Strona główna Teresin Piknik rozbudził apetyty

Piknik rozbudził apetyty

283
0
PODZIEL SIĘ

Znakomita sąsiedzka atmosfera i przednia zabawa królowały podczas Pierwszego Dnia Rodziny w sołectwie Granice. To zupełnie nowa impreza o charakterze integracyjnym. Jej główną pomysłodawczynią była Anna Gogół.

Pani Anna wraz z rodziną osiedliła się w Granicach całkiem niedawno, a swoją życzliwością i kreatywnością na tyle potrafiła zarazić tutejszych mieszkańców. A oni zaproponowali jej, a potem wybrali na sołtyskę. Wymyślona przez nią impreza udała się wyśmienicie. Przygotowano wiele atrakcji.

Bawili się wszyscy

 W przeddzień imprezy dzieci z rodzicami i babciami wspólnie lepiły pierogi. Były ruskie, z kaszą gryczaną, z pokrzywą oraz z miętą – mówi Anna Gogół.

Na stołach nie zabrakło chleba na zakwasie domowego wypieku, smalczyku, ogórków małosolnych, domowego kompotu, przeróżnych sałatek, świetnych przekąsek i oczywiście wiejskich kiełbasek i świetnej karkóweczki z grilla. Wszystko nie tylko pyszne, ale i zdrowe.

Aby atmosfera była jeszcze bardziej rodzinna, przygotowałyśmy domowe ciasta, rogaliki i pączki, no i wiele innych niespodzianek – mówią gospodynie z sołectwa. Bo trzeba przyznać, że zaangażowanie mieszkańców w organizację eventu było nadzwyczajne. Niemal każda z rodzin chciała coś dać od siebie, w jakikolwiek sposób włączyć się w przygotowania, a to bardzo umacnia sąsiedzkie więzi. Zostały one jeszcze bardziej scalone podczas samej już imprezy.

Nie pamiętam już, kiedy tak dobrze się wybawiłem, wspaniała i radosna impreza. Już teraz myślimy, by zrobić jakąś powtórkę nawet w ciągu tego lata, bo pomysł tej okazał się „strzałem w dziesiątkę” – mówił Andrzej, jeden z mieszkańców sołectwa Granice.

Podczas sąsiedzkiego pikniku w warunkach polowych, na kuchni opalanej drewnem, wypiekano na rozgrzanej blasze staropolskie podpłomyki. Dzieci przygotowały sadzonki roślin leczniczych, które można było nabyć za minimalną kwotę w ramach mini kiermaszu. Nie zabrakło też akcentu edukacyjnego, otóż uczestnicy starali się rozpoznawać różnego rodzaju rośliny zielarskie. Dla dzieci przygotowano animacje, a chętni mogli nauczyć się szydełkowania i robienia na drutach. Zaangażowali się także druhowie, którzy zorganizowali pokaz strażackiego sprzętu.

Pogoda była wyśmienita, nic dziwnego, że ogromną popularnością cieszyła się tzw. „lemoniada sołtyski”, przygotowana na bazie mięty i syropu z kwiatów czarnego bzu. Była też ziołowa herbatka, którą wczesnym rankiem przygotowały dzieci, tworząc kompozycje roślinne zebrane w ogrodzie. Z kolei jedna z mieszkanek, Elżbieta Więckowska, prezentowała działalność Poradni Diagnostyczno-Terapeutycznej.

Jak przyznawali uczestnicy Pierwszego Dnia Rodziny w sołectwie Granice, piknik udał się na „szóstkę z plusem”, taka idea nie tylko w Granicach bardzo się sprawdziła, ale też rozbudziła apetyty. Udało nam się zamienić kilka słów z inicjatorką wydarzenia.

Wszystko w naszych rękach

 W czasie pikniku o krótką rozmowę poprosiliśmy jego organizatorkę.

– Pani Anno, jak widać wszystko się udało, gratulacje.

– Dziękuję bardzo. O tak, nie sposób opisać słowami wspaniałej atmosfery tego spotkania. Była to okazja do poznania się, rozmów, zabaw integracyjnych, a nawet pląsów na łące. Ogromne zaangażowanie mieszkańców w przygotowanie tego spotkania zasługuje na słowa uznania. Wysokie temperatury, burza czy prywatne obowiązki nie przeszkodziły w tym, aby spotkanie przygotować na bardzo wysokim poziomie. Wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania Pierwszego Dnia Rodziny w Granicach, bardzo serdecznie dziękuję. Dziękuję serdecznie wszystkim przybyłym gościom, sympatykom i przyjaciołom Granic. Wierzę, że za rok będzie nas jeszcze więcej. Byłoby nam bardzo miło, gdyby odwiedzali nas Ci, którzy nie są już mieszkańcami, a spędzili tu kawał swojego życia. Byłaby to świetna okazja do spotkania i swoistych podróży sentymentalnych.

