodarcze, był włączony w system obronny twierdzy. Jego zadaniem było przyjęcie na siebie pierwszego uderzenia. Dlatego w jego wnętrzu znajdował się drugi krąg, który miał za zadanie opóźnić atak na zamkową bramę.

Dodajmy, że w innych zamkach przygródki przeistaczały się z czasem w zamki niskie i średnie. Jednak w Sochaczewie, który leżał na bezpiecznym i spokojnym Mazowszu, do tego nie doszło.

Jerzy Szostak

Fot. Jerzy Szostak

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowa fontanna w parku
Następny artykułNie będzie energii