– Za rok? Niektórzy proponują, by piknik powtórzyć niebawem, co Pani na to?

Dożynki gminne niebawem będą świetną okazją do realizacji pomysłów, wspólnej pracy i świętowania. Zdarzają nam się również czasami spontaniczne, całkiem niemałe spotkania. Wynika to z faktu, że kiedy trzeba szybko zorganizować się w jakiejś ważnej kwestii, to na odpowiedź mieszkańców nie trzeba czekać, ponieważ jest ona błyskawiczna. Tak było w przypadku przywrócenia majówek przy kapliczce, włączenia się w akcję charytatywną „Gramy dla Magdy”, czy ostatnio przyłączenia się do akcji pomocy dla rodziny, która została poszkodowana w pożarze. Ponadto na uwagę zasługuje też fakt, jak błyskawicznie mieszkańcy zorganizowali się do udziału w konkurencjach sołeckich podczas Teresińskiej Nocy Czerwcowej.

– Skąd pomysł na Pierwszy Dzień Rodziny?

Mieszkańcy Granic często mówili o potrzebie takiego spotkania. Poprzedni Pan sołtys wraz z ówczesną Radą Sołecką ujęli to w planie na 2019 rok. Właściwie do mnie należało nadać temu pomysłowi pewien kierunek i tak zjednoczyć mieszkańców, abym z organizacją i przygotowaniami nie została sama. Z radością przyznaję, że zaangażowanie mieszkańców przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Podkreślę też, że wśród tych, którzy przyczynili się do zorganizowania tej imprezy, niewątpliwie jest Justyna Kamińska, która przychodząc na zaproszenie, nie omieszkała zabrać ze sobą przyborów do animacji i chęci poprowadzenia części zabaw dla dzieci.

– Do gminy zawitała Pani nie tak dawno, a już łączy z nią i jej mieszkańcami Panią tak dużo.

Mieszkamy w gminie Teresin od ponad 2 lat. Nieprawdopodobnie budujące jest to, że mamy tu tak wielu znajomych, przyjaciół i ludzi zwyczajnie nam życzliwych. Nieocenioną zasługę w tym ma nasza córka Antosia, ponieważ to dzięki niej i dla niej trafiliśmy do TOK-u i poznaliśmy ludzi z pasją, którzy tworzą ten Ośrodek. Również dzięki niej uczestniczymy aktywnie, tak w życiu szkoły, jak i w życiu parafii. Jest mi niezwykle miło, że wiele razy miałam okazję współpracować z TOK-iem, ze Stowarzyszeniem Impuls, ze Stajnią Bluberry czy Starostwem Powiatowym. Prowadząc wykłady, warsztaty czy prezentując własne wyroby zielarskie, mam okazję poznać nowych ludzi i podzielić się swoją pasją. Od czasu, gdy tutaj zamieszkaliśmy, reprezentujemy wraz z Antosią naszą gminę na Dniu Szarlotki w Żabiej Woli. Zawsze wracamy z nagrodami.

– Czyli doskonale się Państwo odnaleźli jako mieszkańcy gminy?

– Jeżeli przychodzi się z zewnątrz, dostrzega się więcej. Staram się pozytywnie wykorzystywać ten fakt i przyczyniać się do zmian na lepsze. Wiele razy zdarzyło mi się usłyszeć, że w Teresinie nie lubi się przyjezdnych. Mieszkam w Granicach od 6 miesięcy. Przed wyborami na sołtysów pukano do moich drzwi wiele razy z propozycją rozważenia przyjęcia nowej życiowej roli. Od 7 marca jestem sołtyską Granic. Tak sobie myślę, że chyba łamię tym stereotypy. Patrzę w przyszłość z nadzieją. Czuję, że jestem u siebie. Pamiętam pierwszą moją rozmowę z panem wójtem. Powiedziałam wtedy, że jeżeli osiedlę się tutaj, to na pewno wyniknie z tego coś pozytywnego. Wierzę, że wszystko, co dotyczy naszego życia, jest w naszych rękach. Bóg dał nam chleb i nóż – ukroić musimy już sobie sami.

Marcin Odolczyk

Fot. Marcin Odolczyk

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDarowizna od wójta
Następny artykułStrażacka rywalizacja